<3 <3 LISTOPADOWE BĄBELKI :) 2008 <3 <3

30/05/08 12:19:54

też myślałam o tym ale faktycznie koszty są :roll: Siedziałam troszkę na słoneczku i tak mocno wali, ze w 1 minut normalnie mam już zaczerwienioną skórę. Trzeba się troszkę zarumienić bo blada jak trup jestem 8)

<3 <3 LISTOPADOWE BĄBELKI :) 2008 <3 <3

29/05/08 21:18:18

jane83 no właśnie-BEZ MIęSKA!!! hahhaa ja mam taką historyjkę z moim udziałem w zanadrzu. W zeszłymroku pojechaliśmy do brata mojego męża do domu, koło jego domu rośnie właśnie wielka, pyszna czereśnia. Zawsze o tej porze wszystko było już oberwane i zjedzone przez dzieciaki ale jak wtedy przyjechaliśmy zdziwiło nas to, że czereśnia jest purpurowa od owoców już dojrzałych. Brata męża nie było w domu,więc mąż wlazł na drzewo i nazrywał pięknych dojrzałych ogromnych czereśni. Najedliśmy się do syta :P ale jak się potem okazało każda ale to dosłownie każda czereśnia miała w środku robala. Jezus jak sobie teraz o tym pomyślę :? zjadłam ich z pewnościa mnóstwo, zresztą mój m też hahaha ale żyję... fuj

<3 <3 LISTOPADOWE BĄBELKI :) 2008 <3 <3

29/05/08 21:08:42

Jezus dziewczyny czytałam na innym forum jeden post załamanej młodej dziewczyny. Dwa miesiące temu urodziła synka, wyniki badania genetycznego były wzorcowe. NT w normie jak i reszta. Dziewczyna pochodzi z rodziny, w której nie była żadnych chorób poronień wad. Jej mąż również. Chodziła do DR Roszkowskiego w Warszawie. To on robił jej własnie badanie genetyczne na ponoć superowym sprzęcie. I wiecie co? Urodziła synka z zespołem Downa... Jest załamana. Sugerowała ciężarnym aby robiły amnio kcję itp. Ja też jestem tym postem załamana i żałuję ze go przeczytałam. Wiem , że pewnie wprowadzę teraz chaos i mnie zlinczujecie ale nie mam z kim się tym podzielić... :cry: Masakra

<3 <3 LISTOPADOWE BĄBELKI :) 2008 <3 <3

29/05/08 19:30:27

cholera nie wyłączyłam pogrubienia -przepraszam :oops:

<3 <3 LISTOPADOWE BĄBELKI :) 2008 <3 <3

29/05/08 19:29:49

witamy [/b]Lobuzice :D w naszym gronie, jest nas już tyle że się pogubiłam :wink: Babcia właśnie przywiozła mi z działeczki swoje pierwsze truskawki. Są naprawdę dobre, niektóre kwaśne ale jak pięknie pachną. NIe pryskane, naturalne. Chciałam wmucić ze śmietaną a tu śmietany nima :? Zjadłam już dzisiaj 1,5 kg arbuza, 4 brzoskwinie, dwa głębokie talerze truskawek i normalnie chyba zaraz rzygnę. Na owoce i warzywa mój synuś ma chyba chęć. A wiecie, że oglądałam taki filmik na dvd (dostałam w prezencie od mojego gina razem z gazetkami ciążowymi, pampersikami newborn) że to co my jemy "jedzą" tzn. smakują i nasze dzieci. I jeśli któraś potrawa jest przez nas ulubiona w ciąży dziecko będzie ją lubiało później jak się urodzi. Zmysł smaku to najszybciej rozwijający się zmysł u dziecka w łonie, dlatego one wszystko potem biorą do buzi (smakują). :P