"Stycznióweczki 2009" :):)

28/05/09 10:24:00

Witam! Miałam wczoraj zalatany dzień - tesciowa wracała po tygodniu do domu, gotowałam rosół, roladki ze schabu ze śliwką, robiłam torta czteropiętrowego z bitą śmietaną i musiałam podlać kwiaty, odkurzyć cały dom i pomyć podłogi i ogólnie ogarnąć dom. Nie wyglądał źle ale chcialam żeby wyglądał lepiej. Okazało się że mieliśmy na obiedzie niespodziewanego gościa. Załapał się nawet na torta. Wychodząc podziękował teściowej za "wspaniały obiad i torta" a teściowa nawet się nie zająknęla że to nie ona robiła chociaż ja stałam obok niej :shock: :!: :twisted: No cóż, "teściowa wróciła z całą parą" :wink: Co do jedzenia - nas znajomy lekarz ma 2,5 letniego synka i twierdzi że dziecko do 3 lat nie ma w pełni wykształconej wątroby dlatego takie "dorosle" jedzenie nie jest dla niego dobre bo za bardzo obciąża jego wątrobę. Dlatego warto dziecku dawać zbilansowane posiłki ale zdrowo przyrzadzone, z jak najmniejszą ilościa soli i tłuszczu - smażoe rzeczy odpadają do 3r.ż. A jeśli chodi o słodzone napoje dla dzieci - mam znajomą która ma dwójke dzieci - są bardzo chude i blade, przez 6-7 godzin gdy byli u nas te dzieci nic nie jadły a miałam dla nich specjalnie kupione zdrowe rzeczy, za to ciągle piły słodzone rzeczy - nic dziwnego ze nie chciały potem jesć. dlatego dziecko od początku najlepiej przyzwyczaić do smaku wody a soki nawet naturalne podawać rozcieńczone i ok. szklanki na dzień. Teściowa zawsze wie jak mi podnieść ciśnienie. Przed chwila dowiedziałam się, ze mam dzisiaj też zrobić obiad dla wszystkich ( gotowałam przez cały ostatni tydzień). Szkoda tylko że powiedziała mi to teraz tuż przd wyjściem do miasta a ja już nie zdąrzę nic rozmrozić a nie mam kasy nawet na chleb. Cudów nie ma. Dupa... dzisiaj obiadu nie będzie. A raczej będzie tylko dla mnie i m. Mam jeszcze 3 roladki i trochę ziemniaków - dla mnie i Sebastiana starczy, a tesciowa, teściu i siostra m. niech się martwią. A pogoda u nas paskudna - pada, zimno i wieje - brrrrrr.... Ale za to moje roślinki w ogródku elegancko wschodzą i cieszę się jak dziecko bo to pierwsze moje roślinki :lol: pojawiła się rzodkiewka, sałata zwykła i lodowa, buraki, ogórki, cebula, aksamitka na odstraszenie robali, rosnie lawenda, trzy rodzaje fasolki szparagowej i gdzieniegdzie przebija się marchewka. Sadzonki pomidorów się jakoś trzymają a na parapecie zaczynają kiełkować mi zioła :lol: Miłego dnia wszystkim mamom i ich pociechom życzę :lol:

"Stycznióweczki 2009" :):)

26/05/09 10:57:54

Witam wszystkie Mamuśki :D Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Mamy :flo: Lidka na chwilę zasnęła a ja z kawką i ciachem przed kompa :D Bajzel straszny, roboty duzo ale ta chwila jest dla mnie :D Lidka jest leniwa - jak ją turlam to jest szczęsliwa ale żeby sama to nie. Czasami się przewróci z brzuszka na pplecy czy z boczku na brzuszek, z plecków na boczek do cyca ma opanowane :wink: Staram sie ja trzymać długo na brzuszku ale jak się zmęczy to narzeka żeby ją przwrócić a sama nie chce kombinować, chyba muszę być wytrwalsza. Marto-amazonko - Pascal ostatnio robił zupę ze szparagów. Szparagi dolną połowe się obiera ze skorki, odkraja miękką część z kwiatami. Kwiaty gotuje się w osolonej wodzie przez ok.4 min potem harujew zimnej wodzie. Pozostała część szatkujemy, wrzucamy na gotujące mlego, gotujemy ok.10-12 min, miksujemy, przecieramy, doprawiamy, dodajemy kleksa bitej posolonej śmietany i kwiaty szparagów. Szczegóły na jego stronie ale tak sobie o Tobie pomyślałam jak wczoraj robił te szparagi :lol: Miłego dnia kobietki :D

"Stycznióweczki 2009" :):)

