Cześć dziewczyny.
Pisałam tu na samym początku (może ktoś pamięta?:-)), potem jakoś brakło mi czasu na forumowanie, i tylko czasmai tutaj zaglądałam.
Jestem jeszcze przed rozwiązaniem. 10 dni do terminu, ale już nie mogę się doczekać.
GRATULACJE dla wszystkich czerwcowych dzieciaczków, co już pojawiły się na świecie:-)
Cześć dziewczyny. Niezbyt często tu zaglądam ale to z powodu mojego fatalnego samopoczucia. Nic a nic się nie poprawia. Do kompletu doszły jeszcze zawroty głowy, a tu w pracy mam tyle obowiązków, że nie wiem w co ręce włożyć
Widziałam, że pisałyście o farbowaniu. Ja już farbowałam raz, w 3 tc, i teraz zamierzam drugi raz.
Mam za to inny dylemat. Ginekolog powiedział, że do 20 tc nie powinno się ćwiczyć, a wszędzie spotykam wręcz odwrotne, zachęcające do ruchu opinie.
I mam zamiar też się przeciwstawić lekarzowi, bo wydaje mi się za bardzo zapobiegawczy, a ja już zczynam widzieć, że mam mase pekających naczynek, no i czuję się bardzo słabo jak ciągle leżę.
Czy chodzicie na jakieś zajęcia ruchowe?
Ja już za tydzień, dwa chciałabym zacząć, bo mam nadzieję, że wtedy skończą się te OKROPNE mdłości.
Cześć dziewczyny. Dawno się nie odzywałam, ale spowodowane to było mdłościami i bólami głowy. Teraz doszły kolejne objawy i czuję się słabo. Za parę godzin wybieram się w podróż 800 km więc nie wiem jak ja to zniosę:-(
Widzę, że poruszałyście temat opłat Kościelnych.
Strasznie irytujący dla mnie temat;-)
My z mężem właśnie ze względu na instytucjalność i prawa panujące w tej organizacji zwanej Kościołem zdecydowaliśmy się na ślub przed Bogiem (bo oboje jesteśmy wierzący), ale nie przed księdzem.
I takim oto sposobem przysięgaliśmy sobie miłość na zamku...powierzając siebie nawzajem sobie w Bogu. Ceremonia była przepiękna, wzruszająca, przy dźwiękach pianina, a nie wyjącego organisty i nie zamieniłabym tego na żaden tzw. ślub kościelny.
Było wszystko co na normalnym ślubie kościelnym, i kwiaty, i cudowna sala (sala, w której przyjmowano królów:-)), i pianino, i szampan. Tylko, że sami byliśmy sobie pośrednikami Boga.
Jak tak czasem obserwuję moje znajome, które męczą się chodząc na nauki przedmałżeńskie tylko po to by odbębnić to jest mi Ich żal.
Bo to jest przede wszystkim oszukiwanie samych siebie.
Moją dewizą życiową jest wierność samej sobie tak by nikogo nie krzywidzić.
I powiem Wam, że żyje mi się z tym fantastycznie i jeszcze do tego nie uginam się pod oczekiwaniami innych np. rodziny. Bo rodzinie mojego męża np. marzył się ślub kościelny i wesele z wiejską orkiestrą itp.
Ślub był inny, a imprezka po ślubie wedle naszego poczucia estetyki:-)
No to się rozpisałam... 
Do dziewczyn wymiotujących.
Jak sobie radzicie? No ja już umieram chyba. Nic nie przyjmuje, ani jedzenia ani picia. Biegam tylko do łazienki, zresztą jestem słaba jak nie wiem. Powiedzcie co jecie w tym czasie (o ile jecie) i kiedy to minie na Boga bo ja już nie mogę... 
Dziewczyny czy Wy też jesteście tak potwornie słabe. Zrzucam winę na fakt, że mało jem i piję co jest niedobre, ale tak słabo jeszcze się nie czułam. Poszliśmy na cmentarz (60 minut spacerkiem) i wróciłam ledwo żywa:-(