Witam !
Jestem z kwietniówek, strzępek nerwów, wykończona psychicznie. Proszę pilnie o radę.
Ale po kolei. Poszłam na ostatnią wizytę do mojego ginka we wtorek (byłam wtedy 1 dzień po terminie).
Otóż stwierdził podczas badania detektorem tętna,że tętno chwilami zanika i szybko do szpitala. Wystraszyłam się niesamowicie. W szpitalu jednak ktg było wg. lekarza w porządku. Synek bardzo się ruszał i wahało się od 118 do 150. Zostawili mnie na obserwacji aż do nd, bo miałam czasami skurczyki na 80. Ale zawsze mijały. Raz nawet od 2.30 do 5. Jednak z 5, 10 minutowych przerw zrobiły się dłuższe i ustały.
W nd ordynator puściła mnie na przepustkę do domku, dziś wg. zalecenia poszłam do przychodni posłuchać tętna. Gdyby było ok , kazali mi wrócić we wtorek do szpitala (8 dzień po terminie) Znajoma położna powiedziała, że tętno jest bardzo wahające, nawet do 110 spada i mam popołudniu jechać, bo bezpieczniej pod kontrolą.
Dziewczyny sama nie wiem co mam myśleć, jakie tętno jest prawidłowe dziecka? W szpitalu, gdy tak skakało 110-1170 położne kwitowały, że to fizjologia - jak się przekręca to podskoczy, jak leży grzecznie to spada.
A ta znajoma położna twierdzi, że to trochę niepokojące.
Jakie wy miałyście tętno na ktg? Napiszcie proszę, bo fiksuję ze zmartwienia. Nie pisze już, co dzieje się na porodówkach, oblężenie i mnóstwo kobiet po terminie kisi się tam nawet do 2 tyg... leżenie tam i oglądanie tego wszystkiego wypruło mnie psychicznie. Bardzo martwię się o synka.
Hej mamusie jesteście tam? Pytanie nadalo aktualne czy podczas badania ktg bardzo waha się tętno?
Czy któraś miała taki przypadek? Odpiszcie proszę, bo ja cała w strachu.
Mimo, że będe w szpitalu to i tak nie wiem, czy takie przypadki są normalne.
AgAtA_6 dzięki za odzew, tak napewno zrobię - czekam na męża i o 15. jedziemy, pozdrawiam.
Jadę do tego samego szpitala, bo opinie ma najepsze z tych w okolicy. Ponadto wszędzie przepełnienie. Tętno badają co 2 godz. w dzień, w nocy przerwa znacznie dłuższa przerwa! od 1 do 5, a ktg 2 razy dziennie. Badali mnie raz nawet na ginekologii, jak sprzęt był zajęty na położnictwie i też skakało.
Lekarze dyżurni nie chcą za bardzo tego komentować (co jest dla mnie dziwne) Bo cóż to znaczy krótkie - wporządku!!! Jednak mój lekarz, który też tam pracuję jednak zauważył coś niepokojącego skoro tam mnie posłał. Potem w szpitalu mówił, że jest dobrze, może było to ściśnięcie pępowiny przez dziecko lub skurcze?!
Sami pewnie nie wiedzą, a ja się martwię.
Witam !
Jestem strzępkiem nerwów, wykończona psychicznie. Ale po kolei. Może pamiętacie, że w zeszły wtorek pisałam, że idę na ostatnią wizytę do mojego ginka (byłam wtedy 1 dzień po terminie).
Otóż stwierdził podczas badania detektorem tętna,że tętno chwilami zanika i szybko do szpitala. Wystraszyłam się niesamowicie. W szpitalu jednak ktg było wg. lekarza w porządku. Synek bardzo się ruszał i wahało się od 118 do 150. Zostawili mnie na obserwacji aż do nd, bo miałam czasami skurczyki na 80. Ale zawsze mijały. Raz nawet od 2.30 do 5. Jednak z 5, 10 minutowych przerw zrobiły się dłuższe i ustały.
W nd ordynator puściła mnie na przepustkę do domku, dziś wg. zalecenia poszłam do przychodni posłuchać tętna. Gdyby było ok , kazali mi wrócić we wtorek do szpitala (8 dzień po terminie) Znajoma położna powiedziała, że tętno jest bardzo wahające, nawet do 110 spada i mam popołudniu jechać, bo bezpieczniej pod kontrolą.
Dziewczyny sama nie wiem co mam myśleć, jakie tętno jest prawidłowe dziecka? W szpitalu, gdy tak skakało 110-1170 położne kwitowały, że to fizjologia - jak się przekręca to podskoczy, jak leży grzecznie to spada.
A ta znajoma położna twierdzi, że to trochę niepokojące.
Jakie wy miałyście tętno na ktg? Napiszcie proszę, bo fiksuję ze zmartwienia. Nie pisze już, co dzieje się na porodówkach, oblężenie i mnóstwo kobiet po terminie kisi się tam nawet do 2 tyg... leżenie tam i oglądanie tego wszystkiego wypruło mnie psychicznie. Bardzo martwię się o synka.
Ja dziś jestem 2 dzień po terminie, tydzień temu ginek powiedział, że dzidzia jeszcze wysoko i póki się nie opuści żadnych skórczy nie będzie. A z nd na pn też pół nocy mnie muliło jak na okres a od czasu do czasu takie kłucie szpilek czułam. No i oczywiście przeszło. W dzień się powtórzyło i też później cisza. Dziś popołudniu mam ost. wizyte u ginka i ciekawa jestem czy te bóle coś dały i dzidzia przygotowana. Dam znać czy to ma jakieś znaczenie.