Dzisiaj znowu próbowałam dać Jaśkowi wodę, ale nie chciał. Wypił 2 łyki i tyle, a z butelki umie pić jak najbardziej bo się w szpitalu wyszkolił i jak mu daję swoje mleko w butelce (np. z lekarstwem) to pije jak szalony.
U nas problem z kupkami, bo od rotawirusa Jasiek nie doszedł do siebie i robi 6-7 kupek dziennie. Gorzej, bo ma anemie i powinien brać żelazo, ale póki się kupki nie unormuja, to mam nie dawać. Ja na diecie bez nabiałowej od poniedziałku, ale na razie nie widzę efektu 
Córkę dopajałam wodą dopiero jak zaczęło sie karmienie mieszane (koło 7 miesiąca)
Jasiek po szpitalu był dopajany marchwianką i dostawał lekarstwa w wodzie. Jako, ze lekarstwa były ochydnie gorzkie, słodziłam mu to glukozą. Teraz nie dopajam, chociaż raz dziennie dostaje probiotyk w odrobinie wody. NIe za bardzo chce go pić, pewnie dlatego, ze nie słodzę, ale jak dziecko je normalnie, to nie ma co go napychać glukozą według mnie (mój Jaśko i tak jest za grubiutki).
Kasiaa a jak tam Twoja Mała z tym zapaleniem krtani? Co Ona na to dostaje?
Mój Jasiek dalej "furczy" nosem i kicha, ale nic już mu z tego nosa nie wychodzi. Mam nadzieję, ze to kichanie, to nie zwiastun następnego kataru...
Kasiaa doszłam do takiego samego wniosku i powiedziałam mężowi, ze jutro mają wracać. On co prawda też chory, ale jakoś to musimy przejść. Ta cała izolacja Idy wyniknęła z tego nieszczęsnego szpitala i traumy, jaką miałam po wyjściu. Najpierw chciałam chronić Idę przed rotawirusem, a potem małego przed infekcją. Tylko, że w ten sposób to mozemy sie tak izolować i miesiąc...
Kasiaa Mąż był z Młodą u lekarza i generalnie nic jej nie jest.Ona ma prawie 3 lata, więc dużo mniejszy strach niż u tych naszych maluchów, tylko, ze skoro kaszle i kicha, to może znowu Jaśka zarazć, a On jeszcze z tej infekcji nie wyszedł. Teraz jestem rozdarta, bo z jednej strony chcę chronić malucha, ale z drugiej, to Ida przecież też jest moim dzieckiem. Nie jest sama, bo ma tatę i dziadków, ale ja też powinnam być przy niej.
Co do laktacji, to trzymam kciuki. Ja miałam tygodniową przerwę w karmieniu (szpital) i z przerażeniem patrzyłam jak mi pokarm zanika, ale zaparłam się i odciągałam bardzo długo (nawet jak juz nic nie leciało) i udało się. Karmię znowu wyłącznie piersią. Mały co prawda jeszcze mi po tej piersi robu śluzowate kupki, ale myśle, ze jak przestanie brać lekarstwa, a ja skończę antybiotyk, to i kupki wrócą do normy.