Troche nie zagladalam, bo jakos ciezki weekend mialam i nie chcialo mi sie nawet z lozka wstac....akurat maz wyjechal i bylo strasznie.....wczoraj wieczorem wrocil i juz nawet podziwialam tance z gwiazdami:)...jakiz to wyczyn....wow....oj okropny weekend, tak sobie mysle,ze jutro juz tydzien....a moze dopiero....szybko mi zlecialo jakby wogle tych dni nie bylo.....koszmar....chcialabym isc dopiero na usg i wymazac ten tydzien z pamieci z zycia...
a obiadek? no w sumie milo...jak skladalam zyczenia mamie to, zdazylam powiedziec tylko WSZYSTKIEGO DOBREGO.... i peklam rozryczalam, potem pare minut na dworze z Pawlem i jakas minelo, tematy wszystkie oprocz tego co sie stalo i minelo powiedzmy MILO:)....Potem ze znajomymi (mojej mamy brat ok 38 latek z zona)to w sumie moj wujek hehe ale jak kumpel bylismy sie przejsc i zaczelismy o tym wszystkim rozmawiac, w sumie chyba gdzies tam w glebi potrzebowalam, Pawel tez a oni z pewnmoscia tez chcieli wiedziec....troche lzej bylo.....az do sobotniego ranka, gdy Pawel musial wyjechac....to byl straaaaaaaaasznie dlugi weekend....ale juz jest (teraz w pracy), ale wiem ze jest i wroci i juz bedzie lepiej....samej nie wyrabiam kompletnie, wiem ze jutro tydzien....az zla jestem,ze ten czas biegnie dalej, powinien sie przynajmniej dla mnie zatrzymac....choc psychicznie emocjonalnie sie zatrzymal.....
Gratuluje wam zmeczenia hihi i kochane odpoczywajcie ile wlezie...i czekam na newsy:)milego dnia pozdrawiam:)
Dziekuje wam:)
Ach mam pytanie jeszcze....jak dlugo powinno sie krwawic po calym tym zabiegu....plamic itd?ja nadal plamie i juz nie wiem czy to nie zadlugo?
Gratuluje slodkiego synka, sliczny....
)))
Dziekuje Wam....
na poczatku PRZEPRASZAM moderatora czy jak to sie nazywa za posty w ciagu....ale nieraz jest ochota napisac cos wiecej i nie wiem czemu to jest zakazane, ale ok regulamin, sorry...
Dziekuje wszystki za mile slowa....ja sobie jakos nie potrafie znalezc miejsca....w jednej minucie wydaje mi sie ze jest wszystko ok...nawet w miare funkcjonuje a potem jakas mysl wpadnie i minutami godzinami jest strasznie....nie chce szukac winy, obwiniania kogos ale jest mi tak strasznie smutno i pusto....mialo byc tak dobrze....takie plany byly....nawet o kolorze scian rozmawialismy...a teraz?nie ma nic, nie chce mi sie z nikim gadac....a moja rodzina wymyslila jakis wspolny obiad dzis....jeczeli strasznie, nie wiem czy to dobry pomysl....wiem,ze im tez trudno....wiec ide na to spotkanie o 17.30 ale to bedzie koszmarne, cos czuje....w srode, gdy to sie wszystko stalo byly mojej mamy urodziny, nie mieszka we wroclawiu przyjechla by sie z rodzinka spotkac a ja zamiast dryndnac z zyczeniami zadzwonilam ze naszej kruszynce przestalo bic serduszko....potem dzien potoczym sie szybko....opieke miala b dobra, mimo niezadowolen z braku krwawienia, ale ponoc przewidywali ze juz za duze wszystko bylo by moglo samoczynnie opuscic swoj dom....koszmar....jutro mam zjazd w katowicach...studia...pisalam podanie ze jestem w ciazy o przyspieszona sesje....a teraz?teraz nie ma nic....nawe nie mam juz twardego dolu brzucha...strasznie mi smutno....b teskni chociaz nie dane mi bylo poczuc, przytulic ale wiem ze bylo i zylo tam we mnie....bardzo mi brak, naprawde.
dziekuje Wam wszystkim....
straszne to jest....mi jak srodki te poronne nie zadzialaly, wszyscy wogle byli jakby niezadowoleni ze nie mam krwawienia jakies bolesne badanie potem i cale oczyszczenie....dalam do badania hist pat ale...tak bardzo chcialabym poznac przyczyne.....ja widzialam wczoraj ostatni raz usg bylo sliczne....juz bylo cos widac...okrutne jest to zycie, wali mi sie wszystko, nie wiem dlaczego akurat nam odebrano taka szanse na bycie rodzina...nie zrobilam nigdy nikomu nic celowo tak okrutnego wiec za co to wszystko?....zapewniali ze wszystko idealnie....ehhh strasznie....jestem w stanie pisac ale jak ktos zadzwoni koniec...nie moge slowa wydusic....