"Stycznióweczki 2009" :):)

11/06/09 12:25:28

ninuś ja właśnie tak robię-dodaję przecier owocowy lub warzywny do kleiku, ale zastanawiam się czy kleik nie ma mniej wartości odżywczych w porównaniu z kaszą. Dlatego pytałam wcześniej o różnice między tymi dwoma produktami. Skoro jest i kaszka i kleik to pewnie czymś się różnią. Od cukru na pewno nie uchronię, ale jak nie przyzwyczaję go od małego do słodkiego i słonego to takie świństwa(słodkie i słone) nie będą mu smakowały. My mało solimy, ja w ogóle nie używam cukru-do niczego. Kupuję wszystko bez cukru-soki, jogurty-co się da. Jak muszę coś dosłodzić to używam fruktozy, bo to jedyny naturalnie występujący cukier(owocowy). Misiek niestety objada się słodyczami, słodzi kawę i herbatę, dosala wszystko. Ale odzwyczaja się. Jak go poznałam to on nie jadał warzyw(w ogóle!!) a ja mięsa. Trochę poszliśmy na kompromis ;) Jak dla mnie to jego ogromnym sukcesem jest to, że zamiast gazowanych świństw pije już tylko wodę(zwykle smakową niestety), ale polubił niesłodkie soki i cista mojej mamy(bez cukru). No i zaczyna powoli przerzucać się na pełnoziarniste pieczywo :D Mam nadzieję, że damy Maksowi dobry przykład. Klauduśka dałaś czadu z tymi przepisami :shock: Asia nie doczytałam, ale mignęły mi jakieś wyniki bHCG, więc chyba mogę gratulować !! :] Dziewczyny z Wawy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! W ten weekend na torach wyścigów konnych jest piknik Mother and baby (www.motherandbabay.pl) W programie min. wykłady ZAWITKOWSKIEGO!!!!!!!!!!!

"Stycznióweczki 2009" :):)

10/06/09 11:32:20

Przepraszam dziewczyny, że trochę nie w temacie :? Czy wiecie może czym (chodzi mi o wartości odżywcze, sposób wytwarzania) różni się kaszka(czysta) od kleiku? Wiem, że 99% kaszek(wyjątkiem jest bifidus ryżowo-kukurydziany) na polskim rynku zawiera cukier, którego nienawidzę i nie chcę przyzwyczajać do niego Maksa. Ciekawa jestem czy czymś jeszcze się różnią. Z informacji na opakowaniu nic nie wynika :? Chciałabym dawać Maksowi na śniadanie pożywną kaszkę, ale bez cukru po którym jest straszny skok insulinowy(i po godzinie od śniadania zmęczenie). Jest alergikiem, więc wszystkie kaszki mleczne i smakowe odpadają. Chciałabym dawać mu na śniadanie kaszkę z jakimiś owocami ze słoiczka a na kolację z warzywkami.Misiowe ogródki z suszonymi "warzywami" do mnie nie przemawiają. Ze względu na alergię nie mogę podawać kaszek glutenowych, więc zostaje kukurydziana, ryżowa, gryczana i jaglana(plus tapioka, której nigdzie nie ma). Czy któraś z mam alergików wie czy 6-miesięcznemu maluchowi można dać ugotowaną na miękko i zmiksowaną kaszę gryczaną lub jaglaną?? Muszę trochę "podpaść" Maksa :( Chciałabym to zrobić zdrowo. Przy okazji-w najnowszym DZIECKU polecam artykuły "kipi kasza" oraz "Dobra dieta"-jak dla mnie rewelacyjne podejście ma babka!! Chciałabym tak wychować Maksa. Widziałam ją kiedyś w jakimś programie w TV jak robiła ten test "smakowy" w szkole. Dziewczyny, uważajcie z wstawianiem fotek poza galerią, bo posypią się żółte kartki :? werzak czytałam o tym, co Cię "spotkało". Ja nie umiałabym być z kimś, kto kiedykolwiek by mnie uderzył. Jak to ktoś napisał-pierwszy raz ośmiela człowieka do kolejnych :( Życzę Ci, żeby to się w Waszym przypadku nie sprawdziło, bo jesteś fantastyczną babką i matką i naprawdę zasługujesz na pełny szacunek. W mojej rodzinie od zawsze była przemoc(raczej psychiczna, ale zdarzało się, że któraś z nas oberwała). Ja bardzo szybko wyniosłam się z domu i zaczęłam się sama utrzymywać. Zycie nauczyło mnie samodzielności i to, że odwaga się płaca(ułożyłam sobie życie bez niczyjej pomocy, mieszkałam, pracowałam i skończyłam studia-sama, kupiłam samochód i spełniłam swoje marzenie o własnym koniu). Przy każdej okazji życzyłam ODWAGI mojej mamie, ale ona zawsze za bardzo bała się, że nie da rady sama. Teraz żałuje i mówi, że już za późno na takie decyzje. Ja uważam, że nigdy nie jest za późno. Człowiek zasługuje na szacunek i szczęście ZAWSZE. Jak pierwszy raz ojciec mnie stłukł to przestał być moim ojcem. Baaardzo długo mówiłam o nim "mąż mojej mamy". ODWAGI!!

