29/08/10 13:04:50
Kochane dziewczynki, okropna jestem, że tak wpadam raz na jakiś czas, nic nie pisze o was, tylko o sobie... kurcze, naprawde chcialabym byc z wami na bieżaco i wierze, że kiedys wygospodaruje sobie troszke czasu co dzien na neta. Teraz jakoś tak ciężko, jak przychodzi wieczór to marze o łózku... Myslałam, że będe miała teściową trochę do pomocy, chociaż żeby np. z Kubą chwilę się zając, kiedy ja karmię Radzia, ale teściowa ruszyła do pracy, dokladnie w dniu, w którym rodziłam. Radzimy sobie sami, nawet nie jest źle, choć bywa, że ryczę razem z Kubą, który wiesza się na mnie, bo akurat wtedy kiedy zajmuję się Radkiem, to on chce żeby się nim zająć. Ale pomału dochodzimy do wprawy.
Chciałam wam podziekować za wszystkie gratulacje z okazji narodzin, miło było poczytać (dopiero dziś, niestety
). Ja również gratuluję tym, które już są PO! Mam nadziej, że nie było ciężko. Czytałam o Dobrej_Wilczyco, która podobnie jak ja pisała, że nie było źle
.
A Radzio w końcu wyszedł ze szpitala ZUPEŁNIE ZDROWY! Nie wiem o co chodzi, cud jakiś czy coś, ale po tej tomografii komp też zupelnie nic nie znaleźli, czysciutko
! Radość ogromna, bo przecież załęło się od serduszka itd.... a skończyło na niczym.
ulinko, zdrowka dla Piotrusia. Nasz Kuba też od tygodnia kaszle i zakatarzony, jutro idziemy na kontrol, bo w ogóle nie jest lepiej, a nawet chyba gorzej. Przy okazji gratuluje córci w brzuszku, bo nie miałam okazji, a czytałam przelotnie, że to raczej płeć piekna.
Dobra_Wilczyco, jestem ciekawa jak tam sobie radzisz z dwójeczką? mam nadzieje, że dajecie rade
.
anmast, czytalam, że po cichu rozmyslasz o drugim dzidziusiu. fakt, w Pl tak ciężko się zdecydować na ten krok, własnie ze względu na finanse. Dlatego my podjęliśmy decyzję o drugim jeszcze w Irl, bo wiedzieliśmy że w Pl tej decyzji długo byśmy nie podjęli.
Beata trzymam kciukaski za pomyslne staranka, w koncu sie uda!
Pozdrawiam wszystkie lutóweczki!
16/08/10 21:08:35
Anmast, znowu mnie ściagnęłaś myślami, hehe.
Dziewczynki, z powodu braku czasu, skopiuję fragment tego co napisałam na sierpnióweczkach:
,,...pragne podzielić się z wami wieściami - w zeszły wtorek 10/08/10 urodził się Radzio. 3100g, 53cm, kruszynka, czarny łepek (doczekał się tata w końcu, bo to po nim, a Kuba podobny do mnie ).
Poród SN. Zaczęło się w nocy przed 2.00 skurczami, ale nieregularnymi, próbowałam tak spać do rana, nie wywołując paniki, nie budzącąc m., bo w ciązy z Kubą też tak się zaczeło (tylko skurcze i w szpitalu chodziłam tak 2 doby, a m. ze mną), czekałam na coś pewniejszego. Rano poszłam do ginki, a ona mnie opier... co ja tu robię? Do tego doszedł jeszcze ten śluz, o którym wam wspominałam i sączenie wód. No i szybka akcja organizowania opieki nad Kubą, m. sciągnięty i fru do szpitala. Po drodze skurcze ustąpiły, ale na porodówce po mału znowu się ruszyło. Do szpitala trafiliśmy o 11.00, Radzio przyszedł na świat o 14.20.
