CZĘSTOCHOWA - WPISUJCIE SIĘ

08/04/08 15:23:03

Zapomniałam dodać - Jan miał 4150g i 56cm

CZĘSTOCHOWA - WPISUJCIE SIĘ

08/04/08 15:22:00

Cześć babeczki. Mam chwilkę i odzyskałam neta (na razie) to szybciutko piszę, co u nas i jak to wszystko ostatnio wyglądało. 15.03 – sobota – jakieś dziwne plamienie się włączyło, więc dzwonię do gina czy mam jechać na KTG. Kazał zrobić to jedziemy do szpitala (16.00). A tam szyjka długa, zamknięta, skórczyki w granicach 60% (bezbolesne) i opiernicz od lekarza dyżurnego - który tak mnie przebadał, iż włączyło się krwawienie -, że 8 dni po terminie, a ja na wolności. Przyszedł mój lekarz i kazał zostać, więc zostałam z przykazaniem, że mam się nie wygłupiać i do jutra do 17 nóżki trzymać razem. Położyli mnie na bloku porodowym w sali przedporodowej. No i leże sobie i patrzę a tu ruch jak na dworcu głównym – non stop przychodzą babeczki i wychodzą z dziećmi a ja nic. W końcu dali zastrzyk z No spy – zaczęło lekko pobolewać i poszłam spać. 16.03 – Niedziela – rano okazało się, że zrobiło się 1,5 cm rozwarcia. Myślę - super to może dzisiaj urodzę. Dyżurny gin był tego samego zdania, bo zarządził lewatywę, która opróżniła i jelita i skórczyki. Całą niedzielę bujałam się z nieregularnymi i oczywiście z krwawieniem. Wieczorkiem lekarz mnie zbadał, a tu dalej 1,5 cm. (Oczywiście cały dzionek babeczki rodziły jak wściekłe a ja nic). 17.03 – Poniedziałek – godz. 1.00 – budzą mnie skórcze takie mocne, że nie jestem w stanie leżeć w łóżeczku. No to sobie wstałam, wzięłam prysznic i zaczęłam chodzić po korytarzu – wiadomo ruch przyspiesza poród. Ponieważ seria rodzących się skończyła to byłam na oddziale ja + obsługa. Położne sobie spały, a ja myślę, po co będę je budzić. Wody nie odeszły to niech sobie pośpią. Po ok. godz. obudziła się jedna z pań i zaczęła mnie opierniczać, że łażę, prysznicuję zamiast spać. No to mówię, iż mam skórczyki i nie mogę leżeć. Podpięła mnie pod KTG, a tu tylko 40% ale za to dłuuugie i bolesne(od krzyża). Mówi – niema szans na poród z takimi. Do łóżka i spać. Bujałam się z nimi do 6 rano. O 7 – 2 cm rozwarcia. No to pomyślałam sobie, że ja tego porodu nie przeżyję, bo w tym tempie to urodzę w święta. O 8 zaczął mój gin i od razu mnie na badanie – skórczyki słabiutkie, ale 3 cm rozwarcia. W końcu decyzja - na porodówkę. Dwadzieścia minut później przebił mi pęcherz i się zaczęło. Zrobili drugą lewatywę (w niedziele sobie podjadałam). Ok. 9 dzwonię po chłopa – przyjeżdżaj rodzę. Tak się biedny przejął, że musiał kupować ubranko ochronne, bo zapomniał z tego wszystkiego. Godzina 11 – a tu dalej 3 cm, skórcze konkretne. Dostałam Dolargan, pospałam (a właściwie podrzemałam) godzinkę i zrobiło się 5 cm. Jeszcze tylko masażyk szyjki i o 13 zaczęły się parte, ale młody pomimo utraty wód nie chciał wychodzić. To mnie na łóżeczko i lekarz – łapeczkę do środeczka i młodego nakierował. Niestety przy każdym skórczu młody myślał, że jeździ windą - pojawiał się i znikał. W końcu gin stwierdził, że bez wyciskania się nie obejdzie. Kładli się na brzuchu z położną, ale ior był twardy i jeszcze przy samym wyjściu zrobił numer – utknął w pochwie na 3 minuty. Jak go wyciągnęli to tak się darł, że niebyło szans na „magiczne spojrzenie”, o jakim czasami się czyta. Dostał chłop same dychy (pewnie za ten wrzask). Małego zabrali, a mnie zaczęli szyć – dostałam narkozę bo Jan się tak porozpychał, że cała pochwa i szyjka były porozrywane. Niestety następnego dnia okazało się, że Jan ma stan zapalny i żółtaczkę, a ja silną anemię. Młody dostał antybiotyki i solarkę. Wypisali nas dopiero 25.03. Młody po tych kuracjach nie przytył nic i miał cały czas biegunkę. W poniedziałek byliśmy u lekarza, dostał leki i dopiero wczoraj zaczął normalnie jeść. Niestety ponieważ młody słabo się pasie to muszę go dokarmiać. Ja jestem słabiutka i gdzie siądę tam przysnę. Jak będę miała chwilkę to postaram się nadrobić zaległości.

