Poroniłam

03/09/08 20:40:32

Anja, Justi ogromnie wam współczuję, że leżałyście wśród rodzących. Ja całe szczęście na ginekologii i może dlatego, że tam kobiety były chore, czekające lub już po operacji, miałam wrażenie, że tak naprawdę to mam dużo szczęścia, bo ja następnego dnia wychodziłam i mogłam zacząć wszystko od nowa a one były chore lub też po operacji i w ogóle nie mogły mieć już dzieci. Nie wiem jakbym to przeżyła jakbym była na patologii ciąży. Obok w pokoju były dziewczyny z małymi dzidziami po cesarkach, więc słyszałam płacz i wtedy robiło mi się przykro, ale mówiłam sobie, że niedługo też takie będę miała, że przynajmiej mogę mieć.

Poroniłam

03/09/08 20:16:13

Justi 3 miesiące to w sumie nie długo i jeszcze w tym roku przy dobrych wiatrach możemy być w ciąży :) Ja miałam cały tydzień czekania. Początkowo miałam drobne plamienia ale jak pojechałam do lekarza to powiedział, że serduszko bije, ale bardzo wolno i żebym przyszła za 3 dni...wtedy już nie widział serduszka, powiedział, że dobrze to nie wygląda ale możemy odczekać tydzień i będzie jasne, czy rośnie czy nie. Ten tydzień to był koszmar...już nie wychodziłam z domu, z nikim nie chciałam się widzieć, kazali leżeć, więc leżałam jak kłoda i płakałam. Po tygodniu już było wszystko jasne - skierowanie do szpitala i dalszą opowieść już znasz. Ale to było, minęło i teraz odliczam 3 miesiące :)

Poroniłam

03/09/08 19:17:07

Cześc dziewczyny, Ostatnio pisałam przed szpitalem, strasznie się wtedy bałam. Miałam mieć podane na noc tabletki na poronienie i ewentualnie jak się nie "oczyszczę" - zabieg następnego dnia. Byłam totalnie załamana i nie wiedziałam jak to wszystko przetrwam... opiszę wam to bo może kogoś uda mi się uspokoić. Tak się bałam, że jeszcze przed szpitalem wpadłam w pół godzinny płacz przed wejściem... potem badania, przyjęcie do szpitala i paniczny strach. Zostałam położona w 6 osobowej sali na Ginekologii, więc w pierwszym momencie się załamałam jeszcze ilością osób na sali...ale już wieczorem zaczęłam rozmawiać z tymi paniami, tętniaki, mięśniaki, operacje... wszystkie tam się bały...każda bała się zasnąć i jakos mi się lepiej zrobiło. Pielęgniarki i lekarze przemili... byłam w szoku...spodziewałam się ogólnego społecznego znieczulenia, niemiłych osób a tu niespodzianka, wszyscy obchodzili się ze mną jak z jajkiem, pytali jak się czuję, uspokajali, rozweselali. Myślałam, że to będzie niemożliwe a ja w tym szpitalu wyleczyłam się psychicznie. Podali mi tabletki na poronienie...nic nie bolało ale nie mogłam spać bo ciągle czekałam aż coś się zacznie. Dopiero nad ranem dostałam lekkiego krawienia i delikatny ból jakby miesiączkowy. Oczywiście musiałam przejść łyżeczkowanie, ale tutaj mnie uśpili i nic nie pamiętam... Aż wstyd się przyznać, ale obudziłam się w barzo dobrym humorze, jakoś mi ulżyło...cieszyłam się, że już teraz to tylko czekam i mogę znowu zajść w ciążę, że jestem zdrowa, że nie mam żadnych chorób, mięśniaków, torbieli, że mogę mieć dzieci... Ze szpitala wyszłam w piątek i ten tydzień jest ok a za 3 miesiące powracam do starań :)

Poroniłam

26/08/08 20:54:11

Dziękuję Ptysiok. Całe szczęście, że to dopiero 7 tydz, bo wiem, że przeżywałabym duuużo bardziej...tyle czekałam, żeby w końcu być w ciąży... w pracy też mam nieciekawie ostatnio, więc jak się o tym dowiedziałam, to było dla mnie tak piękne, że aż niemożliwe. Bardzo się cieszyliśmy i cała moja rodzina, kupiłam albumy, książki i codziennie czytałam, no wszystko szło idealnie, najlepszy możliwy okres, po prostu zbyt piękne....całe szczęście, że moja intuicja podpowiedziała mi żeby jeszcze raz pójśc do lekarza, bo dowiedziałabym się pewnie jakoś później a tak łatwiej będzie mi się oswoić.

Poroniłam

26/08/08 20:41:14

to jest 7 tydzień a do szpitala idę prawdopodobnie w czwartek po południu