Poród nie za ciężki, w porównaniu z moim pierwszym, bo nie musiałam chodzić tak długo z bólami. Nic nie popękałam, ani mnie nie cieli, więc od początku po porodzie czułam się dobrze.
Tyle o porodzie.
Radzio nadal w szpitalu . W piątek mial wazne badanie, które wykluczyło niedrożność przełyku i jeszcze jakieś tak inne rzeczy w okol. oskrzelowej... (może pamiętacie jak pisałam o tym kiedyś, że usg jeszcze w brzuchu u mamy pokazywały jakąs przetrzeń, prawdopodobnie jakąs zmianę torbielowatą), wczesniej Radzio nie mógł być nawet karmiony, ciągle był pod kroplówą (to było dla mnie okropne). No, ale od piątku jestesmy już szczesliwi, nawet karmię piersią , co prawda teraz tylko 1-2 razy dziennie (godzina drogi do szpitala), ale sciagam pokarm, mroże i woże do szpitala.
Jezszce jutro ma tomografie komput dla spr co to tam jest. Tak czy siak,. jesli cos jest to teraz z dzieckiem nic sie nie dzieje, funkcjonuje prawidłowo, wiec miejmy nadzieje, ze tak zostanie. Jesli nic powaznego jutro nie wyjdzie, to w śr rano Radzio jedzie z nami do domku . Głeboko wierze, że będzie ok.
Tak wygląda nasza historia. Przepraszam, że nawet nie odnosze sie do tego co piszecie, wpadłam w biegu, poinformować was co u nas. Teraz mamy napięty grafik, obie babcie pracują, Kubą zajmują sie dwie dziewczynki (11 i 13lat) kiedy ja jadę do szpitala..."
To z Sierpnióweczek. A dla Lutóweczek jeszcze:
Pamiętacie jaka zawiedziona byłam, że nie potrafiłam karmić Kuby po porodzie? Przykładałam do cyca, ten ryczał i nie ciągnął, kompletna klapa i załamka. Teraz jestem taka szczesliwa, że karmie, Radzio ssie bez oporów, wspaniałe uczucie
Pozdrawiam was mocno. Mam nadzieje, że jak juz naucze się być w domu z dwójką maluchów sama cały dzień, to będę sie czesciej odzywała
.
16/08/10 20:56:37
Agu-J, póki tu jeszcze jestem to odpowiem w spr. wód. Ja obudziłam się w nocy i czułam, że mokro mi się robi i jeszcze rano wstając też po nogach delikatnie mi pociekło, a ginka na badaniu włozyła tylko palca, wyjela i znowu wodnity jakby śluz krwią - to u mnie było sączenie wód ze sluzem, który widziałam u siebie już kilka dni wczesniej, podbarwiony krwią. Ale odejscie wód nastąpiło dopiero na porodówce i pełno tego...
Powodzonka i pozdrawiam, idę ściagać mleczko, bo to już 21.00.
16/08/10 20:42:16
Dziewczynki, przepraszam, ze z takim opóźnieniem, ale pragne podzielić się z wami wieściami
- w zeszły wtorek 10/08/10 urodził się Radzio. 3100g, 53cm, kruszynka, czarny łepek (doczekał się tata w końcu, bo to po nim, a Kuba podobny do mnie
).
Poród SN. Zaczęło się w nocy przed 2.00 skurczami, ale nieregularnymi, próbowałam tak spać do rana, nie wywołując paniki, nie budzącąc m., bo w ciązy z Kubą też tak się zaczeło (tylko skurcze i w szpitalu chodziłam tak 2 doby, a m. ze mną), czekałam na coś pewniejszego. Rano poszłam do ginki, a ona mnie opier... co ja tu robię?
Do tego doszedł jeszcze ten śluz, o którym wam wspominałam i sączenie wód. No i szybka akcja organizowania opieki nad Kubą, m. sciągnięty i fru do szpitala. Po drodze skurcze ustąpiły, ale na porodówce po mału znowu się ruszyło. Do szpitala trafiliśmy o 11.00, Radzio przyszedł na świat o 14.20.
Poród nie za ciężki, w porównaniu z moim pierwszym, bo nie musiałam chodzić tak długo z bólami. Nic nie popękałam, ani mnie nie cieli, więc od początku po porodzie czułam się dobrze.
Tyle o porodzie.
Radzio nadal w szpitalu
. W piątek mial wazne badanie, które wykluczyło niedrożność przełyku i jeszcze jakieś tak inne rzeczy w okol. oskrzelowej... (może pamiętacie jak pisałam o tym kiedyś, że usg jeszcze w brzuchu u mamy pokazywały jakąs przetrzeń, prawdopodobnie jakąs zmianę torbielowatą), wczesniej Radzio nie mógł być nawet karmiony, ciągle był pod kroplówą (to było dla mnie okropne). No, ale od piątku jestesmy już szczesliwi, nawet karmię piersią
, co prawda teraz tylko 1-2 razy dziennie (godzina drogi do szpitala), ale sciagam pokarm, mroże i woże do szpitala.
Jezszce jutro ma tomografie komput dla spr co to tam jest. Tak czy siak,. jesli cos jest to teraz z dzieckiem nic sie nie dzieje, funkcjonuje prawidłowo, wiec miejmy nadzieje, ze tak zostanie. Jesli nic powaznego jutro nie wyjdzie, to w śr rano Radzio jedzie z nami do domku
. Głeboko wierze, że będzie ok.
Tak wygląda nasza historia. Przepraszam, że nawet nie odnosze sie do tego co piszecie, wpadłam w biegu, poinformować was co u nas. Teraz mamy napięty grafik, obie babcie pracują, Kubą zajmują sie dwie dziewczynki (11 i 13lat) kiedy ja jadę do szpitala.
Mam nadzioeje, ze wszystkie urodziłyscie łatwo, szybko dochodzicie do siebie i dzieciaczki zdrowe. Tym, co jeszcze czekają, życzę zeby tak było. Duuuuużo zdrówka dla was i dla maluszków!!!
Postaram sie zaglądać jak najcześciej.
09/08/10 14:12:43
Aga80, ten dół w końcu minie
, napewno! Teraz jest ci źle, ale będzie lepiej w końcu i szybko zapomnicie o tych złych chwilach... Zyczę wam dużo zdrówka, a tobie dużo sił, bądz dzielna
.
Jostyska, czekamy na dobre wieści
, powodzonka!
Kciukaski za lekkie i szczesliwe porody dla tych, co planują dzis urodzić
.
Kaatka, ja też nie chce zeby ktos za mnie coś robił, bo zawsze lubiłam sama zajmować sie Kubusiem i domem (honorowo
), odrzuciłam pomoc teściowej po porodzie Kuby, myślałam, że sama dam radę, ale troche mnie przerosły te pierwsze dni... dlatego teraz chciałabym takie 2 dni na dojscie do siebie i skupienie się na karmieniu cycem, bo z tym miałam ogromne problemy przy Kubie (przez to doła ogromnego), ale czy to będzie możliwe, to się okaże. Lepiej jak bym tak na weekend urodziła, no ale to nie da się tak zaplanować
.
Troche mnie przeraża myśl jak Kuba zareaguje na Radzia, do tej pory on był jeden, bardzo dużo mu uwagi i czasu poświecaliśmy, a teraz bedzie trzeba ten czas poświecić na dwoje.
U mnie dziś nawał brunatnego śluzu, ginka państwowo dopiero jutro rano przyjmuje, prywatnie w środe wieczorem, wiec czekam. Mam wrazenie, że brzuch wciąż wysoko, ale skurcze przepowiadające odczuwalne. Teraz to juz nie wiem kiedy będe rodziła
... wkurza mnie ta niejasna sprawa z tym śluzem (czy upławami)...