22/05/09 12:42:42

Najlepsze nosidełko to chusta :D Można wiązać na przeróżne sposoby a moja Lideczką ją uwielbia. Wczoraj zawiązałam na lewym boku, także mala siedziała mi na biodrze i przytulałam ją lewą ręką i byla przeszczęśliwa - tak blisko mamy i widziała świat z przodu. Nawet mój m. twierdzi że wiązania nie są trudne. agusiazabrze - trzymam kciuki i życzę maluszkowi szybkiego powrotu do zdrowia. Wiem ze szczepionki nie chronią w 100% ale skoro mogą zmniejszyć objawy lub ochronić przed częścią chorób to warto i dltego my zaszczepiliśmy od rota i pneumo. Z innej beczki - niedługo nasz pierwszy Dzień Matki :lol:

"Stycznióweczki 2009" :):)

22/05/09 09:46:17

Witam! To i ja pogadam o męzu i domku.... Na początku mieszkaliśmy z tesciami w jednym mieszkaniu w bloku, ciasno i w dodatku z tesciami... :twisted: po roku omal się nie rozwiedliśmy. Kiedy się wyprowadzalam tesciowie mieli nadzieję ze mnie nigdy więcej nie zobaczą... Po kilku tygodniach zrozumieliśmy z mezem że nie potrafimy bez siebie zyć - dosłownie i w przenośni - i wróciliśy do siebie. Wiemy ze możemy się klócic ale musimy być razem bo inaczej nie potrafimy. Wyjechaliśy do irlandii na 2.5 roku. W końcu mieszkaliśmy tylko sami. Było cudownie. Mogliśmy się lepiej poznać i popracować nad naszym związkiem, znowu sobie zaufać. Nie udało się nic zaoszczędzić. Zdecydowaliśy się na dziecko i na powrót do Polski do dużego domu z tesciami. I wszystko byłoby super gdyby nie... tesciowa. Uśmiecha się a za chwilę wbiłaby nóż w plecy. Chciałaby rządzić wszystkimi i wszystkim i uwaza że jest najmądrzejsza na świecie a Lidke najchetniej by zostawiała na słońcu bez ubranka w samo południe "zeby się opaliła" tylko że jej syn przez takie opalanie ma teraz bielactwo nabyte :twisted: WArunki są fajne, duży dom (tylko ze my mamy dwa pokoje, łazienkę i kuchnię więc takie małe m3) i nie musimy nic opłacać. Mamy swoje kury, jajka, niedługo będą warzywka w ogródku który wlasnoręcznie wykarczowałam. Tylko że mąż zarabia ok.1000 zł ( do niedawna 800zł) i weź tu rządź, jak jeszcze ok.250 zł idzie na paliwo. Ale czasami chciałabym zamieszkać w mysiej dziurze ale swojej, bo tu i tak nic nie jest moje. Jestem tu tylko zameldowana. W każdej chwili mogą mnie stąd wyrzucić a wiem że są do tego zdolni... już raz zmienione zamki w drzwiach zastałam... Tylko teraz wyprowadziłabym się razem z Lidką i oni o tym wiedzą. Teść jest w porządku ale teściowa to wredna $%&#% :twisted: Nie mogę się doczekać kiedy będziemy mieli na tyle kasy aby być samodzielni. TEsciowa nie będzie mi nić wypominać. Zawsze jej za mało. W 8-mym miesiącu ciąży ganiałam z wiadrami z paszą robiąc obrządki, gotowałam dwudaniowe obiadki, robiłam śniadania i kanapki do pracy dla męża i teścia jak wyjechała, prałam i sprzątałam w całym domu. Ale to było jeszcze za mało, bo jak dopadły mnie skurcze to potrafiła w oczy mi powiedziaeć że udaję i wykorzystuję skurcze do manipulowania męzem :evil: kilka dni później wylądowałam na położniczym na podtrzymaniu.... Nie ważzne gdzie mieszkamy, byle byśy byli tam szcżęśliwi i mieli oparcie w męzach a teraz dzieciach. Nigdy też nie jest idealnie. Jak są fajne warunki lokalowe to coś z męzem albo teściami się dzieje i odwrotnie... Życzę wszystkim szczęścia w małżeństwie i zadowolenia z miejsca gdzie mieszkacie :D sorki ze się tak rozgadałam ale musiałam... teraz lżej :D

"Stycznióweczki 2009" :):)

20/05/09 10:27:42

Mi też lekarka mówila że do 37,5 nic nie robić. Czasami jak dziecko ząbkuje, płacze lub jest cieplej ubrane to temp. rośnie. Jak Lidka zaczyna narzekać i płakać to temp. od razu skacze do 37.1 a chwilę się uspokoi to spada do 36.6. Lidka jest ewidentnym dowodem na to że dzieci karmione tylko i wylącznie piersią nie muszą być mniejsze i chudsze od dokarmianym butlą. W dodatku moje piersi nie wyglądają na piersi matki karmiącej - teraz noszę rozmiar B, przed ciazą było A/B a na początku laktacji małe C, a jednak mleczka jest wystrczająco dużo dla takiego żarłoczka, który właśnie się obudził głodny więc spadam :D Miłego dnia :lol: