Czytając Twój post czuje jakby to były moje myśli. Co miesiąc doszukuje się w swoim ciele objawów, już nawet nie chodzę do swojej najbliższej apteki po test, tylko kombinuje gdzieś dalej, bo mam wrażenie ze babki tam już mnie rozpoznają
. to liczenie dni płodnych i testy owulacyjne, nie muszę mówić mężowi kiedy jest owulacja, rozpoznaje po częstotliwości
To wszystko sprawia że radość z "robienia" dziecka gdzieś zaczyna uciekać. Ja mam lat 29 wiec jeszcze trochę popróbujemy, ale chyba z coraz mniejszą gorliwością, że tym razem się uda. Ale chyba będę niewyobrażalnie szczęśliwa kiedy się jednak uda. Tak wiec nadzieja chyba jednak umiera ostatnia

Społeczność
Polecane strony: 