Marcóweczki 2013 ;-)

18/02/13 09:50:14

Asia trzymaj się, jesteś dzielna... już naprawdę niedługo, miejmy nadzieję... Ja nadal 2w1, po źle przespanej nocy, głupich snach i z krwawiącym nosem. bendis czekamy na info, co u Ciebie iwzia my się już zaczynamy rozpakowywać :D w połowie marca pewnie większość będzie już tulić swoje dzieciątka

Marcóweczki 2013 ;-)

17/02/13 15:27:08

Jezus Maria, bendis! Przy takim ciśnieniu powinni Cię położyć na oddział i zbijać kroplówką, skoro już tyle dni bierzesz lek i nie działa, a tylko widać skutki uboczne. A może masz alergię na ten lek albo dzieje się coś innego. Nie bagatelizuj tego! iwzia nie znacie jakiegoś lekarza, który wypisałby mężowi L4? Wtedy zostałby w domu. Zazdroszczę wszystkim, które mają siłę chodzić jeszcze po sklepach. Ja nie mam siły uprasować trzech śpiochów. Dzisiaj zresztą nie mam siły na nic, obejrzałam biathlon w telewizji i cały dzień śpię. Bratowa cioteczna podobno w dniu cesarki pytała, czy już może iść do domu :D dobra jest.

Marcóweczki 2013 ;-)

16/02/13 20:39:58

Widzę, że trwa dyskusja na temat zzo. Moja opinia - za zzo - wynika tylko z własnych doświadczeń podczas pierwszego porodu. Uparłam się, że będę rodzić bez żadnego znieczulenia, bo wytrzymam ból. I owszem, wytrzymałam do takiego momentu, że było już za późno na podanie czegokolwiek poza głupim jasiem (który już nie działał) i zzo. Po zastrzyku w kręgosłup życie stało się piękne i czułam tylko napinanie się brzucha (do czasu decyzji o cesarce i podaniu narkozy, ale to już inny temat). Zresztą u mnie epidural był wskazany, bo szłam do porodu z ciśnieniem 160/100, a to zbija ciśnienie. Tak więc dziewczyny ze skokami ciśnienia - macie argument za. Natomiast szanuję i rozumiem zdanie zarówno zwolenniczek, jak i przeciwniczek. Inną kwestią jest zresztą zzo podczas sn, a inną wybór znieczulenia podczas cc. Mam nadzieję, że teraz wytrzymam ból podczas cc i nie będzie trzeba mnie usypiać. Czop mi nie odchodzi, ale mam tak spuchniętą ... że ledwo mogę chodzić i siedzieć. Czuję się jak po upojnej nocy. Tak spuchniętej chyba nigdy nie miałam. Coś tam się zmieniło, poza tym czuję się bardzo nawilżona. Coś tam jest nie halo, ale nie wiem co. Mam wyjątkową ochotę na seks, ale boję się, że zacznę rodzić. Piersi mnie też pobolewają. Może to przedporodowy skok hormonów? :shock:

Marcóweczki 2013 ;-)

16/02/13 10:36:31

alunia pewnie kilka razy nie zaszkodzi, a dziecku może przecież również zaszkodzić infekcja organizmu. Nie przejmuj się. Wczoraj moja bratowa cioteczna urodziła córkę. Miała rodzić 26 lutego. Po prostu poszła na usg i okazało się, że praktycznie już rodzi :D też tak chcę - stawić się, urodzić, mieć z głowy... rano poszła, a o 13.00 było już po wszystkim.

Marcóweczki 2013 ;-)

15/02/13 11:34:35

bendis ja chyba wyjdę w tym, w czym pójdę - w ciążowych jeansach z panelem i jakiejś bluzce, mam nadzieję, że rana nie będzie bolała. Trudno przewidzieć pogodę, tak samo nie wiem, co szykować dziecku na wyjście. Może będzie potrzebny kombinezon zimowy, a może już tylko gruby pajac (o ile się nie mylę, w ostatnich dniach marca w ubiegłym roku było już 30 stopni). apostrofa ja już wyparzyłam smoka, bo nigdy nie wiadomo, kiedy się zacznie. Może za godzinę :D Nie mogę brać magnezu, który zapisała mi ginka (Magnezin). Na ulotce jest napisane, żeby nie stosować, jeśli się ma ciśnienie poniżej 100/60. Mam na granicy i zdecydowałam się brać, ale nie wzięłam pod uwagę, że w nocy spada jeszcze bardziej. W nocy zaczęły mi drętwieć nogi, a dziś budziłam się chyba z 5 razy i byłam jakby w znieczuleniu do porodu - od pasa w dół nic nie czułam, musiałam poruszać nogami. Widocznie jest problem z krążeniem. Mąż pojechał właśnie do apteki po zwykły rozpuszczalny magnez Plussa.