Hej wszystkim
Podczytuje was na bieżąco ale ciągle coś wypadało odkąd Marcel poszedł do żłobka zawsze coś aż wkońcu mój Ł zauważyła powiększone węzły szyjne u Marcela i zaczęła sie latanina przynajmniej raz w tygodniu byłam u pediatry i zawsze było bo przeziębiony bo ząbki i tak od ponad miesiąca co miało wyjść to wyszło (chodzi o ząbki) zachorował poważnie ponad 4 tygodnie temu były badania krwi podstawowe i moczu usg i prześwietlenia i było ok a węzły nadal powiększone oczywiście co zrobiłam zaczęłam czytać w internecie no i to był mój błąd wkońcu dostaliśmy skierowanie do szpitala i leżeliśmy w izolatce 3 dni masakra i znów badania itd. i co wyszło wirus cytomegalii i jeszcze czekamy czy przypadkiem borelioza nie wyjdzie bo podobne wyniki wychodzą a krew wysłali do Łodzi jutro jedziemy do szpitala po wypis i co dale bo jak wyjdzie borelioza to ok miesiąca leczenia antybiotykiem w szpitalu a wspomne że Marcel zaczął chodzić do żłobka od maja i do teraz to się ciągnie od 2 tygodni jesteśmy w domu bo ma obniżoną odporność powiększoną wątrobę i podwyższone próby wątrobowe także to by było na tyle poza tym Marcel normalnie się zachowuje je bawi się itd nie widac po nim że jest chory.

Społeczność
Polecane strony: 