Cześć Dziewczyny!
Pięknie dziękuje za gratulacje!
powiem Wam, że jest cudownie! Hania je i spi, a ja uwielbiam być mamą!
Początek był ciężki, Hania nie potrafiła chwytać piersi i karmiłam ja po palcu drenikiem albo strzykawką. Byłam załamana, że już zawsze będę ściągać pokarm i tak karmić małą Ale nauczyła się.
Może dlatego było jej ciężko bo po cesarce napoili ją glukozą, więc całą noc nie była głodna, a na drugi dzień wzięli na naświetlanie i nie miałyśmy szansy na początku uczyć się cyckania
Szpital polecam bardzo, miałam "swoją" położną, ale za dużo nie porodziłyśmy razem. Nawet nie zdążyłam mieć skurczy, Hani tętno nagle spadło i w parę sekund mnie cięli. Nie wiem czy w wojewódzkim byłaby tak szybka reakcja. Być może wdarła sie jakaś infekcja, przez to że pojechałam do szpitala dość późno, bo 11 godzin od momentu jak zaczęły odchodzić mi wody, a dodatkowo pępowina okręciła sie wokół łydki. Powód cc to strasznie brzmiące: zagrażajaca zamartwica płodu...
w sumie jestem bardzo zadowolona, nie męczyłam się, a tego sie bałam, po odejściu wód,bez skurczy...
Personel super, bardzo pomocny. Rana szybko sie goi, już po 4 dniach śmigałam.
Co do pediatry, jutro idziemy na Rotmankę do dr Malik, ciekawa jestem co to za lekarz. Poleciła mi ja położna, która była u mnie w pon na wizycie patronażowej, i co mi baaardzo psychicznie pomogło.
Witaj Amstafka!
siemanko Matasiak, jak synek?
Fredziah, trzymaj sie , już niedługo!
No i mamy Naszego Cukiereczka!
Hania urodziła sie we wtorek, od soboty jesteśmy w domku.
W skrócie wygladało to tak: po czopie, we wtorek sączyły sie wody, więc jak pojechałam wieczorem na Zaspe, to juz mnie zostawili, choć ja myślałam, że sie uspokoiło....
tłok na porodówce, godzine za izbie czekałam na przyjęcie, bo nie było sali do rodzenia
więc po 20 weszliśmy na sale, badanie, usg, ktg, pierwsza oksy, nic sie nie dzieje
nagle tętno małej spadło do 50 i pojechałam na cięcie
strach był ogromny
dostala 9 któw, malutka 52 cm, 2750 g
napoili ja glukozą, cycka nie chciała chwytać
w srode w południe wzieli ją pod lampy, ze względu na te przeciwciała moje, których tak sie bałam, na szczęscie transfuzja nie była potrzebna
jak tam lezała, to nie mogłam jej przystawiac do piersi, wiec ściągałam pokarm, a jak juz ja dostałam, to nie potrafiła mnie chwycic i ssac
wiec karmiłam ją po palcu drenikiem "smsem"
dzis dopiero zaskoczyła!
uffff
ja sie czuje bardzo dobrze, dzis była polożna, jutro sciaga mi szwy, ale psychicznie jest ulga, że mała nauczyla sie jeść, tego najbardziej się bałam
sam poród wyszedł jak wyszedł i nie narzekam, wszystko na szczęscie dobrze sie skończyło, wszystko działo sie w porę
dzieki wszystkim za gratulacje i pozdrowienia
co sie działo przez ten tydzień na forum???
Czy Ewunia juz w domu?
jakieś nowe Bąbelki na świecie?
Ale z tego D. drań, az mnie zatkało
jak to lepiej poronić
Hej Franka, jak Wam lecą ostatnie dni w Jednej Podwójnej Osobie?
U mnie coś się zaczyna, od wczoraj plamię...