dzień doberek, dawno nie pisałam, poczytuję codziennie ale czasem brak weny na pisanie. To mój pierwszy cykl z ziółkami 3 jak wiecie, ale czytam i się zastanawiam jak to ma być. Po za tym, że bardzo wyraźnie czułam owulację i zresztą potwierdzoną monitoringiem, to nic mi nie dolega:). Od tygodnia biorę duphaston 2xdz, w najbliższy czwartek mam testować i w piątek kontrolna wizyta u gin. Zawsze ponad tydzień przed @ miałam silne bóle piersi, a tym razem nic. Fakt do terminu @ jeszcze tydzień ale tak mi jakoś spokojnie. Kusi mnie aby już zrobić test, ale wiem,że to za szybko. Jedynie co to kilka dni temu miałam jakieś dziwne pobolewania w okolicy jajnika ale to takie bardzo krótkie. Tak bym chciała aby @nie przyszła. W ogóle ten cykl przebiega mi jakoś bardzo spokojnie, bezobjawowo. Wiecie dziwne jest to, że wokół mnie ostatnio bardzo dużo się dzieje i w pracy i w rodzinie, a ja mam wrażenie jakby to wszystko było obok. A z reguły to bardzo żywo i cholerycznie wszystko przeżywam - dzięki mojemu cholerycznemu temperamentowi, a teraz mam w sobie stoicki spokój. Sorki że tak smędzę ale tak czuję ostatnio siebie i chciałam się tym z Wami podzielić
Andzia23 ja jestem od niedawna na forum i faktycznie niewiele o sobie pisałam. Staramy się z mężem o roku o dzidziusia, na początku spokojnie bez pośpiechu. Po 8 miesiącach starań pojęliśmy decyzję o badaniach. Poszłam na wizytę do gin na kasę chorych( ponoć dobry specjalista) mówię mu co i jak a on do mnie, że zacznie od 3 miesięcznej kuracji lekami antykoncep. Troszkę ( tzn na maxa ) się w....am gdyż ja chcę dziecko a on mi każe brać w innym kierunku leki. Nie zlecił żadnych badań, ani cytologii, ani USG no i to mnie rozwścieczyło. Oczywiście leków nie przyjęłam i we wrześniu 2010 zmieniłam gin na prywatnego. No i już na pierwszej wizycie rozpoczął od podstawowych badań i okazało się że mi nie pracowały jajniki, były jakby uśpione. No i po pierwsze lekarz wystymulował mi jajniki, ale okazało się że pracuje tylko jeden pomimo leków. On twierdził, że tak może być, że teraz potrzeba czasu aby zaczął pracować i drugi. Pęcherzyki sobie pięknie rosły ale nie chciały pękać. W październiku w 19 dc pęcherzyk miał 21 mm gin przepisał mi zastrzyk po którym w ciągu 36 godz miał pęknąć, po tym czasie kontrola a on nic, dalej sobie jest, drugi zastrzyk i znów nic. Gin stwierdził, że widocznie to był cykl bezowulacyjny. OK! Listopad podobnie- stymulacja CLO, pęcherzyki rosną i znów tylko jeden jajnik pracuje 18 dc- pęch 20 mm, zastrzyk. No i pękł. Staranka były ale nic z tego:( Od grudnia dałam sobie na luz, odechciało mi się lekarzy, troszkę problemów w pracy. No i zgadałam się z koleżanką, która miała PCO i poleciła mi ziółka 3 o.Sroki. To było w lutym 2011, pomyślałam zaszkodzić nie powinny i tak pod koniec lutego z pierwszym dniem cyklu zaczęłam przygodę z ziółkami. No i są efekty - ba jajniki pracują, była owulka bez wspomagania lekami i zastrzykami. też teraz do marca na nowo rozpoczęłam wizyty u gin( tego prywatnego). Jak zobaczył, że oba jajniczki pracują i w tym miesiącu owulka była z wcześniej niepracującego jajnika to powiedział - widocznie kilkumiesięczna przerwa była wskazana. Dziewczyny ile ja mam ww sobie teraz energii pozytywnej bo wiem, że szanse na dzidzie są coraz bliżęj. To pokrótce moja historia, troszkę chaotyczna ale myślę, żę do zrozumienia.
dziewczyny maleńki cud się stał. Dziś byłam na kolejnym monitoringu - pęcherzyk pękł, SAM poraz pierwszy bez zastrzyku. Czyli ziółka działają cuda. Teraz tylko czekać na kolejny cud zafasolkowania. Były staranka więc jest nadzieja, od jutra duphaston i spokojne oczekiwanie:) Polip - nie do końca zdiagnozowany, jest pod stałym monitorowaniem. Gin dziś stwierdził, że to może samo zejdzie:)
_a_n_i_a_ czuję,że ziółka dzialają cuda. Polip - to przypuszczenie mojego gin, po tym,ze w 17 dc mam 14mm endometrium. Nie miałam w tym miesiącu monitoringu od początku cyklu, więc trudno jest jemu określić co się dzieje w moim organizmie. Jest nadzeija,że polip sam się może wchłonąć, a jeśli nie to będzie zabieg. Jakoś bardzo spokojnie do tego podchodzę. We czwartek wypytam się dokładnie co i jak. A jeśli chodzi o ceny to doszłam do wniosku,że płacę naprawdę niewiele bo 50zł za wizytę, na której każdorazowo jest USG. A z tego co wiem to w tej klinice co się leczę to ceny są od 50 do kilkuset zł, w zależności od rodzaju badania. Jest do wglądu w rejestracji cennik i lekarze tego się trzymają.
hejka, no jestem po wizycie u gin. Jakoś jestem jeszcze zakręcona. Z badania wyszlo ze jestem już po owu, a wg mnie,że przed. Gin to określił po endometrium 14 mm, ale jest jeszcze pęcherzyk 17,5 mm i to daje o myślenia. I idę jeszcze we czwartek do niego na USG i wtedy określi konkretnie czy owu była czy nie. Mam też podejrzenie polipa na macicy co może być przyczyną niepowodzeń przy starankach. Ale pocieszło mnie to,że pracuje też lewy jajnik to chyba zasługa ziółek, bo jak dotąd to jajeczkował tylko prawy. To tyle co u mnie. Zobaczymy co powie we czwartek. Pozrdawiam Was wszystkie