"Stycznióweczki 2009" :):)

09/06/09 11:32:30

witam, nie nadrobię Was niestety :( Nie mam czasu ostatnio na nic. Maks marudzi po nocach, budzi się od 3.00 w nocy co 10-15 minut :? Chodzę jak zombie :shock: Byliśmy na kontroli u pediatry. Maks przybrał w 3 tygodnie 100g :( Panie dr powiedziała, że bezwzględnie musimy mu podawać pełnowartościowe zupki jarzynowe z ryżem i oliwą z oliwek. Jak będzie dobrze to za 3 tygodnie mamy wprowadzić mięso z królika. Na razie dostaje tylko pierś, dodatkowo ok.14 pół słoiczka brzoskwiń lub dyni z ziemniaczkami(tylko po tym nie ma reakcji uczuleniowej) i czasem na noc ok.70ml klieku ryżowego. Czasem jest już tak zmęczony, że nie chce jeść i mu już tego nie wciskamy a w zamian dostaje po kąpieli ok.100ml nutramigenu. Przesypia do 2-3 i potem pobudki co chwilę :( Poza tym bardzo kiepsko rośnie. Pani dr powiedziała, że jak nie zacznie rosnąć na długość i zejdzie nam poniżej 5 centyla(teraz jest na 5) to skieruje nas do poradni metabolicznej. Misiek bardzo długo był malutki, teraz też jest niski(174cm), ale jego rodzeństwo dostawało hormony wzrostu i większość ma po tym różne "sensacje". Jego najmłodsza siostra ma w wieku 22lat całe 140cm wzrostu i ma troszkę "karłowatą" budowę ciała. Boję się, żeby u Maksa tego nie było :( Nie wiem co robić.... Maks ma uczulenie na marchew a we wszystkich ZUPKACH słoiczkowych jest marchew. Pani dr kazała mi gotować dla niego, ale jest duży problem z warzywami. Młodych warzyw jeszcze tak naprawdę nie ma(pytałam sąsiadów, którzy siali na wiosnę dla siebie) a to, co jest na targach to cholernie pędzone nawozami :? Stare warzywa są już mocno "niewyględne" :? albo pomarszczone albo podpleśniałe :? Udało mi się kupić ładne stare ziemniaki, kilka pietruszek(importowanych) i cukinię, ale boję się to dać Maksowi :? Chyba go przetrzymam na tej dyni i brzoskwiniach z kleikiem aż znajomi będą mieli w swoim gospodarstwie ekologicznym młodą włoszczyznę. Mam tylko nadzieję, że anemia nie wróci :( Co do puzzli piankowych to na allegro znalazłam najjtaniej za 14zł 10 sztuk tych dużych(30x30). W smyku te same kosztują 28zł.

