chyba wątek nam padł
tak wam dzieciaczki dają czadu???
Jestescie tam w ogóle?
My padamy na twarz, ponad dwa tygodnie bez spania, daje w kość, na pomoc nie liczę, bo i tak jej mieć nie będę. Szkoda tylko, że zima idzie....
i o 16 ciemnica
chyba wątek nam padł
tak wam dzieciaczki dają czadu???
Jestescie tam w ogóle?
My padamy na twarz, ponad dwa tygodnie bez spania, daje w kość, na pomoc nie liczę, bo i tak jej mieć nie będę. Szkoda tylko, że zima idzie....
i o 16 ciemnica
paula po 2 tyg u mnie tez jest co godzine ;/ masakra jakas/......
u nas hm... jak to określić,,, zapieprz. Dzieciaki dokazują, ale maluszek póki co grzeczny, cyc się unormował, budzimy się w dzień co 3h w nocy dwa razy-o dziwo. Może wie, że mam full roboty (bo M ucieka jak może) i daje mi się wyspać. A jak u Was?
No to opowiadam. 19.09 na 10 rano na czczo tak jak mi kazali mialam sie stawic na izbe przyjec. I tu sie zaczely schody. Zanim mnie przyjeli to byla 15. A lekarze bardzo mi utrudniali, ze jak to ciecie po peknieciu krocza. Ale zadzwonilam do lekarza, ktory mi to zalatwial i dostalam sie na porodowke. Godz. 16.00 wywiad na porodowce. Tam tez polozne robily problemy. A ja nadal na czczo tlumacze, ze dzis mialam miec ciecie.
Kolo 18.00 dostalam kroplowke z info ze po 19.00 beda mnie ciac. Jak rano bylam zestresowana na maxa. Tak ta informacja jak kamien z serca- wreszcie.
19.15 pojechalam na sale operacyjna. Sama operacja w porownaniu z porodem naturalnym to super sprawa. Mi sie podobalo
. 19.45 synus byl juz na swiecie opetlony. Ale zdrowy z waga 3570 i 10pkt. Szczescie ogromne. O 20.00 zawiezli mnie na poloznictwo po 1.5h przyniesli Stasia. Abpotem znow zabrali bym mogla sie wyspac. Rano na nogi. Ciezoo bylo. Ale wole cc niz sn. Dalam rade. Jestesmy w 3 dobie w sumie teraz mam mega zakwasy calego ciala ale jest ok. Synio super grzeczny. Rozumiemy sie bez zadnych placzow. Jestem szczesliwa
i was pozdrawiam goraco.
19.09 g.19.45 przez cc przyszedl na swiat malusi stas. Waga 3570 54cm. Mama sie trzyma dzielnie choc boli.