Siedze od kilku dni i czytam wasze posty...i zadaje sobie pytanie : gdzie jest Bóg ? Skoro pozwala aby kochajace matki tak cierpialy ? Sa kobiety ktore o siebie nie dbaja, pija, pala w trakcie ciazy i dzieci rodza sie zdrowe...a te ktore naprawde pragna dzidzi i dbaja o siebie traca je... bedziecie mnie inne dzieci i napewno bedziecie je kochac z caly sil ale w ssercu i tak pozostanie smutek po stracie tamtych i zawsze bedziecie wracaly myslami : a ile teraz by mial lat, a co by teraz robil ? Ja nie poronilam, ale moja babcia stracila synka po kilku dniach...mial cos z plucami... I uwazam, ze ten kto tego nie przezyl nie powinien pisac ze potrafi postawic sie w takiej sytuacji i uwazam ze jestescie bardzo silnymi kobietkami, ale pomyslcie ze sa kobiety bezplodne, ktore nigdy nie poczuja slodkich kopniakow i nie beda czuly tego malego serduszka. Zauwazylam, ze poronienie jest do dzisiaj tematem tabu, nikt o tym nie mowi, do czasu kiedy nie zagladalam na forum, to uwazalam ze poronienie to poronienie,ale kiedy czytam wasze posty to uswiadamiam sobie jakie to straszne dla matki i jakie straszne musialo to byc dla mojej babci. Moze kiedy rozglosni sie ten temat wszystkie matki ktore postanawiaja zostawic swoje dzieci w szpitalu zmienia zdanie, uswiadomia sobie ze dziecko to najpiekniejszy dar od boga jaki tylko istnieje, ze to cos wyjatkowego stworzyc istote, dla ktorej bedziesz najwazniejsza i jedyna... zycze wam tu wszystkim abyscie juz nie musialy wiecej przechodzic takich koszmarow...i mam nadzieje ze kazda z was niedlugo zamiesci zdjecie swojej pieknej zdrowej dzidzi...pozdrawiam ;*
oczywiscie ze jest mozliwe 
ale taki sluz to wszystko wporzadku? bo przyznam szczerze ze nigdy takiego nie mialam i dzisiaj bardzo sie zdziwilam..