** KWIETNIOWE SŁONECZKA**2008 (2)

20/05/10 00:08:18

Megi, fantastycznie, gratuluję! Oczywiście trzymam kciuki za spokojne i bezstresowe leżenie na kanapie ;-) Czorcie, noooo wracasz w wielkim stylu, post niemal jak naszej monique ;-) Fajnie Cię czytać, fajnie, że jesteś, a ten Tarnów wciąż ciągnie mnie jak cholera ... ;-) Rudzielec, trzymam kciuki za powodzenie Twoich spraw, bedzie dobrze, zobaczysz! No i cieszę się, że z Kingą już dużo lepiej. Złota, ale piękna ta biżuteria... mama jej czasem gdzieś nie sprzedaje? ja bym chetnie nabyła... No i koniecznie fotkę w nowych włosach do galerii!!! -monique- a Ty wszystkim odpisujesz, ale mało piszesz o Was, rozwiń się trochę na ten temat, dziewczyno... Jak Ci tam w życiu? trututu, fajnie, że już woda opada, oby was tylko to wszystko za wiele nie kosztowało... Monialee, odezwij się, jak tam sprawa u Was? Dużo strat? jak przeprowadziłam się do ZG z Płocka, bardzo brakowało mi rzeki, ale w takich sytuacjach błogosławię ten brak zbiorników wodnych w moim mieście... Agacior, weekend się zbliża, odeśpij, zrelaksuj się, poza tym... wiosna idzie ;-) Uściski, miłych snów! ps. Coś Kredzi@ nie zajrzała wieczorem...?

** KWIETNIOWE SŁONECZKA**2008 (2)

18/05/10 23:50:32

czorcik, aje fajnie, że jesteś i zajrzałaś!!!! Duża buźka!!! Ina, nie ma co się cieszyć z glisty, ale cieszę się, że wiadomo, co Majeczce jest... Trzymam kciuki za szybkie leczenie i zakończenie wszystkich problemów! Tak jak pisałaś, to można przywlec zewsząd, piaskownice, podeszwy naszych butów... a przy małych zjadaczach wszystkiego o zakażenie wbrew pozorom nie trudno.... My odrobaczamy zwierzaki co 3 m-ce, odkąd Gucio jest na świecie, ale nie ma co ich obarczać odpowiedzialnością... ehhhh... shanni, ale fajnie, że masz już Adasia przy sobie, gratulacje!!!! kolosianka, spełnienia marzeń!!!!! bubu, powodzenia w dostaniu się na studia! Agacior, zdrówka! Fajnie, że z Lucka lepiej... AsAra, uśmiałam się z tekstów, a "ty mój czubku" mnie powala ;-) Megi, powodzenia!!! Uściski dla wszystkich, wybaczcie, ze nie odnoszę się do Was po kolei, sama jestem, a mały coś się kręci.... ehhh.... lecę...

** KWIETNIOWE SŁONECZKA**2008 (2)

17/05/10 09:03:54

trututu, słucham doniesień w Trójce i myślę o Tobie, kurcze, co za los... Dajecie jakoś radę? jesteście na pewno bezpieczni?

** KWIETNIOWE SŁONECZKA**2008 (2)

17/05/10 00:35:10

trututu :shock: :shock: :shock: niezła jesteś ;-) siedzisz sobie w zwiewnym peniuarku przy kompie i patrzysz jak Ci chatę niemal zalewa... :lol: :lol: :lol: I chłop mówi, ze Ty panikujesz? Powiedz mu, że stosuje psychologiczne przeniesienie :lol: :lol: :lol: goya, kurcze jak człowiek jest bezradny, nawet wiedząc, że komuś źle... Przykro mi że dół trwa tak długo... wierzę, że się skończy, ale nie wiem, jak Ci pomóc... Jakbys miała ochote, zawsze możesz wpaść do ZG, spac jest gdzie... zupę tez jakąś upichcę... Przytulam mocno! rudania, a ja pierwsze, co pomyślałam, jak przeczytałam Twój opis sytuacji, to: dobrze, że tak się stało, bo normalnie bałabym się o bezpieczeństwo dzieci u takich ludzi... bo albo cos z głową maja nie tak, albo starość jest dla nich zbyt okrutna, co ich nie usprawiedliwia, oczywiście. I nie zgadzam się z tym że wychowujesz swoje dzieci po to, by sie za jakis czas dziadkami zajęli (wiem, że uprościłam, ale chodzi o sens). Wychowujesz je po to, by byli dobrymi, szczęśliwymi ludźmi, sami zdecydują, czy się kimkolwiek zajmą czy nie. Nie wychowujemy darmowych służących dla siebie, ani dla nikogo z naszej rodziny!!! Rzadko mnie coś tak wkurza jak tekst: "mam cie po to, by mi ktoś mógł na starość szklankę herbaty podać", brrrr....!!! Ja wolałabym, żeby mój synek całą miłość, jaką ode mnie dostanie, przelał na swoja rodzinę, którą może założy, i na swoje dzieci. Ja sobie sama poradzę, nic na starcie od niego nie oczekuję. Wybaczcie że się nie odniosę do wszystkich, padam, a jutro mam ciężki dzień- moja przyjaciółka broni dr, a ja jestem pania od logistyki, więc na wysokich obrotach... Buziaki! Zamówienie na książkę wyślę pewnie we wtorek, dam znać (nie ma to jak dobry lans, aż mi głupio ;-) ) Buziaki!!! Ps: A ja wiem, gdzie jest słońce: u dipi!!!! Rzuc trochę :sw: :sw: tu na naszą stronę półkuli, kobieto!

