Witajcie dziewczynki po bardzo długiej przerwie, kiedyś często udzielałam się w tym wątku i do dzisiaj czasami go śledzę.
Minęły już trzy lata od kiedy zaczęliśmy starać się o dzidziusia i jak na razie nasze starania ciągle trwają, choć mam nadzieję, że już wkrótce się uda
Przez ten długi czas przeszłam przez wszystkie chyba możliwe stany emocjonalne związane z długim oczekiwaniem, które większości z Was są dobrze znane. Kiedy już myślałam, że oszaleję od tych zawiedzionych nadziei i częstych wiadomości o kolejnych ciążach kolejnych koleżanek, udało mi się wrzucić na luz. Teraz już tak nie myślę obsesyjnie o dziecku, choć po cichutku w sercu mam nadzieję na zostanie mamą, ale nauczyłam się cierpliwie czekać
Co do badań, u mnie wszystko jest ok, mam tylko małe tyłozgięcie, ale nie powinno to być dużą przeszkodą, mąż raz badał nasienie i wyszły trochę słabe wyniki, ale nie tragiczne, powinien powtórzyć, ale jest tak niechętny do tego, że nie naciskam, teraz wszystko zostawiliśmy naturze i Bogu, któremu wierzymy z całego serca.
Termin @ mam gdzieś za półtorej tygodnia i chciałabym, żeby już nie przyszła, to pierwszy taki cykl od baaaardzo długiego czasu, że znowu liczę na cud, ale zobaczymy co z tego wyjdzie.
Pozdrawiam Was serdecznie :*
Promyczku, ano widzisz co u mnie
nic ciekawego. Czekam teraz na @, bo w poniedziałek wyjeżdżam na wczasy, ale na razie nic jej nie zapowiada, więc pewnie zjawi się w trakcie mojego wyjazdu, niestety. Jedno jest pozytywne, już się nie łudzę, że może tym razem się udało...
Hej dziewczynki, pamiętacie mnie jeszcze ?
Cieszę się, że pojawiły się znowu nasze "stare" forumki, brakuje tylko Kiniah. Ściskam Was mocno, kochane.
U nas po kolejnym badaniu nie jest wesoło, jeszcze nie byłam z wynikami u lekarza, ale już wiem, że jest kiepsko i tak szybko nam się nie uda, o ile w ogóle... Staram się trzymać, ale nie jest mi łatwo i już nawet nie potrafię wierzyć w cud, który tak bardzo jest nam potrzebny...
