Mamusie rocznik 85-86-87...

01/02/07 19:28:43

Kochane dziewczyny, muszę się pochwalić, właśnie mój Kacper zaczął raczkować! już myślałam, że nie będzie, więc się bardzo cieszę :) idę teraz go pilnować, buźka

cieżarówk rocznik88,87,86??

01/02/07 19:25:29

ja dzisiaj krótko, bo zmykam do mojego kochanego synusia, tylko się pochwalę, bo właśnie nauczył się raczkować. musze teraz go pilnować , żeby nie zrobił sobie krzywdy, ale on jest super :)

Mamusie rocznik 85-86-87...

01/02/07 18:53:52

hej dziewczyny nie było mnie trochę, bo miałam kłopoty z Windowsem, a że jestem komputerowym ciemniakiem to musiałam poczekać aż brat to naprawi. Justynia witaj, my jesteśmy rówieśniczkami, tylko że ja dopeiro 20 będę miała we wrześniu. też się czuję staro z tego powodu, ale cóż :) Misiulka ja miałam podobnie, na początku jak urodziłam to chyba nie kochałam Kacpra, albo też nie zdawałam sobie z tego sparwy, byłam bardzo zmęczona i czułam się źle psychicznie i fizycznie, ale później pokochałam go całym sercem i kocham coraz bardziej, jeśli jest to możliwe. nie rozumiem tej dziewczyny, myślę, że jej przejdzie jak zobaczy maleństwo, może dojrzeje do macierzyństwa, mam przynajmniej taką nadzieję. napiszę teraz trochę o sobie :P wczorj byłam z moją ukochaną przyjaciółką na koncercie kolęd organizowanym przez studentów, na którym wystąpiły także dzieci ze świetlicy środowiskowej, na której byłam wolontariuszką, a Kasia nadal jest, tam się poznałyśmy. było bardzo fajnie, dzieciaczki pozapominały tekstów z emocji, ale wszystkim się podobało, bo się starały. później posiedziałyśmy z naszym kolegą w pizzerii, połaziliśmy trochę, a jak wróciłam, Kacper już spał. dzisiaj była piękna pogoda więc wybraliśmy się na spacer, ja(19 lat) z Kacprem (( miesięcy), moja sąsiadka (32l.) z Kacprem (4 miesiące) i moja koleżanka z parku Ola (31l.) z Cyprianem (8miesięcy), pogadałyśmy sobie o dzieciaczkach i nie tylko, porobiłam zdjęcia, ale nie zgrałam jeszcze, a jak wróciłam to pojechałam jeszcze z rodzicami do sklepu z wózkami, dwa mi się podobały i przymierzyłam do nich Kacpra i pasuje :) jeden taki normalny, spacerówka ładna i z dużymu kołami, tylko nie pompowanymi, lekki i nie zajmuje dużo miejsca po złożeniu, o takim mniej więcej myślałam ( 460zł) a drugi był 3-kołowy, kółka super, takie szerokie i solidne, daszek bardzo duży i dobrze chroniący, trochę cięższy bo ok.10kg, ale dałabym radę, ten co dźwigam teraz ma ze 20, jedyny minus to taki, że dosyć sporo miejsca zajmuje, jest długi, no i po złożeniu wszedłby do bagażnika chyba na styk, bo dosyć spory, ale ogólnie bardzo fajny, tylko już drogi, ponad 800. i co myślicie? jeszcze się porozglądam gdzie indziej, ale te mi się podobały. muszę pogadać ze sponsorem :P muszę zmienić wózek, bo ten dostałam używany i już mnie wkurza, co chwile muszę poprawiać taką blokadę, źle się prowadzi ijest za ciężki. pozdrawiam Was wszystkie ciepło i całuję maluszki

cieżarówk rocznik88,87,86??

30/01/07 14:40:31

Młoda1989 taka mała buteleczka na początku wystarczy, a później i tak się przyda np do soczku, najlepiej kup od razu obie, dużą i małą. a co do gąbki, to mi się przydała, chociaż używałam jej krótko, po prostu bałam się kąpać małego na początku, miałam dwie ręce wolne, a mały sobie wygodnie leżał, a jak się przyzwyczaiłam to kąpałam już bez niej. do wanienki na dno polecam matę antypoślizgową, bo pieluszka wystarcza dopóki dziecko się za bardzo nie rusza, jak zaczyna siedzieć i macha nóżkami, tak jak mój synuś, to się na niej ślizga i kilka razy prawie mi cały do wody wpadł. november masz rację, że chłopak od razu się nie zmieni, tym bardziej, że pewnie jeszcze do niego nie dociera, że zostanie ojcem, nie zdaje sobie sprawy z czym to się wiąże, ale pamiętaj, żeby też nie być zbyt uległą, bo to do niczego nie prowadzi, nie zmieniaj siebie pod niego!

Mamusie rocznik 85-86-87...

30/01/07 14:27:41

Misiulka, paulina861 nie myślcie w ten sposób o swoich dzieciach! Wiem, że może to zabrzmieć jak banał, ale pieniądze nie są najważniejsze. do szczęścia nie jest im potrzebna droga zabawka czy spełnianie zachcianek, przede wszystkim szczęśliwa kochająca się rodzina, akceptacja otoczenia, tego nie może nigdy zabraknąć, a pieniądze oczywiście powinny być, ale czy z tego powodu zaraz trzeba uciekać za granicę? ja właśnie nie chcę wyjeżdżać, tutaj jest moje miejsce, mam kochanych rodziców, chcę skończyć studia, poza tym mam nadzieję, że teraz kiedy tyle ludzi wyjeżdża zrobi się "luźniej" na rynku pracy. ciężkie chwile trzeba jakoś prztrzymać i starać się, żeby było jak najlepiej. w mojej rodzinie zawsze było tak, że rodzice mieli czas dla nas (mam jeszcze dwóch braci), oczywiście nieraz kosztem pieniędzy, bo nie mogłiśmy sobie na wszystko pozwolić, zbierali, oszczędzali, i dorobili się tego, co mamy teraz, oczywiście ciężką pracą, ale nie kosztem rodziny. nieraz było mi przykro, że nie mam tego wszystkiego co moje koleżanki, ale nie jest to jakaś tragedia - gorzej mają te dzieci, których rodzice cały czas pracują, a brak czasu próbują im wynagrodzić przez drogie ubrania i zabawki. a za granicą nie musi być wcale tak różowo, nie każdemu się tam udaje znaleźć taką pracę jaką by chcieli, no i dochodzi tęsknota za krajem, która nie pozwala w stu procentach cieszyć się z tego co się ma. nie zniechęcam nikogo absolutnie do spełniania swoich marzeń o wyjeździe, tylko wyrażam swoją opinię na ten temat :) Misiulko jeżeli chodzi o drugie dziecko to mam takie same odczucia, co Ty _ może kiedyś za 10 lat :) w głębi serca marzy mi się córcia, ale wiem, że nie mogę sobie na nią pozwolić dopóki moja sytuacja się nie ustabilizuje i nie będę samodzielna, poza tym trochę się boję, że gdybym miała dwójkę dzieci, to nie umiałabym poradzić sobie z tą miłością, bo ja jestem strasznie uczuciowa i tak niesamowicie kocham mojego synka, że gdybym miała jeszcze jednego brzdąca to chyba bym pękła