witajcie,
gratuluję wszystkim świeżo upieczonym mamusiom. nie było mnie długo i teraz weszłam tylko na chwilę, żeby napisać parę słów o porodzie Boryska.
więc 5 marca wyprasowałam ostatnie ciuszki i poszłam na zebranie do przedszkola. brzuch wysoko żadnych skurczy nic się nie działo. wieczorem usypiałam Dominiczka, leżałam z nim w ciuchach i jeszcze w makijażu i czytają mu zasnęłam. obudziłam się przed trzecią bo chciało mi się siusiu.
okazało się, że wyleciało nie tylko siusiu ale i wody poszły
w sumie się ucieszyłam, bo tak właśnie chciałam ,abym nie miała wątpliwości ze to już. ze stoickim spokojem się obrałam obudziłam męża i ściągnęliśmy teściową.
pojechliśmy do szpitala, nie miałąm ani jednego skurczu. zostałam zbadana 4cm rozwarcia. niexle pomyślałam szybko pójdzie.
sala porodowa bardzo przytulna i łądna. skakałam sobie na piłce w towarzystwie męża i położnej. skurczy zero. w końcu pojawiły się skurcze najpier skłabe, więc nadal na piłce a potem już takie ,że chciałam się położyć. do sali trafiliśmy ok. 4 rano. o szóstej lekarz zbadał mnie i powiedział, że jeszcze ok półtorej godziny.
i nie pomyliłsie długo bo o 8.19 urodziłam.
ostatnia faza porodu była fatalna - zupełnie inna niż przy Dominiku.
Skurcze parte takie dziwne jakieś i ciężko było wypchnąć mi główkę, mały nawet na krwiaczka od tego na główce.
ale skonczyło sie dobrze. dostał 10 któw. płąkał od razu, wyszłą najpierw głowa a on już płakał zanim się cały wydostał.
łożysko urodziło się na szczęście całe więc potem tylko szycie rany ale w znieczuleniu wię odpoczywałam i czułąm sie błogo.
rane mam paskudną, zszyta jak wór ziemniaków, ale powoli z pomoca połoznej ją zaleczam.
Borys je łądnie z piersi i spi dużo. Ma trochę żółtaczkę i dlatego tak śpi. ale wszystko pod kontrolą. w środę będziemy badać bilrubinę i myślę, ze będzie ok.
jest kochaniutki.
Dominik przyjął go bardzo dobrze, przyjechał po mnie z M do szpitala, dostał prezencik, którym się wszystkim chwali . Ma oczywiście smutniejsze chwile, ale staramy sie, zeby jego życie nie zmieniło się znacznie. nadal zasypia przytulony do mnie (Borys na razie długo śpi) Mam nadzieję, że to się nie zmieni, jeśli chodzi o starszaki to dużo złego robią niestety osoby z zewnątrz i trzeba na to uważać.
to się rozpisałam, wracam do mojego bąbla bo chce jeść. karmię od 2 dni w kapturkach bo mam brodawki w kiepskim stanie.
jedna musiała nawet krwawić i mały mi ulał krwią, przeraziłam sie.
okazało si ę ze to tylko brodawka ufff


Społeczność
Polecane strony: 