Witajcie dziewczyny.
Mnie też nie było jakiś czas.
Nie dowiedzieliśmy się do tej pory, co było przyczyną śmierci Antosia. Zbliża się termin mojego porodu, strasznie mi ciężko nadal
Niemniej postanowiliśmy, że już czas zacząć starania o trzecie dzieciątko, w tym cyklu już próbujemy. Mam nadzieję, że kiedyś się uda i dobrniemy do szczęśliwego finału...
Madziarek, wiem, że Ty straciłaś troje dzieci... czy wiesz,jaka była przyczyna? Jeśli nie chcesz to oczywiście nie odpowiadaj. Ciekawi mnie, czy to były porody przedwczesne, czyli wina np. szyjki czy śmierć w łonie, jak u mnie.
Ściskam Was wszystkie!
Dziękuję Wam :*
Magaś, przyjmij moje wyrazy współczucia również
Dla Twojego Aniołka [*].
Madziarek, czy Ty znasz przyczyny śmierci Twoich zmarłych dzieci?? Również [*] dla Nich.
Stale myślę, co poszło nie tak, czy to ja coś źle nie zrobiłam, nie daje mi to spokoju...
Nadal nie mamy wyników badań, to już tyle trwa... Jutro miną dwa tygodnie od porodu, wczoraj minęły trzy tygodnie od wiadomości o śmierci Antosia a mi się wydaje, ze to już lata minęły...
Strasznie mi ciężko, nie mogę się pozbierać a nie mam już łez, którymi mogłabym opłakiwać mojego maluszka... Wszystkie już chyba wylałam.
Boję się nawet myśleć o kolejnym dziecku, a jeśli znów coś pójdzie nie tak?
Nie wiem, jakie badania powinnam zrobić...
Nie wiem, kiedy powinnam iść na jakąś kontrolę, czekać do pierwszej miesiączki czy wcześniej?
Kompletnie rozbita jestem. I dziękuję Bogu, że mam starszego synka przy sobie, bez niego i męża nie dałabym chyba rady tego udźwignąć...
Cześć dziewczyny.
Straciliśmy naszego synka
W 18 tygodniu ciąży. W wielkim skrócie napiszę, nie mam siły już o tym myśleć. Przestałam czuć ruchy i poszłam na wcześniejszą wizytę, i tam usłyszałam najgorsze wieści w moim zyciu. Serduszko Antosia się zatrzymało. Trafiłam do szpitala na wywołanie porodu bo kompletnie się nie działo, nie zaczynało, żadnych skurczów, krwawienia, nic. Ale pani profesor oceniła wywoływanie w moim przypadku jako ryzykowne (stan po cc, wada macicy i przegroda w pochwie) i nakazała czekać na samodzielny poród. Wróciłam do domu, czekałam tydzień ale nadal nic, i w środę 21.maja już musiałam zgłosić się na oddział. Tak urodziłam w nocy 22 maja, po wywoływaniu farmakologicznym...
Jestem zrozpaczona, nie wiem, jak dalej mam żyć. Antoś był całkowicie zdrowy do tej pory, wszystkie badania wychodziły super. Nie wiadomo, co się stało. Prawdopodobnie to nie wina macicy, tym bardziej, że w tej samej siedział pierwszy synek i urodził się o czasie cały i zdrowy. Nie wiem, co się stało, czy ja jakoś zawiniłam, czy można było temu zapobiec. W głowie mam tyle pytań, zero odpowiedzi. Jest mi tak cholernie ciężko, tak kochaliśmy tego maluszka, tak go pragnęliśmy, Franuś tak na niego czekał
To największy koszmar mojego życia, nie mogę się z tym pogodzić 
Alice Ty nadal dwupaku widzisz, wspaniale! 