Dora dziękuję. Długo mnie nie było, między czasie byłam na wizycie u jednego z lekarzy do którego chodziłam w Klinice, otworzył własną prywatną i pojechałam bo bliżej mam. Długa ta wizyta była, przepatrzył mnie ze wszystkich stron . Zrobił usg piersi, nerek, i wszystkiego co było można i jest następująco:
- na piersi mam dwie torbielki do 5 mm - mam monitorować ale się nie martwic bo to nic złego na razie się nie dzieje
- w macicy kilka mięśniaków śródściennych do 11 mm - nie mających wpływu na płodność
- w tarczycy nowa zmiana - 6,5 na 11 mm - do monitorowania - torbiel koloidalna - bez paniki nie groźna.
- nowe skupiska endometriozy w lewym jajniku 11 i 23 mm.
- nerki, śledziona, trzustka, wątroba pęcherzyk żółciowy prawidłowe.
W 18 dc endometrium 21 mm, ciałko żółte widoczne, bez płynu w zatoce douglasa ( była owulacja?)
Poza tym jestem już stara, laparoskopii w tym wieku się nie robi wiec lewy jajnik trzeba sobie odpuścić, choć czasem i on działał, rzadko bo rzadko ale jednak. Mam zrobić wymazy i badania krwi świeże, i będziemy rozmawiać.
Powiedział mi jeszcze dziwną rzecz - na refundowane IN VITRO mąż ma za dobre nasienie, i ciężko będzie się zakwalifikować. Przed badaniem nasienia ma przez dwa tygodnie prowadzić zły tryb życia , alkohol i inne używki wskazane, żeby te parametry osłabić. Dziwne - nikt mi takich rzeczy nigdy nie powiedział. Co myślicie?
Od następnego tygodnia zaczynam badania, w czwartek wymazy i cytologia, badania krwi między 2-3 dc najlepiej. I będziemy działać. Jeśli się nie zakwalifikujemy do refundowanego to koniec. Na płatne nas nie stać więc odpuścimy.
Pozdrawiam i całuje, miłego świętowania.
W sobotę mieliśmy z mężusiem 6 rocznicę ślubu - smutna była - powinno nas być już więcej - przynajmniej troje. Zdałam sobie sprawę jak długo to trwa, a wziąć pod uwagę nasz wiek, to jakby się udało to już będę starą matką, i nie wiem czy sobie poradzę. Moje koleżanki ze szkoły miały już dzieci do Komunii a ja? czasem mnie nachodzi żeby dać sobie spokój, odpuścić całkiem.
Dora ja za miesiąc kończę 34 lata, mąż jest ode mnie rok młodszy. Przez te 6 lat przeszłam laparoskopię diagnostyczną (endometrium miednicy mniejszej), potem histeroskopię podczas której usunięto mi torbiel czekoladową. Oprócz tego badania: toksoplazmoza, CMV (Igm, Igg) TSH, FT3, FT4, Polaktyna (ciut za wysoka, biorę bromocon pół tabletki dziennie) P.ciała Anty TPO i anty TG, P.ciała antyplemnikowe, DHEA, DHEA S04, Chlamydia, AMH, FSH, Estradiol, Progesteron,Testosteron, Androstendion. Wszystkie oprócz prolaktyny w normie.
Teraz kazano mi zrobić: wymaz z pochwy, VDRL, Ureaplazma, TSH, Mykoplasma, Prolaktyna, HIV, HCV, HBS, FSH, Cytologię, Chlamydię, CMF IgM, AMH
A mężowi: CMV IgM, HBS, HCV,HIV, VDRL. Seminogram niekonieczny bo wszystko ok, armia ogromna, ruchliwa, żadnych problemów.
Co do moich problemów to ostatnio niepękające pęcherzyki - i w efekcie ogromniaste torbiele (brałam Ovitrell -pod koniec bezskuteczny,tylko pierwsze 3 razy zadziałał, potem Pregnyl (i zadziałał - pękły dwa)
Innych nie widzę, mam podczas laparoskopii zdiagnozowaną endometriozę - nigdy nie brałam leków, większość lekarzy nie zwracała na to uwagi - mówiąc że to nie ma znaczenia.
A co do In Vitro, to nie wiem sama już. Niby mąż nie ma jakiś większych religijnych oporów, choć jesteśmy praktykującymi katolikami i zdajemy sobie sprawę jaki stosunek ma do tego Kościół -tą opcję braliśmy pod uwagę jako ostatnią ostateczność. Tylko, że On nie może zrozumieć że do tej pory nie mamy przyczyny naszych niepowodzeń, i uważa, że jak nie ma przyczyny to jaka jest gwarancja że ten nie odnaleziony problem będzie miał wpływ na niepowodzenie również In Vitro.
Mąż przyjedzie z pracy w czwartek to na spokojnie pogadamy bo tak przez telefon to nie rozmowa. Jedno wiem, że ja już stara jestem i nie mam za bardzo czasu na kolejne szukanie. Wiem że jeśli nie będziemy konkretnie działać to będzie za późno. Refundacja In Vitro chyba jest tylko do 35 rż?Jeszcze się w to nie zagłębiałam.
I tak to wygląda. Co powiecie?
Co mówią? no właśnie nic za wiele. Tyle się dowiedziałam że nie ma sensu dalej brnąc w inseminacje tylko próbować In Vitro i to szybko bo jak się zmieni rząd to na 90% wycofają refundację. Gorzej z moim mężem, on nie za bardzo chce. Jedyne co, to chce wiedzieć dlaczego się nie udało i mówi że to niemożliwe żeby w tych czasach nie wybadać przyczyny. Ja już nie mam siły mu tłumaczyć, że nie zawsze jest przyczyna, że wszystkiego się nie da przewidzieć. Nie mam siły na kolejnego lekarza (bo mój małż wpadł na pomysł żeby iść do kogoś innego - i przekonać się czy wszystko już ci poprzedni zrobili) przechodziłam to już nie raz. Co robić?
Dziękuję, ale możesz już puścić. Znowu porażka.Dostałam plik badań do wykonania i papiery na refundowane In Vitro. Mamy się zastanowić co dalej. Jestem padnięta,załamana, zła.
Wiem, wiem, nie będę kombinować, ale muszę coś aplikować bo mnie swędzi jak cholera. Tyle czasu miałam spokój i się coś przyplątało. Mam strasznie delikatne podwozie
Nie znacie jakiegoś dobrego leku, maści ( tylko nie globulki dopochwowe), żeby pomogło? Clotrimazol zawsze pomagał a tu 3 dzień i nic.