IZUNIA I JEJ ALICJA

16/06/07 20:56:11

Mówił później, że cierpiał razem ze mną i dałby sobie na żywca rękę złamać, żeby mnie mniej bolało :D Teraz zajmuje się małą, robi zakupy, pomaga... ale wyjeżdża... Nadal twierdzi, że nie ma możliwości żeby być z nami :-(

IZUNIA I JEJ ALICJA

16/06/07 18:44:34

Dziękuję wszystkim za gratulacje. Poród miałam bardzo szybki, wody mi odeszły ok 6.30, gdy ściągałam piżamę z zamiarem wejścia pod prysznic. Wykapałam się i zawołała mnie położna na ktg, powiedziałam jej o wodach i od razu mnie zbadała, miałam już rozwarcie na 4 palce. Zadzwoniłam do tatusia, że zaczynamy rodzić. Leżałam na porodówce, podłączona do ktg, za pół godziny miałam już rozwarcie na 8. O 8.10 przyjechał tatuś i dopiero zaczęła się akcja, bo do tej pory nic mnie nie bolało. Bóle przyszły nagle i bardzo silne, położne mówiły mi jak mam oddychać i kiedy, żeby dotleniać małą. Bóle parte zaczęły się też od razu silne i bardzo długie. Zaczęłam mocno przeć około 8.30, miałam wrażenie, że te bóle wcale się nie kończą i zaraz rozpieprzę tą całą porodówkę. W końcu poczułam, że to chyba już i położna powiedziała, że teraz mam przeć z całej siły, więc się zaparłam, prawie wyłamałam tatusiowi palce i pojawiła się główka, następny ból party, też z całej siły i mała się wyślizgnęła... co to była za ulga!! I to była godzina 8.50. Od razu zaczęła głośno krzyczeć! Odessali ją, co już widziałam i położyli mi ją na brzuchu... Łzy szczęścia popłynęły strumieniami... Za chwilę zabrali do pomiarów i badań i musiałam jeszcze urodzić łożysko, ale to już była pestka. Kiedy rodziła się główka, położna zrobiła mi nacięcie, które potem było szyte pod znieczuleniem. Nie bolało, ale czułam nieprzyjemne takie jakby poszarpywanie. Teraz jestem już w domu z Alicją. Jest kochana, nie mogę się na nią napatrzeć... Jak tylko doczytam jak się umieszcza zdjęcia to powklejam. Jeszcze raz dziękuję za gratulacje :-)

DALYSMY RADE! PRZESZLYSMY SAME PRZEZ CIAZE...

11/06/07 06:51:54

Oszalałabym chyba tutaj, gdybym miała leżeć ileś tam tygodni. Załamka. Jak widzę tych tatusiów tu, co noszą te maleńkie tobołeczki to aż mam łzy w oczach. Trzymają je tak nieporadnie z lekko głupawą miną, ale szczęśliwi... Znów mamy kiepskie ktg. :-(

DALYSMY RADE! PRZESZLYSMY SAME PRZEZ CIAZE...

10/06/07 18:44:05

A u mnie w odwiedzinach była Aneta, bardzo fajna dziewczyna!!! Pogadałyśmy sobie trochę. Tak, tatuś przychodzi, ale jutro wyjeżdża i nie będzie go kilka tygodni. Na obchodzie stała śpiewka lekarza: czekamy. Mogliby coś innego wymyślić, nudne to już się stało...

DALYSMY RADE! PRZESZLYSMY SAME PRZEZ CIAZE...

10/06/07 09:32:04

Tylko JAK DŁUGO JESZCZE???????????????????????/