** KWIETNIOWE SŁONECZKA**2008 (2)

15/05/10 23:06:58

Nooo jestem, w końcu mogę się do Was odnieść... Kredk@, super, że umówiłaś się do fryzjera, fryzurki które proponuje hundi są świetne, czekam z niecierpliwością na Twoje zdjęcie w galerii, no i dobrej zabawy!!! Ale przede wszystkim gratulacje dla Jagusi z okazji 1-szego zębolka!!! Rudzielec, jak tam dziś z Kingą, lepiej troszkę? Shanni, jeszcze raz się pozachwycam Twoim ciązowym wyglądem, bo zaraz znów się zmienisz ;-) Pięknie wyglądasz, każda ciężarna tak by chciała... Nie martw się, że maluch nie spieszy się na świat, on czeka na najbardziej odpowiednia okazję, może nawet na ocieplenie? Pogoda passkudna! trututu miła, wybacz, że Cię nie odwiedziłam... umknęło mi, że też mieszkasz blisko, dopiero Ina mi przypomniała, ale nie miałam serca już Cię zaskakiwać w ostatniej chwili... poza tym nie wiem, jak taka "kolędę" po forumkach zniósłby mój m... Swoją drogą co to za opis pod avatarkiem: "prawie kraków"... grgrgrgrrrr ;-) Obiecuję, że następnym razem wyhaczę Cię na jakąś kawkę, zobaczysz! shanni, borówka, powodzenia w przygotowaniach do pojawienia się kolejnych maleństw, aż łezka się kręci w oku ;-) shanni, Gucio siada na nocnik tylko dla naszego towarzystwa, potrzeb nie sygnalizuje... borówka, ciary mnie przeszły, jak przeczytałam o wypadku jagódki, dobrze, że nic poważnego jej nie jest... A Ty się nie obwiniaj, przecież nie da się wciąż ich kontrolować, sama wiesz... Ja tez nie latam wciąż za Guciem... Już, mam nadzieję, stres Ci przeszedł? Rustamka, cieszę się Twoim szczęściem, choć mi umknęło, co za farciarz spotkał Cię na swojej drodze... Pisz, kochana (w miarę możliwości) częściej, co? Powodzenia i dobrej zabawy!!! AsAra, powodzenia z postanowieniami dietkowymi ;-) Trzymam kciuki! Myślę o Tobie, bo też trochę się w tym względzie katuję i zawsze raźniej, jak gdzies pod bokiem jest grupa wsparcia ;-) moni-q, strasznie dawno w Wawce nie byłam, ale jak się nadarzy, na pewno dam znać i przyjadę poryć/ popodziwiać ogródek! Dzięki! Lialam, mnie wkurzają tacy wariaci na motorach, są kurna niereformowalni i jakimś cudem nieuchwytni dla radarów... Dobrze, że nic sie Wam nie stało... A ja jadąc jakąś szeroką dwupasmówką przez Kraków, gdzie było ograniczenie do 50-ciu (a - słowo- nikt nie jechał tyle!), złapałam madnat- stówa i 4 kty karne... jechałam... 70-tką... jak wszyscy w tym miejscu. Miałam pecha, że po zmianie świateł jechałam pierwsza, grrrr... ale się wk.... -monique-, żelowe siodełko polecam, albo chcociaż nakładkę, pytaj w sklepach rowerowych, nie ma sie co męczyć. A knizkę wyślę, napiszę co i jak. A mamie na dzień matki wysyłam kartkę ;-) Dorotka777, współczuje chorej Juleczki, sezon chorób przez ta pogodę wraca, niestety... Trzymajcie się, zdrówka! Monialee, dzięki ogromnee!!! Pogoda paskudna, mam nadzieję, że Mordor nie jest zagrożony jaką powodzią (bo już mówi się o takim ryzyku...). Trzymasz fason, kobieto, nie ma co! Jak tam na maturach, siedzisz? Może jakiś humor z matur/ egzaminów zacytujesz? Uffff, przeżyłam dzisiejsze zajęcia, czuję się słabiutko, ale jak na zajęciach wpadłam w trans, zapomniałam nawet, że kiepsko się czuję... Fajnych mam tych studenciaków, naprawdę, super się z nimi bawię ;-) Kończyłam z nimi dziś przedmiot, wypisałam indeksy, życzyłam powodzenia na obronach i poszli... A u nas tak w ogóle Bachanalia (Juwenalia), ale przez pogodę podobno tak sobie sie kręcą... miałam ochotę iść na Hey, ale juz mnie choróbsko łamało i zrezygnowałam... Jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim za gratki ksiązkowe, dobre słowa, zainteresowanie. radość dzielona- podwójną radością, jak to mówią ;-) Kniżki zamówię na początku tygodnia, napiszę do Was co i jak. Lialam, Kredk@ i inne babeczki, nie stresujcie się, że nic na tym ne zarobię- ja i tak nic prawie na tej książce nie zarabiam, słowo... Przypomnę Wam (bo o tym pisałam już kiedyś chyba), że żeby wydać ksiązkę, musiałam skombinować i wpłacic do wydawnictwa 10 tys zł (złożyła się moja uczelnia i urząd marszałkowski). Starałam się o to 2 lata... mam umowę i jeśli nakład się sprzeda, dostane honorarium cos około 2 tys, więc... same widzicie... Na takich ksiązkach w Polsce się nie zarabia, wydaje się je, by je wpisać do dorobku naukowego, troche dla zaistnienia w środowisku, troche dla prestiżu, jak wydawnictwo dobre... ja mam naprawdę ogromną radochę, że to wyszło, że w GWP (bo to było moje marzenie), no i że może kilka osób to przeczyta, bo większość tego typu rozpraw zalega w szufladach, a kosztują one autorów ogrom pracy... Koniec nudnych wywodów ;-) lecę najeść się leków i do łóżka... Buziaki!!!