***Marzec 2009*** (2)

09/12/11 11:43:47

hej :-) a właściwie to nie będę udawać i powiem "hej :x :( :roll: " Nacia mam nadzieję, że Ty dzisiaj masz lepszy dzień niż wczoraj, bo ja mam gorszy więc może dla równowagi ;-) Widzę, że większość zakatarzona i kaszląca :roll: . I ja też jestem w tej grupie - kaszlę już ponad miesiąc i nic mi nie pomaga - inna sprawa, że leki biorę tak nieregularnie, że trochę się nie dziwię, że nie pomagają... Max też był przez 10 dni na lekach - mix 3 syropów, bactrim i coś tam jeszcze (cała bateria leków stała na półce) ale "grzecznie" wszystko wybrał i choróbsko poszło precz :-). I niech mnie ktoś kopnie w tyłek, bo nie mam żadnych prezentów jeszcze :evil: . NIC. A za chwilę będzie problem z dostarczeniem, przesyłkami etc. i wtedy będę płakać. jestem totalnie nienormalna chyba, bo jaki dorosły człowiek mając świadomość nadciągających problemów nadal je wypiera? Ja :-). Niecierpię siebie za to. I nic z tego nie wynika :roll: . chyba mnie ta jesienna melancholia dobija. może lepiej wezmę się do pracy... niemniej - miłego ;-)

***Marzec 2009*** (2)

25/11/11 17:13:33

Maranellka long time no hear ;-). Jak tam u Was nadmorskie życie płynie? Pewnie jeszcze całkiem ciepło? Spadam dziewczęta do domu. 3majcie się :-)

***Marzec 2009*** (2)

25/11/11 12:44:41

[quote="Justyna...":2oh44xcl] Drotka, rozumiem. ja absolutnie nie jestem na stanowisku, nie ważne co z dzieckiem bylebym nie miała cc, coś Ty, absolutnie najważniejsze jest dziecko. Marcel powinien był porzyjść na świat przez cc, ponieważ mimo oksytocyny przy pełnym rozwarciu zanikły skurcze, nie miałam na czym przeć, lekarz stazysta nie poradził sobie, nie podjął w odpowiednim momencie decyzji o cc, tętno zaczęło zanikąc, poród zakończył się zabiegowo przez vacuum, włącznie z wyciskaniem mi Go z brzucha, naprawdę koszmarnie, a wyobraź sobie, że i tak przeraża mnie wizja cc...nie wiem czemu, chyba po tym wszystkim powinnam chcieć.
Justyna faktycznie, Ty miałaś naprawdę przeżycia najwyższych lotów... ja, jeśli będzie mi dane mieć jeszcze jedno dziecko, to zapisuję się od razu na cc :oops: . Nadal pamiętam te 14h ze skurczami... Zwłaszcza, że bardzo szybko doszłam do siebie a mój szew pocesarkowy baaaardzo trudno znaleźć :-). Ale to jest sprawa indywidualna.

***Marzec 2009*** (2)

25/11/11 11:34:29

Kasias najlepszego i samych radosnych dni :D :D :D jeśli chodzi o budowę to na pewno już inaczej podejdziemy do tematu ale budowy mamy dość na jakieś 2 lata co najmniej :wink: na pewno już nigdy nie pomyślimy o tak dużym domu i nie będzie tak daleko od Wwy. Justyna zawsze jest dylemat czy budować samemu czy kupić już wybudowane przez developera - to zależy od developera tak naprawdę, bo jeśli jest ok i nie oszczędza za mocno na pewnych rzeczach to ja bym szła w opcję kupowania już wybudowanego. Na przykład w budynku, w którym mieszkaliśmy do tej pory okazało się, że rury sanitarne są tak marnej jakości, że powinno się je już wymienić, bo część z nich kruszeje :shock: :shock: :shock: . Wymiana rur sanitarnych w budynku 200 mieszkań - gratuluję! Z jakiś oględzin wyszło, że niedługo w garażach może zacząć nieźle śmierdzieć, bo "materiał", który przez rury przelatuje ma ujście po drodze i wsiąka w ściany. Możecie to sobie wyobrazić? Została wydana opinia, że po prostu zaoszczędzono na materiale i użyto takiego, który po prostu nie jest trwały. Na szczęście sprzedaliśmy to mieszkanie :roll: . Co do porodów SN i CC - każde z nich niesie przecież zagrożenia. Myślę, że trzeba trafić na naprawdę rozsądną położną po prostu, która w odpowiednim momencie będzie w stanie podjąć odpowiednią decyzję, aby uchronić i Ciebie i maleństwo przed niechcianymi konsekwencjami. Mnie na przykład z porodem naturalnym przetrzymali trochę (14h) i dopiero po tym czasie zrobili w końcu cesarkę, bo nie było już żadnych postępów. Na szczęście Max być silny i wytrzymał - poza tym nie było żadnego niedotlenienia etc. Tego szcześcia nie miały 3 koleżanki ode mnie z pracy, których dzieci KONIECZNIE miały się urodzić SN. Jedno jest w naprawdę ciężkim stanie... I nie twierdzę, że CC to najlepsze rozwiązanie ale trzeba zachować zdrowy rozsądek. Tak czy inaczej powodzenia ciężarnym w bezproblemowych rozwiązaniach zarówno jedna jak i drugą metodą ;-)

***Marzec 2009*** (2)

25/11/11 11:07:05

Justyna wszystkiego najlepszego :-) :bal: :bal: :hbd: Ilisa, Justyna - to prawda - ciężko się rozstawać z domem, do którego się dopiero wprowadziliśmy ale czuję, że tak będzie lepiej. To nie jest moje miejsce.
My mamy zaledwie 101 m i ok 200 m ogródka na osiedlu developerskim - na bank nie bedzie mi za duży
my sobie zafundowaliśmy taki 6 razy większy :oops: :oops: :oops: . Mógłby być spokojnie jedną trzecią mniejszy... no ale to długa historia (codziennie mogłabym teraz powtarzać M. "a nie mówiłam? :evil: ". Generalnie jest totalnie za duży, Franek się za bardzo ceni i z naszego "średniego" kredytu zrobił się duży więc kredyt + wykańczanie tej kolumbryny jest mega wykańczające finansowo a ja nie chcę takiej sytuacji, że nie mamy żadnego "back up'u" finansowego. Każdy grosz idzie albo do banku albo w dom. Ale najgorsze jest to, że M. jest tak totalnie wykończony budową i tą sytuacją, że boję się, że się po prostu załamie. I nawet ten piękny wymarzony dom nie jest tego wart i już. A z oknami to piękna historia. I tak naprawdę te okna nam mocno pokrzyżowały plany i pośrednio też przez te problemy dzisiaj jesteśmy strzępkiem nerwów. No ale mam nadzieję, ze będzie lepiej :-)