mamy z Wadowic i okolic:))))

29/11/10 13:59:58

fanteczka ogólnie czuję się dobrze, tylko jak czasem trochę przeholuję z wysiłkiem to mnie trochę boli. Karmię tylko piersią, jak na razie mam dużo pokarmu i dopiero co poradziłam sobie z nawałem mleka, co do karmienia miałam dużo wątpliwości, bo położna środowiskowa, która była u mnie powiedziała, że karmi się tak co 2,5-3 godz. i mam wybudzać jak śpi dłużej. Czasem śpi mi nawet 4 godz. ale wszystkie moje koleżanki-mamy i siostra, które karmiły piersią powiedziały mi, że one swoich dzieci nigdy nie budziły na karmienie, bo karmi się na żądanie, a dziecko samo się obudzi jak będzie głodne. Więc na razie nie wybudzam. A Wy jak karmiłyście? I jeszcze jedno, czym pielęgnowałyście pępek?bo ja mam te gaziki nasączone spirytusem. A Leonek jak na razie nie mogę narzekać-jest grzeczny i raczej nie płacze bez powodu. Ania000 to u Ciebie rzeczywiście błyskawicznie poszło. Rodziłam chyba przy tej położnej, którą ty zachwalałaś-Irena, a lekarz Kostrz z Zatora. Wogóle nie mogę powiedzieć na ten szpital i cały personel złego słowa, położne, lekarki, pielęgniarki-super, bardzo pomagały, radziły, pokazywały jak przystawiać dziecko do piersi. Naprawdę nie myślałam, że tak miło będę wspominać poród i pobyt w szpitalu. Miałam salę jedynkę z osobną łazienką, więc mąż mógł długo u mnie siedzieć.

mamy z Wadowic i okolic:))))

27/11/10 09:59:01

Witam! Leonek śpi więc mogę trochę napisać. Poród miałam naprawdę spoko, spodziewałam się jakiejś masakry, a tu wcale nie było tak źle. Obudziły mnie bóle we wtorek (16.11) już przed 5:00, ale jakoś nie chciało mi się wierzyć, że to już TO. Poszłam pod prysznic, ale nie przeszło. Około 9:00 zadzwoniłam do mojej położnej, a ona kazała na razie poobserwować intensywaność skurczów i czas pomiędzy nimi. Mi jakoś dziwnie nie spieszyło się do szpitala, ale o 12:00 skurcze tak się nasiliły, że kazała mi się zbierać do szpitala. Co najlepsze okazało się, że nie ma mnie kto zawieźć, ale zadzwoniłam po koleżankę i ona szybko przyjechala. Cały czas nie wiedziałam czy mąż zdąży dojechać, bo pech chciał, że akurat tego dnia pojechał do Łodzi. Około 14:00 trafiłam na izbę przyjęć, połozna mnie zbadała, zrobiła KTG, okazało się że mam już 4 cm rozwarcie-wtedy dopiero do mnie dotarło, że jednak rodzę! :-) Poszłyśmy z położną na osobną salę do porodów rodzinnych 9cały czas nie wiedziałam czy mąż dojedzie, bo akcja szybko postępowała), ale o 16:00 był już ze mną. Jak przyjechał to skurcze męczyły mnie już kokretnie, a ja chodziłam, kucałam, klęczalam, byle by tylko nie leżeć. Mąż był ze mną do końca (a myślałam, że nie wytrzyma), bardzo mi pomógł zwłaszcza przy parciu jak mnie podtrzymywał. Rodziłam na siedząco, na takim jakby taborecie-była to dla mnie bardzo dogodna pozycja. O 17:45 powitaliśmy na świecie Naszego Leonka, od razu zaczął płakać (ja zresztą też), nie wierzyłam że już jest po wszystkim :-) Zaczęłam dziękować wszystkim , którzy byli przy porodzie :-). Ogólnie pomimo moich wąskich bioder urodziłam bez większych problemów i nawet nie byłam nacinana. A ze szpitala w Suchej jestem bardzo zadowolona, cieszę się że zdecydowałam się tak rodzić i z drugim dzieckiem też na pewno tam pojadę.

mamy z Wadowic i okolic:))))

25/11/10 14:25:26

Trochę mnie tu nie było, ale był ważny powód 6 listopada urodziłam Leonka, w dniu urodzin miał 3220 5, 53 cm i dostał 10 pkt.! Poród był nawet spoko, dużo gorzej myslałam, ze to wygląda. W piątek wyszlismy do domu, a ze szpitala w Suchej jestem bardzo zadowolona i na pewno pojadę tam rodzić drugie dziecko :-)!

mamy z Wadowic i okolic:))))

15/11/10 08:41:16

I stuknął Nam 39 tydz. ciąży, a tu nic się nie zapowiada na poród. agapulla to teraz już wszystko wiem, nie znam się na cholestazie, ale mnie lekarz pytał na przedostatniej wizycie czy mnie skóra nie swędzi. To może zadzwoń najpierw do swojego lekarza, powiedz mu co się dzieje i zapytaj czy masz iść zrobić te próby wątrobowe.

mamy z Wadowic i okolic:))))

14/11/10 18:27:26

Dokładnie cisza, bo długi wekend za nami. My skończyliśmy mały remont (płytki na ścianie w kuchni i za kominkiem). Poza tym cały wekend miałam nadzieję, ze mnie cos weźmie i urodzę, a tu nic :-(. Ale już się nie schizuję, Leonek sam wie kiedy ma wyjść. Jutro idę na KTG i zobaczymy co mi powiedzą, myślicie że mogą mnie juz zostawić? Wezmę na wszelki wypadek torbę. agapulla spuchnięte nogi (zwłaszcza stopy) to zmora wielu kobiet pod koniec ciąży (mnie to na szczęście ominęło), super że taki prosty ziołowy lek Ci pomógł.