"Stycznióweczki 2009" :):)

05/06/09 11:14:41

Dziewczyny, jak odgrzebię papierzyska do rodzinnego to podam Wam numery paragrafów mówiące o konkubinacie, małżeństwie i samotnej matce. Z kosmosu sobie tego nie wzięłam. Też się zastanawiam jak to jest z rozwódkami i wdowami. Panie w jednostce odpowiedzialnej za zasiłki rodzinne(jak byłam po becikowe) powiedziały, że jeśli ojciec oficjalnie uznaje dziecko to nie jest się matką samotnie wychowującą dziecko, chyba że złoży się wniosek do sądu(lub sądową ugodę) o przyznanie alimentów, oświadczenie o tym że nie zamieszkuje się razem i nie wychowuje dziecka wspólnie. Wtedy ojciec dziecka ma wyrok sądowy. Taką info dostałam w Urzędzie i do tego całą listę przepisów do poczytania. Samo nie posiadanie ślubu nie daje więc prawa do dodatków dla matki samotnie wychowującej dziecko. Rodzinny należy się każdemu (samotnej matce, małżeństwie z dzieckiem lub konkubinacie z dzieckiem), komu średni miesięczny dochód w rodzinie nie przekracza 504zł netto na osobę. Prawo polskie na 100% uznaje związki pozamałżeńskie. Jak wypełniałam dokumenty dla Maks to właśnie część dla dziecka ze związku pozamałżeńskiego. Jak Misiek uznawał Maksa za syna to panie nam powiedziały, że zgodnie z jakimiś paragrafami odtąd tworzymy RODZINĘ i musieliśmy to oficjalnie potwierdzić przy kierowniku Urzędu Stanu Cywilnego. Co innego Urząd Skarbowy. Tam nadal matka z dzieckiem a bez męża może "podawać się" za matkę samotnie wychowującą dziecko i nie musi przedstawiać dokumentów żadnych ani oświadczeń. Przysługuje jej dodatkowa kwota odliczona od podatku. Acha... przypomniało mi się, że któraś z Was jakiś czas temu pisała, że jak gotuje zupkę dla dziecka to wylewa tą wodę z gotowania warzyw a dolewa świeżej, przegotowanej. Nie pamiętam kto to napisał, ale chciałam powiedzieć, że podczas gotowania warzyw wszystkie witaminy i mikroelementy z warzyw przechodzą do wody, więc jak się to wylewa to pozbawia się dziecka tego, co najlepsze :D Ugotowana marchew(bez wody z gotowania) ma podobną wartość odżywczą jak zagotowana słoma zagęszczona trochę mąką ziemniaczaną i zabarwiona barwnikiem naturalnym(w przypadku marchewki-karotenem) :D To dlatego zupy są tak wartościowe i podaje się je jako pierwsze posiłki :] Jak ktoś chce dać samo warzywo(bez wody) to już lepiej ugotować na parze lub jeszcze lepiej upiec w folii aluminiowej. Przy gotowaniu na parze też sporo "ucieka" do pary, ale mniej niż przy gotowaniu. Podczas pieczenia w folii zostaje najwięcej w warzywach(mięso i ryby-to samo).

"Stycznióweczki 2009" :):)

04/06/09 15:57:55

Dziewczyny w tej chwili ślub lub jego brak nie jest podstawą do tego by być "matką samotnie wychowującą". Teraz jest coś takiego jak konkubinat-pozamałżeński związek partnerski i w świetle prawa dwoje ludzi mających wspólnie dziecko tworzy już rodzinę. By być matką samotnie wychowującą ojciec dziecka musi być "NN". Czyli jeśli ojciec uznaje dziecko to już jest się rodziną. Taką informację uzyskałam w Urzędzie Miasta Warszawa oraz w mojej placówce odpowiadającej za tego typu zasiłki(nie MOPS). Czy któraś z Was czytała "być rodziną" Terakowskiej lub "wyzwoleni rodzice-wyzwolone dzieci" Mazlish i Faber?? Szukam opinii.