Witajcie,
pozwolicie, że nieśmiało dołączę. Jestem czerwcówką 2008r. i uważam, że czerwiec to świetny miesiąc na rodzenie dzieci, dlatego, jeśli wszystko pójdzie dobrze, zostanę również czerwcówką 2012
Nie byłam jeszcze u lekarza, dlatego boję się zapeszać.
Dzisiaj mam pierwszą wizytę u lekarza, więc zobaczymy, czy wszystko ok.
Witajcie,
padnięta jestem, ale postaram się coś z siebie wykrzesać
asiaa78: fajnie, że Antek zaczął Ci w końcu spać jak człowiek
choć w sumie Ty i tak z tego nie korzystasz. Natalka nadal jest rannym ptaszek, niezależnie o której pójdzie spać pobudka między 5 a 6
Ja też mam nogi jak córka młynarza, obiecuję sobie, że je w końcu posmaruję samoopalaczem, żeby swobodnie założyć spódnicę bez rajstop, ale chyba lato się prędzej skończy i nie będzie już potrzeby.
Szaruga82: to spryciula z tej Twojej Darii
Moja Natalka też coś tam próbuje, ale Ona nawet jeszcze nie chodzi sama, więc na wspinanie się też jeszcze za wcześnie. Ale za tym, to mi akurat niezbyt tęskno
Kasiab87: najważniejsze to zachować zdrowy rozsądek i nie działać pochopnie. Rzeczywiście z dwojga złego, to już lepiej czasem ścierać się z własnymi rodzicami niż obcą kobietą. No i u rodziców na pewno czujesz się swobodnie, a tam to niekoniecznie.
Współczuję nocek. Jak Natalka przez ok. pół roku budziła mi się w nocy co 30 min. - godzinę to też czasami nie wiedziałam, co się wokół mnie dzieje. A Kacperek od dawna tak kiepsko sypia?
SyllBa: podziwiam za 6w. Ja jakoś nie mogę się zmusić, żeby cokolwiek w tym kierunku zrobić. Leniwa się na starość zrobiłam
Niezły numer z tymi kluczami. Dobrze, ze nic się nie stało. Kilkudniowy, a właściwie kilkudobowy maraton z Amelką na rękach daje o sobie znać. Powinnaś odpocząć, a przede wszystkim się porządnie wyspać. Tylko nie pytaj mnie, jak to zrobić jak się jest samemu w domu z ząbkującym dzieckiem
Kolorowych snów
SyllaBa: To straszne
Jak Ty wytrzymasz te długie 3 tygodnie
.
A co do tego przywiązania małej do mnie: to nie jest może jakoś tragicznie, bo ona potrafi się czymś zająć (najlepiej czymś w stylu rozrywanie papieru toaletowego na kawałeczki) ale niezbyt długo i to najlepiej jak mnie nie widzi. Taka mamincórcia mi rośnie. Z M. się ładnie bawi dopóki mnie nie ma w zasięgu jej wzroku, ale jak mnie zobaczy to zazwyczaj jest "mama, mama, mama" i ucieka do mnie. Słodkie to niby jest (zależy dla kogo, bo raczej nie dla M.), ale odrobinkę męczące.
Słodkich snów, pa
SyllaBa: No w takim tempie, to Amelka wkrótce będzie w pełni uzębiona, i całe ząbkowanie odbębnicie za jednym, nieco wydłużonym w czasie, bólem
U nas odbywało się to rzutami po 2 zęby, ale odstępy między jednym a drugim wysypem trwał trochę, co bym mogła dawkować sobie tę niewątpliwą przyjemność
Niedobrze, że Amelka straciła na wadze, no ale w sumie chyba nie mogło być inaczej
Ale na pewno teraz będzie miała koński apetyt i raz dwa nadrobi straty.
Jeśli chodzi o szczepienie, to nie wiem, ile powinno się odczekać, ale ja na Twoim miejscu na pewno bym jutro nie poszła. Zresztą sama jeszcze nie byłam, odkładam to szczepienie ile się da. Nie wiem, ale jakoś trochę się go boję - trochę złego o nim słyszałam. No ale nie ma wyjścia. trzeba to kiedyś zrobić.
Kasiab87: To co piszesz o swojej sytuacji w domu,to dla mnie jakaś czysta abstrakcja. I chyba nic by mnie w takim domu zatrzymało. Ale wiem, że to czysta teoria, a życie nie jest takie proste i pewnie są przyczyny, dla których musicie znosić ten stan.
A tak z innej beczki: Czy Wasze pociechy też nie mogą ani chwili żyć bez Was
Chodzi mi o to, że ja nie jestem w stanie praktycznie nic w domu zrobić z tym moim brzdącem. No może trochę przesadziłam, ale ja prawie cały czas muszę się nią zajmować (choćby siedząc obok jak ona się sam bawi). Czasami jak tylko wyjdę z pokoju - ona rzuca się wręcz za mną albo wyciąga rączki, że chce na ręce. Może to jest uwarunkowane tym, że pracuję, i jak wracam to poświęcam jej całą swą uwagę, chcąc jakby nadrobić stracony czas i ona się przyzwyczaiła, że tak jest, a jak jest inaczej, to się buntuje
Ale namąciłam, ale chyba wiecie o co mi chodzi
Przespanej nocy Wam wszystkim życzę
dopisane: Anette: Bardzo Ci współczuję choroby mamy. Wiem co przeżywasz, bo ja też to przechodziłam
Musisz wierzyć, że będzie dobrze, a przede wszystkim mama musi w to wierzyć. Podobno w tej chorobie psychika ma ogromne znaczenie. Trzymam kciuki, żeby wszystko jak najszybciej skończyło się pomyślnie i mama mogła w pełni zdrowia cieszyć się z wnuka