Już tyle razy próbowałam odejść i nie potrafię jak Samanta zaczyna płakać, że chce do taty do dziadków to mi się w sercu ściska nie umiem odejść.
Tak myślę iść do mops może tam coś wykombinują. Jak na razie biorę na krechę w sklepie na konto męża także co do jedzenia to jest.
Dzwoniłam tam do tej jego powiedziałam co o niej myślę, że rodzinę rozbiła.
Oddzwoniła później jej koleżanka podając się za nią {jakby myślały, że po glosie nie poznam} Mówiąc, że ja ją molestuje. że ona ma firmę i zarabia non stop to powtarzając. Jakby to była moja wina, że ja nie pracuje... tak to odebrałam.
Rodzice jego kłócą się z nim nic nie mogą na to poradzić. W domu samotnej matki powiedziałam im, że mąż nie daje nam na życie, że nie mam co do garnka włożyć płakałam błagałam. Powiedziała tylko, że mam się z mężem dogadać i że nie ma miejsc
niestety nie mam tu nikogo. Przestał dawać pieniądze. Kasa za rodzinne mi się kończy. dzis na obiad była zupka chińska bo tylko na to mnie stac. Dobrze ze samantka nie narzekała:(.
Ci co obiecywali pomoc maja nas w du... Dzwoniłam do domu samotnej matki miejsc nie maja. nie mam juz sił
Wziełam się trochę za siebie no w końcu
Piszę podanie o przydział mieszkania. Zamierzam się wyprowadzić. Znaleźć pracę i żyć samodzielnie, a na razie jakoś to przeboleje