OLSZTYN - mamusie i przyszłe mamusie

29/01/13 20:46:20

Witajcie! Rzeczywiście, pustkami wieje... Jakoś bez echa przeszły narodziny kolejnej Olsztynianki :) Jak się miewa Sandra?

Przekonaj mnie do naturalnego planowania rodziny!

01/09/12 14:37:48

Nie wiem, czy koleżance jeszcze potrzeba, ale Microlife to bardzo dobry termometr dla celów NPR. Mam, używam, polecam :D

Przekonaj mnie do naturalnego planowania rodziny!

01/09/12 14:30:56

Nawet Wikipedia podaje, że "Metody antykoncepcyjne nie wymagają od partnerów przestrzegania okresów abstynencji seksualnej, są uznawane przez WHO za metody antykoncepcyjne sensu stricto." NPR wymaga przestrzegania okresów abstynencji, więc nie jest antykoncepcją, mimo, iż może być stosowane z powodzeniem jako sposób na odłożenie poczęcia. W Biblii antykoncepcja była problemem marginalnym, bo w Izraelu w zasadzie nie istniała. W Egipcie stosowano prezerwatywy z wołowych jelit. Takie myślenie, że Bóg nic o tym nie mówił prowadzi do błędów w myśleniu. Trudno, żeby Bóg 3 tys. lat temu mówił: nie stosuj antykoncepcji, nie oglądaj za dużo telewizji, nie trolluj w necie... :lol: Co do tabletek, to one mają szerokie spectrum działania. Przede wszystkim: 1. mają blokować owulację Ale zdarza się, że nie blokują, wtedy: 2. Zagęszczają śluz, by plemniki miały utrudniony dostęp do jajeczka Ale zdarza się, że nie zagęszczą. Wtedy: 3. blokują proces implantacji zarodka w ścianie macicy. Po polsku - powodują stworzenie tak nieprzyjaznego środowiska, że poczęte dziecko zwyczajnie zostaje zagłodzone, obumiera i zostaje wydalone z organizmu kobiety. Jak któraś ma ulotkę po swoich tabletkach, to niech zerknie

Przekonaj mnie do naturalnego planowania rodziny!

01/09/12 14:16:45

Naturalne Planowanie Rodziny to nie kalendarzyk. NPR to metody objawowe, termiczne i objawowo-termiczne mające na celu rozpoznać płodność kobiety. Zalety: -wskaźnik Pearla 0-0,2 (niższy niż dla pigułki, tzn. na 1000 kobiet zajdzie max. 2)): dane dla met. prof. Roetzera -nie ingerowanie w organizm -poznanie własnego ciała i diagnostyka schorzeń kobiecych (np. PCOS, LUF, problemy z tarczycą) -wzmacnianie więzi, bliskości z partnerem -brak obsesji "a co jak zajdę w ciążę?" (kobiety stosujące anty podświadomie utrwalają w sobie strach przed ciążą) -ekonomiczność (zeszyt w kratkę, długopis, termometr to wystarcza na bardzo długo) -bogata literatura pomocnicza -nieinwazyjność -prostota - nie trzeba pamiętać o pigułce czy o innym środku, np. prezerwatywie -ekologia - nie zatruwam środowiska hormonami, lateksem, czy innymi odpadkami po antykoncepcji -bycie na czasie - w epoce naturalnego karmienia, higieny dzieci, pieluszek ekologicznych, chustowania, BLW, ekologicznego jedzenia NPR staje się powoli stylem bycia hołubionym przez nowoczesne kobiety -niedopuszczenie do sytuacji, w której pozbywam się dziecka (wkładka domaciczna, pigułki hormonalne, antykoncepcja "po") -badania wykazały, że kobiety stosujące NPR w małym odsetku lub w ogóle nie decydują się na aborcję (dane z krajów zachodnich, w PL - b.d.) -życie w zgodzie z samą sobą i rytmem własnej płodności -docenienie kobiecości i seksualności, zamiast poprawianie natury, maskowanie płodności jakby była czymś złym. Pary stosujące NPR liczą się z płodnością i decydują świadomie o potomstwie ("teraz chcemy odłożyć poczęcie, poczekamy zatem na koniec II fazy/zastosujemy met. barierową") -brak efektów ubocznych stosowania anty (zakrzepica, otyłość, złe samopoczucie, zatrzymanie wody w organizmie, uczulenie na lateks) Wady: -brak ginekologów znających się na metodach rozpoznawania płodności -potrzeba poznania siebie i reguł, jakimi kierują się MRP -mierzenie temperatury ok. 10 dni w cyklu rano (komputery cyklu robią to w parę sekund, ATOs mierzy temp. podczas snu, więc to wada nie-wada, bo można ją zniwelować) -uprzedzenia społeczne (to nie działa, to kalendarzyk, to ksiądz każe stosować, a jemu zależy, żeby było dużo dzieci)

Jeśli wydaje Ci się, że jesteś w ciąży, napisz TUTAJ!

01/09/12 13:39:32

Bez zapisanych objawów i zmierzonej oraz zanotowanej na wykresie temperatury z cyklu można sobie wróżyć jak z fusów :roll: Długość cyklu przeciętnego może dać jakiś obraz, bo faza lutealna (czas od minionej owulacji do menstruacji) trwa od 10 do 18 dni. Zatem biorąc pod uwagę, że Twoje cykle mają 32-35 dni, to do owulacji mogło dojść w rozstrzale od 14 do 25 dnia cyklu, to w odpowiedzi co do twego pytania. Druga rzecz: testy owulacyjne to coś, co wskazuje li i tylko poziom luteiny w organizmie, a nie owulację. Błagam, nie korzystajcie z kalendarzyków... Najlepiej zacząć obserwację i poznać siebie - skończą się szybko wątpliwości co do tego, kiedy była owulacja. Bo, tu odniosę się do mojej Przedmówczyni, która zdaje się sugerować, że owulacja to taki złosliwy chochlik, który sobie potrafi wyskoczyć akurat wtedy, kiedy kobieta jest absolutnie niegotowa na ciążę. Otóż owulacja to zaplanowany proces, którego nie da się nie wychwycić, jeśli da się sobie szansę i posłucha swojego ciała :) I jeszcze na koniec małe sprostowanie: plemniki w odpowiednim środowisku (tzn. śluz przenikalny, płodny) maksymalnie żyje 6 dni. Komórka jajowa jest zdolna do zapłodnienia ok. 24 godzin, później obumiera. Żeby doszło do zapłodnienia, plemniki najpóźniej w czasie owulacji muszą już być w drogach rodnych, bo to nie jest tak, że komórka będzie sobie czekała aż do okresu, aż ją coś zapłodni.