Niepłodność - czynnik psychiczny...

29/09/11 16:48:27

kurczaczku83 - witaj! przykro mi z powodu Twoich strat. Sama ich doświadczyłam w postaci ciąż biochemicznych, ale też 2 obumarłych (7 i 9 tydzień). I to mimo leczenia luteiną, aspiryną, clexanem. Rok temu przy ostatniej stracie zostałam skierowana wraz z mężem na badania genetyczne - na które wciąż czekam (oczywiście NFZ). Jednak postanowiłam dalej podejmować próby o dziecko. Okazało się, że zaszłam w ciążę i dziś jestem w 33 jej tygodniu bez żadnych wspomagaczy, specjalistów itp. Nie ma u mnie innego wytłumaczenia niż psychika na te straty - bo wszystkie wyniki zawsze były ok - oczywiście nadal nie wiem jak z tą genetyką. Dlatego chciałam właśnie zwrócić uwagę na ten aspekt - bo bardzo się skupiamy na medycznej stronie (i słusznie) ale w ogóle pomijamy udział psychiki między innymi właśnie powodującej, że ciąże się nie rozwijają...Tak jak to było u mnie....

Niepłodność - czynnik psychiczny...

29/09/11 11:33:54

Witajcie! Nie od dziś wiadomo, co starania wyprawiają z naszą psychiką. Sama osobiście przeżyłam chyba wszystko - seks na zawołanie "z osikanymi testami owulacyjnymi", mierzenie temperatury, obawy o bezpłodność, aspiryny, clexany, monitoringi, kłótnie małżeńskie, depresje, , straty :( i pewnie mogłabym tu jeszcze pisać i pisać. U mnie za każdym razem okazywało się, że "za bardzo chcę". Dodatkowo moje wszystkie straty prawdopodobnie uwarunkowane były właśnie tym czynnikiem psychicznym- czytaj stres. Jestem bardzo ciekawa jakie macie zdanie na ten temat i jak sobie radzicie z psychiką... Mi osobiście bardzo pomogła lektura książki Bogdy Pawelec "Opowieści terapeutyczne o niepłodności. Czekając na bociana". Nie dałam rady tej książki przeczytać na raz. Ryczałam jak bóbr prawie co chwilę. Ale kiedy skończyłam poczułam wielką ulgę i poczucie zrozumienia. Ciekawa jestem Waszych doświadczeń. Pozdrawiam!

Ciąża biochemiczna

29/09/11 11:22:45

Witaj kaka3g! Odpisałam Ci dopiero na privie. Niestety nie zaglądałam tutaj już dawno. Ale postanowiłam i tutaj napisać o swoim doświadczeniu. Jednych pewnie przerazi - innym może da nadzieję. Po tych ciążach biochemicznych tak jak pisałam we wcześniejszym poście przeszłam na kurację aspiryną. Pomogła - ale tylko do 7 tygodnia - serduszko przestało bić - poronienie "naturalne". Następną ciążę wspomagałam już aspiryną i clexanem (zastrzyki heparyny w brzuch) - pomogło - ale tylko do 9 tygodnia - tym razem łyżeczkowanie :( Jestem teraz w 33 tygodniu kolejnej ciąży, której nie wspomagam niczym, oprócz witamin. U mnie ewidentnie poronienia powodowała psychika :( a dokładniej stres. Nie wiem oczywiście jak to jest u Ciebie, ale mam nadzieję, że uda Ci się odnaleźć przyczynę i mocno trzymam kciuki za sukces!!!

Mamy dzieci z niską wagą urodzeniową-hipotrofików (IUGR)

08/07/11 21:11:33

Hej! I z jaką wagą się urodził maluszek? Moja mała przestała przybierać na wadze kolo 30 tygodnia i w rezultacie urodziła się z wagą 2700. Nie mialysy zadnych specjalnych zaleceń, tylko przez pierwszy rok ciągle była poniżej 10 centyla. Na bilansie 2 latka już znalazła się w przeciętnych wymiarach. Żadnych innych problemów nie stwierdzono. Nieznacznie później przebiegał u niej rozwój ruchowy - ale w normie - może to dlatego?

Aspirynowe dzieci :)

22/04/10 20:25:40

malina78 nie wiem jak się ma acard do zawału łożyska, nie miałam nawet badanych pc kardiolipinowych. Ale wiem jedno - bez aspiryny miałam conajmniej kilka ciąż biochemicznych - w końcu przełamałam opór i z aspiryną - pierwszy cykl zaskoczył i obecnie zaczynam 3 miesiąc. (Apsiryna to to samo co acard) pozdrawiam