CZĘSTOCHOWA - WPISUJCIE SIĘ

13/03/08 12:50:36

Hej babeczki. dzisiaj z rańca chyba resztka korka poszła... A tu jutro gin niedostepny, a dzisiaj po 16 chłop... Trzymajcie kciuki żeby młody albo sie teraz zaczął pchac albo wstrzymał do soboty. Babysek - ale na płycie tych sposobów chwytania dziecka jest tyle, ze niemoge tego zapamietac. Pewnie jak będę miała coś przy młodym zrobić to najpierw płytka i równo z Zawitkowskim będę Jaśkiem kręcić. :lol: TAs - tez brałam Duomox przepisany przez gina więc chyba jest ok... Wyleż to wstrętne choróbsko bo antybiotyki dodatkowo osłabiają organizm. Życzę zdrówka i napisz jak po wizycie. Oleczka - wczoraj czytałam w którejś z tych dziecięcych gazet o angielskim dla 6 - mioesięcznych niemowlaków i stwierdziłam, że krzywdę dziecku zrobię bo niedość, że do pracy trzeba będzie wrócić to jeszcze na takie fanaberie nas niestać. Zaliczyłam dołą, że nasze dziecko jest kuz na staercie spalone. I powiedz sama - czy to jest normalne?? :wink: Ewcyk - może maleństwo ma kolkę??? Mam nadzieję, że da mamci troszkę odpocząć. Dziewczyny wczoraj widziałam na Sece szyld Crocodillo. W gazetkach dziecięcych są zdjęcia ubranek tej firmy. Byłyście tam??? Uściski dla wszystkich

CZĘSTOCHOWA - WPISUJCIE SIĘ

12/03/08 22:27:36

Hej babeczki. Ryba - ja mam uczucie jakby mi się cały czas coś tam pchało i mi ciasno. Kłócia mam rzadko - raczej uczucie "prostowania na beczce"... Niewiem czy pamietasz ale dziewczyny w szkole rodzenia wyzywały, że niema nigdzie wkładek laktacyjnych Gerbera. Może już widzałaś ale jeśli nie to donoszę, że są w Realu. Babysek - jak byś widziała dumę mojego chłopa w chwili gdy usłyszał wagę to też byś uważała to za coś optymistycznego...hehehehehe Oleczka23 - Zawitkowskiego właśnie oglądam i żałuję tylko iż nieposiadam lalki bobasa żeby poćwiczyć. Wygląda to wszystko bardzo prosto ale trzeba nabrać wprawy. :D

CZĘSTOCHOWA - WPISUJCIE SIĘ

12/03/08 13:38:43

Dopisuję jeszcze - szacowana waga młodego na dzień wczorajszy - 4 kg