******** S I E R P N I Ą T K A 2007 *********

18/12/08 21:51:18

Witajcie słonka :sw: Gabito :sss: Jestem na chwilkę, niestety rzadko zaglądam, a właściwie w ogóle nie zaglądam :oops: ale wykańczanie mnie wykończy... eh... dużo by opowiadać, ale nic to. Modlę się żeby Franek Szwajcar troszkę spadł a przynajmniej już nie szedł w górę... ale kto wysłucha modlitwy grzesznicy ... :roll: eh.... Wigilijnie widzę się zrobiło to i ja dorzucę swoje trzy grosze. Całe życie na święta jeździliśmy do mojej babci (Podkarpacie - jakieś 300km od nas) na wigilii zawsze to samo więc: Opłatek Barszcz z uszkami Kapusta z grochem Karp smażony Karp w galarecie Pierogi ruskie Pierogi z białą kapustą Pierogi z kwaśną kapustą Pierogi ze śliwkami (suszonymi) Kutia Kompocik Makowiec (ma być 12 :lol: ) Od kliku lat się troszkę zmieniło i różnie z tymi świętami bywa, babcia ma 91 lat więc już nie jest tak jak dawniej. Teraz czasem u mamy czasem u teściowej (też z resztą 300km) W tym roku u mojego brata więc menu się troszkę zmienia, tzn u mojej bratowej są zwykle trzy zupy, było to dla mnie zaskoczeniem bo nigdy się z tym nie spotkałam. Fasolowa na słodko z cynamonem !! Kapuśniak z rybką I grzybowa z makaronem. Reszta podobnie ale pierogi już tylko ruskie i śliwkowe. Wigilia będzie ogromna bo zbierze się chyba z 18 osób licząc dzieci (Jonek najmłodszy), ale myślę że będzie pięknie :) Oczywiście każdy z nas coś na wigilię szykuje bo nie mam możliwości żeby wszystko zrobiła osoba u której jest kolacja. Wystarczy że możemy się tam wspólnie spotkać, opracowanie strategii w przygotowaniach i podawaniu potraw przy tak licznym stole jest nie lada wyczynem. Uh.... no to się rozpisałam Ściskam was wszystkie duże i małe świątecznie i codziennie :) Mój zbój kochany dołącza się do uścisków. :sss: Gabito Kasiek zaintrygował mnie ten zwyczaj z jabłkiem, ale jedyne co znalazłam to
Inny wigilijny zwyczaj kultywowany na Słowacji to krojenie jabłka na pół - jeżeli okaże się zdrowe, to wszyscy domownicy spotkają się przy stole za rok
i:
W Lipnicy Małej - jak pisze znawca przedmiotu Jan Setkowicz- "ten sam zabieg obrzędowy wykonują nieco inaczej, bardziej uroczyście. Tutaj wieniec dożynkowy przechowują do godów. W czasie wigilii podkładają go pod obrus na stole i w nim umieszczają kromkę chleba a raczej piętkę, opłatek wigilijny, bób, jabłko i czosnek - co razem zawijają sznurkiem". Na Wielkanoc, w Wielką Sobotę, tę samą kromkę chleba wigilijnego i wieńca żniwnego święcą jeszcze raz wraz z jajami i innym pożywieniem obrzędowym, a na wiosnę w czasie orki, pod pierwszą skibę odwaloną pługiem gospodarz podkłada ją na szczęście: ma to zapewnić urodzaj i chronić zboże od gradów. Jakie znaczenie obrzędowe mają pozostałe przedmioty podłożone wraz z chlebem pod obrusem stołu wigilijnego ? Jabłko, gospodarz zjada podczas wigilii i wierzy, że nie zabłądzi w ciągu roku i nie będzie go straszyło (zdarza się, że po pijanemu chłopa czasem wodzi coś po lesie i pustkowiach, tak, że nie może trafić do domu), czosnek zaś ma chronić bydło przed - urokami i dlatego w pewne dni w roku pociera wymiona krów, aby im czarownica mleka nie odebrała.
szukam dalej :lol:

******** S I E R P N I Ą T K A 2007 *********

28/10/08 21:44:32

Gabito jedna rzecz nie daje mi spokoju, tzn pisałaś kiedyś że pediatra do którego chodzisz jest dobry i tu pojawia sie moje zakłopotanie :oops: pisałaś również że nigdy do fintiflucha nie zaglądał, (znaczy się siusiorka ) :lol: Nasz pediatra niezależnie od tego z czym do niego przychodzę robi zawsze przegląd, znaczy się ucho, gardło, węzły chłonne, sztywność karku, siusiorek, jajeczka, brzuszek i grasica + osłuchanie. To jest dla mnie porządne zbadanie małego. Więc jeśli wasz nigdy w majtki nie zaglądał to ja szczerze nie myślę o nim pozytywnie :roll:

******** S I E R P N I Ą T K A 2007 *********

28/10/08 20:14:46

Ello wieczorne :) Tysiu nie wiem czy z ta galaretką to dobry pomysł, tam przecierz jakieś barwniki i inne duperele a pisalas że mała ma jakąś wysypke... jeli już to samą żelatynę rozrobioną, ale hm.... czy ja wiem może... Lepiej je zrób galaretkę z kurczaka np, może taką zje. Poza tym na mokry kaszel to wszelkiego rodzaju preparaty zawierające: bromheksynę lub chlorowodorek ambroksolu lub ambroksol działąjące rozrzedzająco i wykrztuśnie. Czyli Flegamina, Deflegmin, Flavamed czy Mukosolvan. Ale nie wolno ich dawać po godzinie 16 bo się dziecko w nocy zamęczy. Syrop prawoślazowy raczej jest na suchy kaszel. Ale niewątpliwie nie zaszkodzi a kosztuje 5zeta :) Poza tym jest jeszcze homeopatyk Malia pyszny malinowy syropek na każdy rodzaj kaszlu. uf.... no to się wymądrzyłam :roll: Aniu przepraszam że wkraczam w twoje kompetencje ... :oops: Widzę że fryzurki się nowe szykują, ja też się w końcu musze do fryza wybrać i fotkę cyknąc do dowodu :roll: MalaZ na poczcie na tlenie można przesyłać załącznik do 100Mega więc możecie sobie założyć tam konta i śmigać plikami:) Buziaki dzieciaki i reszta :lol:

******** S I E R P N I Ą T K A 2007 *********

26/10/08 13:47:30

[quote="fefetka":18rkcv9j]Szukam czegoś do pracy mgr. Ktoś zna norweski??? :? Bo to co mnie najbardziej interesuje to po norwesku :? :?
Może Bazik pomoże :)

******** S I E R P N I Ą T K A 2007 *********

21/10/08 21:28:15

FEFE pogody ducha w tym trudnym czasie ... co do motto czy jak to tam zwał może przyda ci sie coś z tego. To jest wiersz który czytali na 4weselach i pogrzebie - zobacz: W.H. Auden „Funeral Blues” Niech staną zegary, zamilkną telefony Dajcie psu kość, niech nie szczeka, niech śpi najedzony. Niech milczą fortepiany i w miękkiej werbli ciszy Wynieście trumnę, niech przyjdą żałobnicy Niech głośno łkając samolot pod chmury się wzbije I kreśli na niebie napis „On nie żyje!" Włóżcie żałobne wstążki na białe szyje gołębi ulicznych, Policjanci na skrzyżowaniach niech noszą czarne rękawiczki. W nim miałem moją północ, południe i zachód, i wschód Niedzielny odpoczynek i codzienny trud. Jasność dnia i mrok nocy, moje słowa i śpiew Miłość, myślałem, będzie trwała wiecznie. Myliłem się, Nie potrzeba już gwiazd - zgaście wszystkie - do końca, Zdejmijcie z nieba księżyc i rozmontujcie słońce, Wylejcie wodę z morza, odbierzcie drzewom cień. Teraz już nigdy na nic nie przydadzą się. a tu inne tłumaczenie: Zatrzymajcie zegary, wyłączcie telefony Rzućcie psu kość smakowitą, niech śpi najedzony Zdejmijcie palce z klawiszy, niech przy werblu cichym Złożą trumnę na marach i wejdą żałobnicy. Niech samoloty krążą, zawodząc nad głowami I piszą na niebie skargę, nie ma go już między nami, Załóżcie wstęgi z krepy na świeżych gołębic szyje, Niech w czarnych rękawiczkach policjant ruchem kieruje . Był mą północą, południem, mym wschodem, zachodem moim, Tygodniem pracy pełnym, niedzielnym relaksem po znoju, Dniem jasnym i mrokiem nocy, rozmową, pieśnią w drodze. Miłość miała być wieczna, pomyliłem się srodze Nie chcę patrzeć na gwiazdy, pogaście je kolejno Zasłońcie szczelnie księżyc i zdemontujcie słońce; Wylejcie oceany, powalcie korony drzew, To wszystko na nic już, nigdy nie przyda się. a to oryginał: Stop all the clocks, cut off the telephone, Prevent the dog from barking with a juicy bone, Silence the pianos and with muffled drum Bring on the coffin, let the mourners come. Let aeroplanes circle moaning overhead Scribbling on the sky the message He Is Dead, Put crépe bows round the white necks of the public droves, Let the traffic policemen wear black cotton gloves. He was my North, my South, my East and West, My working week and my Sunday rest, My noon, my midnight, my talk, my song; I thought love would last forever: I was wrong. The stars are not wanted now: put out every one; Pack up the moons and dismantle the sun; Pour away the ocean and sweep up the wood; For nothing now can ever come to any good.