sex oralny 2 tyg po porodzie

21/12/08 08:06:31

Moim zdaniem to należy ci "pogratulowac" niewyżytego faceta, który już 2 tygodnie po porodzie zaczyna...... :roll: :roll: :roll: :roll: Choroba, mówię oczywiście z własnej perspektywy. Ja byłam na tyle ze każdym razem w 2 tygodniu tak obolała, że gdyby mąż zaczął się do mnie dobierac to by pewnie lewy sierpowy zaliczył. :shock: :shock: Nie wyobrażam też sobie żeby kobieta tak szybko miała ochotę na seks, jakikolwiek. Ale każdy jest, oczywiście, inny...

Do stosujących NPR (ryzyko niespodzianki po porodzie?)

16/12/08 08:51:09

Byłam wczoraj u dokt. rodzinnej. Chciałam, żeby w trybie awaryjnym tabsy przepisała (mój gin jest na urlopie, innych nie lubię). Niestety, kobieta odmówiła z powodów moroalnych. Cóż, nie będę jej na moją wiarę nawracac. Dobrze tylko że babeczka z takimi poglądami nie została ginekologiem. Nie o to jednak chodzi: Doktorka mówiła mi o NPR. Nie powiem, zdrowotne argumenty przytaczała logicznie i rzeczowo. Chciałabym stosowac te metode, ale nie do konca wiem na co zwrócic uwagę. Mam 3 dzieci, na tym, mam nadzieję, koniec. Problem w tym, że piersią karmię już tylko w nocy, mam mało mleka. Nie miałam jeszcze @ po porodzie, więc nie wiem, jak liczyc ploodne i nie płodne. Czy ktoś może mi coś poradzic? Tak jak chłop krowie na miedzy - prosto i nienaukowo. Dzięki!

***SIERPNIÓWECZKI 2008***

06/11/08 16:18:30

Oj, cóż można poradzić? Dzieci są różne. Ja z Patrykiem przez 3 miesiące nawet schabowego nie spróbowałam (bo smażony), a mleko to pierwszy raz wypiłam po roku (jak odstawiłam Małego). Z Pauliną mogę zjeść bigos, popić mlekiem, zakąsić śledziem i nic (to znaczy u niej nic, bo mnie po takiej miksturze to by pogoniło na kibelek) Teoria jest taka, żeby grzybów nie podawać zbyt wcześnie (nawet via cycek), ale ja polecam zdrowy rozum: spróbuj i obserwuj Maleństwo. Nie ma innej metody. Pozdrawiamy!

Czy krzyczałyście przy porodzie sn?

30/09/08 16:47:12

Mój poród nr 3... hmmmmmmm.... byłam nastawiona, że i tym razem pójdzie tak szybko i łatwo jak za pierwszym, ale nie ma dobrze, jak się okazało... i ten poród, kurczę, był wywoływany. I to od niedzieli... urodziłam za trzecim podejściem, w środę. Byłam twardzielką i tak długo nie prosiłam o znieczulenia, że kiedy się w końcu zadecydowałam usłyszałam: kobieto! y masz już bóle parte! A ja myślałam, że mi się kupkę chciało, bo nie miałam robionej lewatywki. :oops: Co do krzyku, to raczej jęczałam i zawodziłam, trochę płakałam. Nie wiem dlaczego, ale w pewnym momencie zaczęło mi drętwieć całe ciało, od czubków palców do środka, nawet twarz i usta. Wtedy PANI DOKTOR: serdeczne jej dzięki niech będą za to, kazała mi złazić z łóżka poroodowego i pochodzić po sali. Było zaje*****!!!! Co za ulga!!! Bóle też jakby zelżały. Natomiast parte to była masakra! Wcale nie współpracowałam z położnymi, więc córcia sama musiała się wyciskać na świat. Darłam się niesamowicie, nazwałam nawet brzydko moją Paulinkę (wybacz córuś) :shock: rodziłam w sumie 9 godzin, w tym 6 w super-bólach i 5 minut w partych. więcej nie chcę,.

***SIERPNIÓWECZKI 2008***

26/09/08 12:52:43

Kobiety! Stał się cud: udało mi się położyć wszystkie dzieciaki spać w jednym czasie!!! RANY! WRESZCIE ZJEM OBIAD!!!!!! :aa: