esselte no, no, no;)) Super wiadomość;) Trzymam kciuki, żeby wszystko było ok a TY nas informuj na bieżąco;)
Zen Zen odpoczywaj póki możesz;) wierzę że niedługo się uda a wtedy będziesz baaaardzo zajęta;)
Llisa - masz całkowitą rację-różne niespodzianki pewnie jeszcze na nas czekają...
Moje Kochane u nas cztery ząbki się pokazały - dość późno ale za to prawie naraz - odpukać bez większych dolegliwości... No i dwa tygodnie temu jak byliśmy nad morzem to Bastek zaczął sam siadać (wcześniej tego nie potrafił), trzy dni temu zaczął raczkować co jest dość ciekawe bo już od jakiegoś czasu wstaje w łóżeczku i chodzi dookoła trzymając się za szczebelki;)) Ciekawa jestem co powie nasz Pan rehabilitant.. Pod koniec sierpnia znów uderzamy do Prokocimia do kontroli - już mam miękkie nogi;(
A do tego Mały spadł mi dziś z łóżka - masakra - świat mi się zatrzymał.. Ugłaskałam go i cały dzień obserwowałam ale nic niepokojącego nie zauważyłam narazie... Ech mam gigantyczne wyrzuty sumienia, że go nie dopilnowałam...
Pozdrowienia..
Przy okazji kontroli nowego suwaczka chciałam jeszcze zapytać kiedy Wasze maleństwa zaczęły trzymać główkę?
Mój Orzeszek drzemie więc skorzystam z okazji;) U nas generalnie wszystko było ok, po urodzeniu przecież okaz zdrowia, 10 któw itp...Przy drugim szczepieniu po mierzeniu i ważeniu lekarka stwierdziła że wysyła nas na usg główki bo coś za szybko jej obwód się zwiększa-od razu jednak nas uspokoiła że to tylko kontrolnie i żebyśmy się nie martwili, zwróciła też uwagę że Synek ma objaw "zachodzacego słońca" w oczkach, ale też bez żadnych alarmów.. Na usg doktor nic nie wykrył, oczka też zauwazył ale powiedział patrząc na mnie że to po mamie taka uroda i tyle. Miesiąc temu wyladowalismy w szpitalu z zapaleniem oskrzeli - wzięło się w sumie z niczego, ja jak usłyszałam że szpital to oczywiście w ryk, bo średnio za szpitalami przepadam, a poza tym lęk o Bastka się włączył natychmiast ze zdwojoną siłą.. w szpitalu warunki spoko, ale zakaz odwiedzin, walka z zalegajacą flegmą i kolki zrobiły swoje - co on płakał to ja z nim, a jak sobie przypominałam że nie powinnam się denerwować bo mi to niekorzystnie na pokarm podziała to było jeszcze gorzej;( No i tam każdy z lekarzy który go widział interesował się własnie tymi oczkami i główką - powiem Wam że z dnia na dzień juz miałam dosyć i popadałam w coraz wiekszy dół - wysłano nas jeszcze raz na usg główki gzdie znowu powiedziano mi że jest lekkie poszerzenie komór, ale doktor żadnych dramatów tam nie widzi. Jakież więc było moje zdziwienie kiedy po 10 dniach w szpitalu przy wypisie otrzymałam skierowanie do Krakowa na diagnostykę.. "Zeby nie przegapić jakiegoś ważnego momentu"-usłyszałam. Mysląc na zdrowy rozsądek to oczywiście racja, ale jak przyszedł dzień wizyty to serce miałam w gardle, a jak zobaczyłam szpital to jeszcze wyżej.. Miałam płonną nadzieję że nas nie zatrzymają, ale zostaliśmy skierowani na oddział - byłam tam 3 dni, ale wyszłam jak po 3 miesiącach - człowiek słyszy i wie że wiele dzieci cierpi, że rodzą się dzieci chore ale to jest nic dopóki się tego nie zobaczy na własne oczy, serce się kraje w momencie na drobne kawałeczki, a jeśli w tym wszystkim jest też Twoje dziecko to jest jeszcze gorzej.. Nie będę tu pisać co widziałam i czego się nasłuchałam od innych rodziców, ale taka najzwyklejsza codzienność którą mamy wydała mi się wtedy największym luksusem na świecie. Nam zrobiono tomografię, która na szczęście wyszła dobrze-nie ma przesłanek do wodogłowia.. kazano się nam udać do okulisty by zbadać te oczka, ale tu lekarka wykluczyła okulistyczne przyczyny tego problemu i tyle.. Prawdę więc powiedziawszy nic dalej nie wiemy - mamy pojawić się do kontroli w Krakowie, do okulisty co miesiąc się udawać.. Ja mam cały czas nadzieję, że to tylko taka uroda z tym "zachodzącym spojrzeniem" i że wszystko będzie dobrze, ale teraz każda drobnostka budzi mój strach.. Obwód główki będę mierzyć i mieć nadzieję że nie będzie już szybko przyrastać..Wielką pociechą przez ten cały czas było to że mój Synek był pogodny, ładnie jadł i przybierał na wadze-każdy jego usmiech był jak promień najjaśniejszego słońca. Teraz już jesteśmy w domu i oby następna wizyta w spitalu to była dopiero ta kontrolna w lutym.. Myślałam że jestem dość silna psychicznie, ale już wiem że tak nie jest.. I to tyle w dużym skrócie
Postaram się odzywać teraz częściej - pozdrawiam jeszcze raz Was wszystkie moje drogie i duuuuużo zdrówka życzę bo to wieeeelki skarb.
Nooo ten suwaczek to się chyba automatycznie odnowił sam;))) jak się dowiem jak to go wykasuję....