Aniu to ja się pozwilę powtórzyć - nie ważna jest zasadniczo I faza cyklu tylko II!! II faza nie może trwać mniej niż 10 dni, bo tyle mniej więcje potrzbuje jajeczko na zagnieżdżenie i wysłanie sygnału żeby @ nie przychodziła. Znane są przypadki, że kobiety zachodzą w ciąże poczas @ bo wtedy maja owulację... Także nie przjmuj się tym że masz cykle 22 dniowe o ile II faza cyklu trwa dłużej niż 10dni.
Aniuzanim napisałam to postanowiłam ambitnie "przekopać" się przez Wasz wątek (doszłam do 54 strony i poległam
, ale reszte obiecuję doczytać). Możemy sobie podać raczki - "zaszłaś to znaczy, że możecie"; "po poronieniu to migiem w ciąży znów będziesz"; "tak się zdarza"; "lepiej, że teraz poroniłaś niż później" itp, itd. ...dlatego nie rozpisywałam się na ten temat, bo już wszystko zostało tu powiedziane...
Dzięki Dziewczynki!! ja się już nie martwię...też mnie dopadł jakiś taki bliżej nieokreślony optymizm!!! a męża męczyć nie mogę, bo go ciągle nie ma:) a mam zakaz "rzucania" się na Listonosza:) ale co ma być to będzie. Zarzuciłam mierzenie temperaturki i obserwacje czegokolwiek:) Musze sobie odpocząć psychicznie...
Aniu nie chiciałabym się wyrywać przed szereg, bo ja nowa tu jestem, ale z tego co "wielcy tego świata mówią" to najważniejsze jest to aby II faza cyklu trwała nie mniej niż 11-12 dni... Dolną granicą jest ponoć 21 dni więc się "łapiesz":)
No to ja też się dołączam! Na codzień działam na innym forum, więc nie od dziś wiem, że "takich" jak ja jest więcej i że zajść w ciążę wcale nie jest tak łatwo jakby się mogło wydawć...Postanowiłam się dołączyć (o ile mnie przyjmiecie:)??) bo u Was panuje chyba najlepsza atmosfera!!! jakoś tak tu sympatycznie i optymistyczne!!!
Staramy się o dzidzię od kilku miesięcy (teoretycznie, bo praca mojego męża sprawia, że większość cykli idzie niestety na straty:((). Straciliśmy pierwsze, i póki co, jedyne dzieciątko w 5tc. Z wstępnych badań wynika, że zdrowi jesteśmy i każą próbować dalej...no i zaczynamy próbować...ale ten cykl już z góry na straty spisany przez pracę mojego M więc jakoś tak na luzie, chwilowo...