***SIERPNIÓWECZKI 2008***

29/08/08 16:55:06

Hej dziewczyny! w koncu mam chwilkę żeby napisać. mały daje popalić - nie ma co - szczególnie w nocy - zawsze się budzi o 2 nad ranem i do 5 to juz nie ma mowy o spaniu... męczy go brzuszek - nie wiem czy to kolki czy co... ale bardzo się pręży, widać że coś mu nie tak.. w dzień za to śpi jak aniołek a wieczorami z kolei je na potęgę.. - od urodzenia przytył już 1 kg! a co do układania- mój sam decyduje - nawet jak go ułożę inaczej to i tak sie przekręca na prawy boczek - tak widocznie lubi ;) a na brzuszku to kładę czasami jak go brzuszek boli - położne w szpitalu mówiły że pomaga. Na koniec gratulacje dla rozpakowanych i trzymam kciuki za pozostałe sierpniówki! K.

***SIERPNIÓWECZKI 2008***

08/08/08 08:24:00

Hej dziewczyny! mam w koncu chwileczke zeby napisac krotka relacje z porodu. Raczej poza tym nie bede czesto zagladac na forum, bo Dawidek okazuje sie byc bardzo absorbujacym maluchem. No wiec o 1 w nocy dostalam skurczy, kilka bylo co pol godziny, potem juz az do 5 rano co 10 min, ale byly dosc krotkie i niezbyt uciazliwe. O 5 wstalam, poszlam sie wykapac, ulozylam wlosy ;). No i zdecydowalismy ze trzeba do szpitala - chociaz ja ciagle nie bylam pewna. W szpitalu zbadali mnie - zero rozwarcia, ale poniewaz dziecko bylo ulozone posladkowo - stwierdzili ze mnie przyjmuja do ciecia. podlaczyli ktg, wyszlo ze skurcze calkiem duze, termin jest wiec nie ma co czekac. szybko podjeta decyzja, opakowali mnie kablami, cewnikami (to bylo najgorsze! strasznie bolalo zwlaszcza w porownaniu ze skurczami krzyzowymi ktore mialam), i wywiezli na sale operacyjna. sama operacja trwala 20 min i bylo b ok. b fajna pani anestezjolog, znieczulenie nic nie bolalo. caly czas lekarze do mnie mowili co sie dzieje itp. naprawde w porzo. pokazali mi dziecko powiedzieli ile wazy itd. i potem zaniesli do mojej mamy ktora czekala juz na sali matek. pierwsze doby po porodzie bylo ciezko - znieczulenie powoli odchodzilo. dostalam leki przeciwbolowe. 12h po operacji probowalam wstac ale malo nie zemdlalam i zrezygnowalismy. wstalam o 6 rano - nie powiem ze nie bolalo.. ale z kazdym dniem bylo juz potem lepiej. jedyny problem okazalo sie bylo karmienie - pokarm sie spoznial (normalne podobno po cieciu) a Dawidek ciagle otwieral szeroko buzie i byl glodny - takze dokarmialismy go. w poniedzialek wypisali nas do domu. pierwsze dwa dni znowu horror - nieprzespana noc itd i ciagle problemy z pokarmem. ale ostatnia noc byla juz ok - nie dokarmialam i nawet spal, takze mam nadzieje wsz sie normalizuje. Zycze wszystkim udanych i bezbolesnych porodow i duzo odwagi i cierpliwosci w opiece nad maluszkami! K.

***SIERPNIÓWECZKI 2008***

01/08/08 18:00:16

Hej wszystkim! Chciałam się pochwalić, że wczoraj urodził się mój synek - Dawid (po cesarce, bo się do końca nie odwrócił). Waga 3480 gr, wzrost 59 cm, 10 pkt. Zdjęcia i relacje później.

***SIERPNIÓWECZKI 2008***

30/07/08 21:36:24

Jagula nie tak ostro! ja tu juz w piętke gonię a tu taka pociecha... troche współczucia! ;) nic - zmykam spać - i życzę wytrwałości wszystkim niecierpliwym ;)

***SIERPNIÓWECZKI 2008***

30/07/08 21:00:31

Szada wielkie gratulacje! Super chłopak! no - to znaczy że teraz mój Dawidek chyba w końcu dostanie zielone światełko? tak bardzo bym już chciała - dziś przeszedł mi termin - od jutra jesteśmy przeterminowani.. Ines - rozumiem cię doskonale!