no i wreszcie jestem.
miałam dać relacje z porodu a więc tak pojechałam do szpitala w czwartek rano bo zaczęłam krwawić po badaniach od razu skierowali mnie na salę przedporodową podłączyli ktg i kazali czekać poza podłączaniem ktg nic więcej mi nie robili. skurcze miałam bardzo nieregularna. wieczorem po interwencji mojej teściowej ordynator mnie przebadał powiedział, że na razie trzeba czekać. w nocy w ogóle spać nie mogłam, ciągle słyszałam jęki i krzyki z porodówki. następnego dnia rano ktg, potem obchód i jakiś lekarz pytał mnie ile ważyłam przed porodem i ile przybrałam spojrzał na wynik ktg i powiedział, że trzeba poród wywołać. o 10 podłączyli mi oksytocyne i powiedzieli, że jeśli to nie pomoże to cesarka. szczeście po pół godziny oksytocyna zaczęła działać. skurczy partych miałam tylko 5 czy 6 i przy pomocy lekarki która naciskała mi brzuch w dół i pomagała wypchnąć Wiktorka urodziłam. po porodzie 4 godziny leżałam z maluchem i moim mężczyzną na sali. poród wspominam bardzo dobrze. miałam świetną położną i lekarkę.
* PATUSIA * kiedy spacerek.?

Społeczność
Polecane strony: 