Wczesne wykrycie ciąży cz.II

12/06/08 14:38:08

Dzobaczku, jeśli spełnią się słowa mojego nowego doktorka, to przyjade po ciebie i zaciągnę cię do niego...... :wink:

Wczesne wykrycie ciąży cz.II

12/06/08 09:37:34

Witam Dziewczynki :D ja tylko chciałam się przywitać.......zmienilam lekarza, ten nowy powiedział, że bardzo szybko zajde w ciążę, mam zrosty i macice przesunieta w lewo, przepisal mi leki na zrosty i napełnił nadzieją. normalnie uwierzyłam, ze zafasolkuje........ :D

Wczesne wykrycie ciąży cz.II

14/03/08 10:06:28

Chciałam się tylko przywitać. Nie wiem co pisać na forum, temat ciąży jest dla mnie bardzo trudny... ale czytam Was codziennie i trzymam kciuki za wszystkie. POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE DZIEWCZYNY. Jak coś sie u mnie zmieni na lepsze, dam znać, Dziobaczku Przesyłam wszystkim buziaki.

Wczesne wykrycie ciąży cz.II

14/02/08 08:34:06

[quote="buffy":2u2mzkgj]a-wro trudna sprawa :( nie wiem nawet co sama bym zrobiła na Twoim miejscu. Powiem tak. Sama czasami mam żal że odkąd jestem na forum to prawie wszystkie dziewczyny zdążyły zafasolkować. I nie jest to absolutnie żal do dziewczyn, raczej taka totalna bezradność bo nic na to nie można poradzić :( Cieszę się strasznie jak kolejna z nas pokazuje zdjęcie swoich dwóch kreseczek a jednocześnie to uczucie miesza się ze smutkiem. Czasem mam dość, przestaję się udzielać na forum, czasem nawet na kilka dni przestaję w ogóle zaglądać ale po jakimś czasie dojrzewam do myśli że to i tak nic nie zmieni, że nie jest to od tego uzależnione i wracam. Czasem nawet łapię się na tym, że jak widzę na ulicy babeczkę z brzuszkiem to pojawia się uśmiech na mojej twarzy a za sekundę chcę mi się płakać. Myślę, że Twoja koleżanka, gdy emocję opadną i spokojnie przemyśli sprawę zrozumie a wtedy żal minie i będzie lepiej. Trzymam mocno kciuki i pozdrawiam.
Buffy czuję dokładnie to samo........

Wczesne wykrycie ciąży cz.II

13/02/08 17:28:44

[quote="a-wro":368she6u]Słuchajcie- sprawa może nie na nasze forum- ale pisze tutaj, bo są tu i mamusie, i zafasolkowane i te które jeszcze czekają na swój skarb. Jak wiecie- nam sie udało zafasolkować- jakoś 7-8 tc będzie teraz- oczywiście sie cieszymy i jest cudnie. Kłopot dotyczy dość bliskiej mi koleżanki....oni od 1,5 roku bezskutecznie starają się o dzidzię ( o 1,5 roku, wiem, bo tyle sie znamy, a co wcześniej? nie wiem). Przerabiali już wszystko, kilka inseminacji nawet- w grudniu usłyszeli ostateczną diagnozę- że tylko in-vitro (mimo, ze wyniki mają super oboje, cos sie nie udaje, lekarze sie poddają) No a w styczniu moja fasolka... Musiałam je powiedzieć, bo mamy wspólne zajęcia sportowe...no i nagle z części ćwiczeń wypadłam....uznałam, ze lepiej, że ja jej powiem, niż ma być to przypadek... Gdy sie spotykamy, ja tematu fasolki nie poruszam, chcę być delikatna itd. ale wyraźnie kumpela sie odsuwa....i to wygląda tak....najpierw sie spotykamy, jest super, gadamy o wszystkim (poza tematem tabu), a potem ona 3-4 dni ani słowa do mnie, potem przeprasza, że nie pyta co u mnie, i znów to samo. Poradźcie mi.....zależy mi na tej koleżance....jest świetna dziewczyną i co rzadkość, nasi M tez sie skumplowali! Ale męczy mnie ta sytuacja, jak jej pomóc poradzić sobie z tym wszystkim??? Po ostatniej rozmowie, aż mnie zemdliło z nerwów, taka spięta byłam... Dziewczyny, czy kibicowanie im (zabieg za 3-4 tyg będą mieć) to dobry pomysł? Czy nie odbierze tego, że sie naigrywac chcę? Az mi sie płakać chce.... (wiem, ze pewnie jestem przewrażliwiona przez mój stan, ale mimo wszystko...)
A-wro, ja myślę, że dziewczynie jest ciężko i dlatego tak się zachowuje przy Tobie. Ona przeżywa ciężkie chwile, a swoje emocje musi uporządkować, a to zajmie jej trochę czasu, zwłaszcza, że zabieg niedługo. Bardzo dobrze podchodzisz do tego, tu potrzeba super delikatności, ale myślę, że jeśli nadaży się okazja, to możesz delikatnie poruszyć ten temać i powiedzieć, ze jej problem leży Ci bardzo na sercu.