CZY KTORAS RODZILA W TEJ PRYWATNEJ KLINICE W OCHOJCU?

14/01/09 17:43:14

Ja miałam 3D u Wieczorka (chodziłam do niego całą ciążę) i płaciłam 150 zł czyli tyle ile normalna wizyta. Ale ja się po prostu nie zapytałam ile płacę tylko dałam na stół te 150 jak zwykle. U Kozy moja siostra miała robione 3D na łubinowej i skasował też jak za normalną wizytę-czyli w jego przypadku 100 zł. Co do cc to mąż nie uczestniczy przy niej tylko czeka za drzwiami.

CZY KTORAS RODZILA W TEJ PRYWATNEJ KLINICE W OCHOJCU?

13/10/08 10:45:29

Ja chodziłam do Wieczorka całą ciążę i u niego badanie ginekologiczne było za każdym razem. Nie powiem żebym była zachwycona comiesięcznym zaglądaniem tu i ówdzie no ale cóż, może on akurat jest tym lekarzem starej daty :wink: (chociaż nie wygląda na starego a wręcz przeciwnie). A cesarka ze wskazań nadal bezpłatna.

CZY KTORAS RODZILA W TEJ PRYWATNEJ KLINICE W OCHOJCU?

30/09/08 14:14:43

kiwi - ucałuj synka z okazji 8 miesięcy :bal: ja tak jak po pierwszym porodzie z zazdrością patrzę na brzuszki przyszłych mamuś. Mimo że końcówkę ciąży miałam nieciekawą to smutno mi się robi jak se pomyślę że już nigdy więcej (z wyboru oczywiście)nie będę miałą dzidziusia pod serduchem....ech...

CZY KTORAS RODZILA W TEJ PRYWATNEJ KLINICE W OCHOJCU?

30/09/08 11:35:04

Dziękuję Wam bardzo za gratulacje :) Zapomniałam dodać że Zosia ważyła 3890 i długa była na 58cm. Klocuś mój malutki. Jeszcze jedno, ponieważ "mieszkałam" na Łubinowej na pierwszym piętrze czyli tam gdzie jest trakt słyszałam jak mamuski się męczyły rodząc. Ciarki mi przechodziły po plecach. Słyszałam też jak rodziła mamusia z tego forum co jej synka wyciągali próżnociągiem. MAtko co się dziewczyna musiała niemiłosiernie namęczyć. Łzy mi w oczach stawały. Później pielęgniarki opowiadały o tym porodzie. Dzielna, chyba "aprilla"- dla niej ogromne gratulacje!!!!! Mój poród przy tym to pestka...

CZY KTORAS RODZILA W TEJ PRYWATNEJ KLINICE W OCHOJCU?

29/09/08 14:02:52

Witam, Ja juz po porodzie na Łubinowej. w skrócie spróbuję przyszłym mamusiom opisać poród i pobyt w klinice. Ponieważ miałam zaplanowaną cesarkę udałam się do Katowic w niedzielę ok 20.00. Przyjęcie spokojnie, w miłej atmosferze, podłączenie mnie do ktg-mógł być ze mną te 20 minut mój mąż. Potem wjechaliśmy na pierwsze piętro, kazali się przebrać w toalecie i zaprowadzili do pokoju-który to nazywamy z mężem hotelowym-bo taki ekstra warunki. Potem kolejne słuchanie tętna juz na trakcie porodowym, trochę formalności i spanko. Rano ok 6 lewatywka( spoko a tak się bałam), ktg i o 8.10 pielęgniarka przebrała mnie w "sluzbową" koszulę i zaprowadziła na salę operacyjną. Chyba się trochę zestresowałam bo zaczęłam się trząść jak osika ale przyszła pani anestezjolog-super kobitka mimo że któraś tutaj pisała o niej nie za fajne opinie. Cały zabieg stała przy mojej głowie, opowiadała co się dzieje i uspakajała. Dzięki niej wspominam tą operację super, bo była taka zyciowa. Zosię wyjęli o 8.25, pokazali wrzeszczącą niemiłosiernie jeszcze z pępowiną we mnie a potem podali mi ją ucałować i zawieźli mojemu mężowi, który mógl pobawić się w paparazziego :) Zaraz po przywiezieniu do pokoju małą przystawiono mi do cycka i mogłam sobie z nią tak leżeć dopóki któś był u mnie. Jak mój mąż musiał jechać do pracy to Zoskę mi zabrali, na nockę też. A teraz ogólnie muszę wam powiedzieć że opieka pielęgniarek rewelacja - to są anioły. Przychodziły zawsze jak czegoś potrzebowałam, bez grymasu na twarzy nawet w nocy. A w trzeciej dobie walczyły ze mną i Zosią z moim nawałem pokarmu całą nockę. Szczególne podziękowania dla Pani Marcysi, która mi życie uratowała próbując przystawiać oporną Zośkę do cycka i dla Pani od maluszków niestety nie znam imienia ale taka w króciutkich włoskach z dużymi oczami. Generalnie rzecz biorąc poród na Łubinowej - REWELACJA!!!