dlatego wiem że on mnie nie rozumie bo ja ta tragednie przezyłam sama bez niego.......ja też już od roku rozmawiam z nim o dzidzi ale bez skutku...dałam mu czas na przemyslenia a on pomyslał ze mi sie "odechciało dziecka"!!!! juz nie wiem co mam robic! może pomyślicie ze to głupie i egoistyczne ale postanowiłam rzucic tabsy i zrobić wpadke....wiem ze to jest nie fair w stosunku do niego ale ja juz dłuzej nie potrafie....dzis stwierdził ze on niechce próbować bo niechce sie ze mna kochac i zebym ja myslała moze tym razem sie uda a nie o tym ze mi jest z nim wspaniale a jak bedzie wpadka to bedzie. zrobie tak zeby niewiedział o tym ze specjalnie a to bedzie tez próba naszego związku bo według mnie kochamy sie bardzo ale skoro to by go tak ubodło i by odszedł to znaczyło by ze mnie az tak nie kocha a ja nie boje sie byc samotna matka bo mam wspaniałych rodziców na ktorych moge zawsze polegac i dobra prace wiec dam rade......ale bez kruszynki niedam rady!! przeciez predzej odwiozą mnie do psychiatryka....
tydzien temu po jednej rozmowie z nim chciałam sie otruć........nie zrobiłat tego tylko dlatego ze tak bardzo zalezy mi na kruszynce...
poza tym mischeel trzymam kciukasy za fasolke!!!!!!!!! oby tobie sie udało!!!!
[quote="mischeel"] malwina_st bardzo ci współczuje sytuacji w której sie znajdujesz . Tak naprawde to niewiem co ci doradzic by to pomogło. Jedyne co moge ci powiedziec to o tym bys szczerze porozmawiał ze zwoim M nie chodzi mi o zwykła rozmowe chodzi mi o to bys powiedział mu o tym co czyjesz o swoich pragnieniach o tym co cie boli z czym ci jest zle. wysłuchaj tez tego co on ma do powiedzenia piszesz ze on niechce dziecka dlaczego niechce dziecka ? zapytałaś o to? zapytaj!
Pytałam.....najpierw mówił że z powodu pieniędzy choć wcale nam tak źle się nie powodzi, później ze po slubie a mamy go mieć w czerwcu 2008 a teraz że nie czuje się psychicznie gotowy....i już sama nie wiem......zgłupiałam....próbuje z nim rozmawiać ale ciężko nam jest....kurcze zostawiłam otwartą stronkę i poszłam na zakupy i on chyba przeczytał....zapomniałam zamknąć....choć może to i lepiej....
w każdym bądź razie dziękuję wam wszystkim za słowa pocieszenia i zrozumienia to dużo daje!!!!!
myslę że mój M mysli ze to jakas zachcianka która mi minie......ale nie w tym rzecz.....to minie wtedy gdy bedzie mała fasolka we mnie......dziewczyny to tak boli... jakbym wiedziała że cos dadzą jakies soposoby to nawet po stopach bym go całowała
ale on jest taki nieugienty....obecnie biore tabsy anty bo on tego chce......ja juz wariuje pomału z tego pragnienia...boshe kiedy moze marzenie spełni sie?? wiecie zazdroszcze wam tego ze staracie sie o dzidzie wraz z waszymi M!!!! mogłabym starac sie o nia pół roku ale samo to ze sie staram pomagało by mi a nie to ze biore tabsy......juz jestem w takim dołku ze szkoda gadac....jak mam do niego dojsc. Nie wiem co mam robic...teraz jestem na urlopie i całe dnie godzinami siedze na forum i czytam posty dziewczyn które zafasolkowały, czytam ich objawy testowanie i sledzę wszystko krok po kroku...mozna zwariowac ale nie potrafie inaczej.....w sobie mam tylko ból i pragnienie....oraz wielka miłość do mojego M!!!!