Poroniłam

04/05/08 17:31:56

PTYSIOK...te podziękowania były dla Ciebie...dobry duszku :D

Poroniłam

04/05/08 17:18:03

KARLIK, dziekuję...Ty jestes takim dobrym duszkiem na forum...wszystkich pocieszasz :) Dziś nastał nowy dzień.....po wczorajszym zostały tylko opuchniete powieki. Wiem, że jakoś musimy sobie z tym poradzić..samo zycie. Ja cały czas sobie tłumaczę, ze Bóg tak chciał, że miał inne plany w stosunku do nas. Podobno nie ma tego złego co by na dobre nie wyszlo, prawda? Kilka razy w zyciu juz tego doswiadczyłam, i wiem, że faktycznie tak jest. Cos co kiedys wydawało się nieszczęściem w sumie wyszło na błogosławieństwo... Pozdrawiam Was wszystkie i życze wszystkim i sobie duzo wiary....siły...i usmiechu :)

Poroniłam

03/05/08 23:22:24

Dziękuję CI Margusia za słowa otuchy... Tak masz rację, po to mamy łzy...Odkąd wróciłam do domu, to płaczę i placzę...Tłumaczę sobie to ich nieracjonalne zachowanie tym, że nikt z nich nie przechodził takiej tragedii, zapewne nie chcieli mnie zranić... Wiesz ludzie zazwyczaj mi mówią, że tak miało byc, że za drugim razem zapewne się uda itp. Ja to wszystko rozumiem, ale jest tak strasznie ciężko przez to wszystko przebrnać...wiesz jeśli starasz się 3 lata przy zaawansowanej endo i wreszcie masz to światełko w tunelu...a potem nadzieja zostaje ci odebrana, to jest naprawdę ciezko...Ale co Ci będe pisać, przecież sama to przeszłaś i dobrze wiesz o czym mówię. Mój aniołek odszedł równe 10 dni przed Twoim... Ciesze się, że jest takie forum...bo kto nas zrozumie, jak nie osoba która przez to wszystko przechodziła? Ludzie z reguły nie rozumieją tego bólu... Pozdrawiam cię ciepło:) :)

Poroniłam

03/05/08 21:57:54

Hej dziewczyny...myślałam, że dam rade, ale jest tak bardzo ciężko...Minęło już 3 tygodnie od zabiegu i myślałam, że jakoś sobie z tym bólem poradziłam, ale niestety. Byłam dzisiaj na rodzinnej uroczystości i ktoś rozpoczął rozmowę o dzieciach....chociaż wszyscy wiedzieli, że spotkała mnie taka tragedia. Mówili, że tak mało dzieci się rodzi w naszej rodzinie, że może za niedługo i ja będę miała...powiedzcie, czy to nie straszne...piszę i łzy spływaja mi po policzkach. Musiałam wyjść to toalety, bo myślałam, że sie tam porycze, a serce mi pękało z bólu.... Wiem, że musze się przyzwyczaić do tej mysli i radzić sobie w takich sytuacjach, ale dlaczego jest to takie trudne.... Napiszcie mi, proszę, jak Wy sobie radzicie....może tylko ja jestem taka przewrażliwiona??? Pozdrawiam Was ciepło.

Poroniłam

01/05/08 22:26:32

Madzia 87 moje gratulacje :) Dajesz nam siłę i wiarę w to, że znowu może się udać!!! Trzymaj się ciepło i dbaj o siebie i maluszka :) Wiesz...wszystkie używki w kąt :lol: :lol: :lol: Pozdrawiam