Kochane, a ja znowu mam zaległości
Niestety, to przez to, że cały tydzień byłam w szpitalu
Na szczęście z Amelką, bo bez niej to bym się chyba zapłakała. W niedzielę dostałam gorączki 39,7 i nie dało się zbić, a pozatym nie było wiadomo, dlaczego. No i mnie zostawili w szpitalu, bo nie wiedzieli, co to. Dopiero we wtorek wyszło na jaw, że to od piersi, jak się nagle zrobiła czerwona i spuchła, wcześniej nic nie było widać
Na szczęście od wczoraj jesteśmy już w domku:) Nafaszerowali mnie antybiotykiem, teraz też jeszcze biorę jakiś w domu i przez to mała jest strasznie niespokojna i nie chce spać, jak już to przy cycu.. Przy okazji, że byłyśmy tam razem, zrobili Amelce badania i wyszło, że ma ciągle wysoką bilirubinę i znowu trzeba było naświetlać. A lampę to mi dali jakąś przedpotopową, o odgłosie kombajnu
Dobrze, że nie trwało to długo i bilirubina jej spadła.
Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że jestem w domku:) tylko nie mam na nic czasu... ale jak się dorwę kiedyś, to nadrobię
może... 
Guśka26 witam:)
Mój mąż też chciał córeczkę - no i jest:)
Hej kochane:) Piszę, bo akurat Amelka zasnęła (po 2 godzinach karmienia!!)
No więc trochę szczegółów... rodziłam sn w szpitalu na Kraśnickiej. Amelka przyszła na świat o 10.05, 15 marca. Poród wspominam nie najgorzej, chociaż bolało, ale takie jest życie
Ważyła 3460 g i mierzyła 51 cm. Siedziałyśmy w szpitalu aż do 20 marca, bo mała miała żółtaczkę i trzeba było ją "solaryzować". Powiem Wam, że masakra, bo w szpitalu nawet nie mają takich specjalnych okularków na oczy dla dzidzi, tylko je robią sami bandarza! Przez 2 dni i noce stałam nad nią w tym łóżeczku i pilnowałam, bo sobie cały czas te "okularki" zdejmowała. Teraz, w domku jest już fajnie, jemy, śpimy i zmieniamy pieluchy
Nie wiem, jak wstawić zdjęcia na forum, ale są na naszej klasie, więc jakby coś to na prv
Witam po długiej nieobecności:):)
Kobieki, nie wiem, co u Was, na razie nie dam chyba rady nadrobić zaległości, a to wszystko dlatego, że...
15 marca o godzinie 10.05 urodziła się nasza córeczka, Amelka
od piątku jesteśmy już w domku i narazie przyzwyczajamy się do siebie. Córcia jest grzeczna i prawie nie płacze, na razie tylko je i śpi:) a ja i tak nie mam na nic czasu:):):) Ale jest cudownie być mamą:)