***SIERPNIÓWECZKI 2008***

16/10/08 14:33:14

hej hej ! choć ostatnio mniej piszę - jestem z Wami :)))) oczywiście sama tu nie zostanę ...

przerostowe zwężenie odźwiernika... przestroga

07/10/08 09:40:52

marta 26079 napisz mi jak Twoja malutka teraz je ? czy nadal ma problemy z wymiotami od czasu do czasu ?? moja Julka jest 3 tygodnie po operacji i zdażają jej się ulewania i wymioty ... Co do służby zdrowia - ja leżałam i w Rudzie Sląskiej z małą /katastrofa !/ i w Chorzowie. Chorzów jest jedynym szpitalem w którym nie musiałabym się bać o dziecko ! Siostry latały co 15/30 minutek po salach i sprawdzały czy u dzieciaków jest oki. Często przewijały i karmiły a jak płakały to przytulały i nosiły na rączkach... super szpital, choć ja i tak z małą leżałam. POLECAM ! Opieka lekarzy natomiast zaskoczyła mnie zupełnie. Po zabiegu co godzinę pojawiał się u mnie lekarz prowadzący lub ordynator. Pytali jak się mała czuje i naprawdę byli zainteresowani dzieckiem. Jestem pod dużym wrażeniem - pierwszy raz coś takiego zobaczyłam w polskim szpitalu !

***SIERPNIÓWECZKI 2008***

05/10/08 13:08:38

witam Was dziewczyny po tak długim okresie czasu .... Od porodu 27 sierpnia nie rozpisywałam się, bo w moim życiu stanęły na drodze TYLKO PROBLEMY ! Zacznę zatem od początku. Z lekkimi skurczami znalazłam się na patologii w szpitalu w Rudzie Śląskiej. omimo informowania lekarzy, że pierwsze dziecko przenosiłam i rodziłam po 4 kroplówkach, oni uparli się by w 7 dzień po terminie podać mi kroplówkę i czekać na rozówj akcji. Ja mając doświadczenie po strasznym pierwszym porodzie ani myślałam rodzić. Starsznie się bałam. Po pierwszej kroplówce utrzymywały się lekkie skurcze no i ... odeszły zielone wody. Lekarze kazali cze kać 2 godzinki na porodówce mając nadzieję że coś się ruszy - choć ja w uparte tłumaczyłam że się boję i raczej nic mnie nie ruszy. Po dwóch godzinkach znów podłączyli kroplówkę i po 10 minutkach widząc moją minkę niechętną do porodu postanowili przeprowadzić cięcie ! No i wtedy wreszcie minka stała się radosna. 27 sierpnia o 23:10 urodziłam Julkę. Pierwsze dziecko rodziłam siłami, więc mam porównanie. Oczywiście cięcie jest o wiele lepsze aniżeli poród naturalny ! Po 12 godzinach stanęłam na nogi i do dziś dnia czuję się fantastycznie ! To jednak był początek moich problemów ! Po tygodniu przebywania razem z Julką w domku, zaczęła wymiotować ... z dnia na dzień coraz więcej. Były to chlustające wymioty których nigdy dotąd nie widzialam. Znalazłam się w szpitalu. Najpierw w Rudzie, później przewieziono mnie do Chorzowa. Po tygodniu wymiotów i kroplóweczek podłączonych Julci, z podejrzeniami najpierw o problem z mlekiem, wydano diagnozę - to wada wrodzona przerostu odźwiernika. Mała poddana była operacji i dopiero niedawno wróciłyśmy do domku. Wreszcie zaczęła normalnie jeść i jak narazie cieszę się że wszystko jest w porządku. W tej chwili żyję nadzieją, że już kolejnego takiego numeru mała mi nie wywinie i zawsze będzie zdrowa. Co jednak przeszłam, to przeszłam... Pozdrawiam wszystkie mamusie i dziękujcie że Wasze dzidziusie są zdrowiutkie ...

***SIERPNIÓWECZKI 2008***

02/09/08 22:01:06

dziewczyny ! Dziś wróciłam ze szpitala. 27 sierpnia o godzinie 23:10 przez cc przyszła na świat Julia :) Waga : 3350; wzrost /?/ : 57 cm jak tylko będę miała chwilkę napiszę jak mi poszło w szpitalu .... ach nasza kochana służba zdrowia ;)

***SIERPNIÓWECZKI 2008***

26/08/08 22:21:25

witam dziewczyy ! Ja nadal w dwupaku - piszę ze szpitala .... :( w niedziele wybralam sie do szpitala z malymi skurczami i wyladowalam na patologii. wczoraj mialam masaz szyjki i nic. Rozwarcie na 1 paluszek i tyle tylko ... mam nadzieje ze od jutra cos ze mna zrobia bo zwariuje :( gratuluje rozpakowanym - napisze wiecej jak bede miala lepszy sprzet :) pozdrawiam