Dziękuję oczywiście
Jeśli chodzi o cc to ja musiałam mieć bo tak zaleciła moja lekarka ja mam astmę oskrzelową, generalnie nie przeszkadza mi, inhalator stosuje doraźnie czyli wtedy kiedy jest mi potrzebny. A tchu brakuje mi przy wysiłku, stąd nie trenuje żadnych sportów, na rowerze nie jeżdżę w dalekie trasy, nie biegam itd no a przy porodzie naturalnym jest podobno spory wysiłek i tak zdecydowała lekarka. A Ty wolałabyś cc, bo generalnie jest to ból, dłużej dochodzi się do siebie, ja nadal mam problemy z bólem...yh no ale i tak biorę małą na ręce i zajmuje się nią ...czego się nie robi dla takiej małej istotki
Pozdrawiam
Cześć Wam, ja tak tylko na chwilkę żeby Wam napisać powód mojej nieobecności na forum. Ja po ostatnim wpisie na forum czułam się już różnie i 16.11 zdecydowałam się pójść do mojego lekarza, a tam w poczekalni zaczęłam plamić, doktor mnie zbadał i kazał jechać na izbę przyjęć, jak dojechałam do szpitala, to po pierwszym badaniu już krwawiłam, usłyszałam tam że ja już rodzę ....
byłam bardzo zestresowana wiedziałam że mój lekarz przyjmuje pacjentki w gabinecie. Inni lekarze na dyżurze zdecydowali że nie ma co czekać z cięciem cesarskim, bo do rana na pewno urodzę no i tak o 19.30 w środę 16.11 urodziła się moja córeczka Milenka, o wadze 3550 i 55 cm szczerze mówiąc, mąż był w szoku jak ona się tam zmieściła w moim brzuszku bo nie miałam za dużego brzucha, ale przez to bardzo czułam ruchy a jej było ciasno, nawet jak jechałam na sale operacyjną czułam jak kopała. Jest taka papulka z niej, no i od niedzieli jesteśmy w domu. Powiem szczerze że wszystko odbyła się tak wcześnie że nie potrafiłam sie odnaleźć, pewnych rzeczy nie miałam jeszcze kupionych...ale za to jaki to piękny czas, mimo że nie wiem co to sen
A co do cc to yh nie wiem jak wygląda poród naturalny ale cc wcale nie jest takie łatwe. To na prawdę ból, to normalna operacja, rana boli nie idzie czasem nawet się wyprostować. Najtrudniejsze było dla mnie jak patrzyłam jak kobiety po porodzie naturalnym doszły już do siebie i zajmowały się maleństwem a ja z tym bólem wszystko koło malutkiem robiłam, tylko nieraz ból dawał o sobie bardzo znać. Nawet teraz jestem w domu a rana boli, nie można szybko chodzić, schylać się i wstawać bo jest ból....no cóż ale jak to mówią czego się nie robi dla maleństwa
jak znajdę znów czas to się odezwę....chciałam tylko napisać że myślałam że mam datę ustawioną na 24.11 a tu mała nas zaskoczyła i sama wybrała datę
Trzymam za Was też kciuki Pozdrawiam
Czesc, no to widzę że już szczęśliwa w domu, widzę że koleżanka też swoje przeszła, czasem się zastanawiam czemu to tak jest że w dzisiejszych czasach tak ciężko jest o bezproblemową ciążę, jak 15 tygodniu byłam w szpitalu to naprawdę większość było z komplikacjami niż do porodu. A ja dziewczyny jestem już coraz bardziej zestresowana, na ostatniej wizycie lekarz ustalił ze mną datę cc na 24.11, myslałam że do szpitala będę miała zgłosić się wcześniej a powiedział że jeden dzień wcześniej wystarczy, yh...najbardziej się boję żeby dotrwać do tego terminu bo nie wykluczył sytuacji że akcja porodowa nie zacznie się wcześniej a wtedy nie mam gwarancji czy cc będzie wykonywał mój lekarz, tylko lekarz który jest na dyżurze, a poza tym z akcją porodową do cc nie chciałabym podchodzić bo nie chce by robili to na szybko.....yh.....tak staram się uważać, zresztą całą ciążę praktycznie leżę, ale ważne jest żeby było dobrze. A jeśli chodzi o szpitale bo pisałyście o tym co trzeba zabrać, ja dzwoniłam do Rydułtów i podobno wszystko mają...mam tylko zabrać pampersy i chusteczki nawilżające, resztę dają oni, zdziwiłam się trochę, ale w razie czego weznę albo mąż dowiezie. Widzę że co szpital to inaczej, zdam Wam później relacje czy było dobrze.....macie jakieś sposoby na wyluzowanie żeby problemy oraz stres nie wziął górę nad spokojem ....A co do kg to jak na razie przytyłam 13 kg ale powiem Wam szczerze że nie przejmuje się kg....no przed ciążą nie miałam problemów z wagą, byłam zadowolona, ale nie przerażają mnie te kg, napisałam ostatnio koleżance która dowiedziała się że jest w ciąży że to jedyna sytuacja w której dodatkowe kg i tycie jest przyjemne i radosne.....
Nawiązując jeszcze do kolorów o których pisała Ania też słyszałam o tym że w niektórych regionach kolory są interpretowane odwrotnie właśnie niebieski jako dla dziewczynki
Ja wózek mam taki lekki fiolecik z czarnym wygląda na taki sportowy że każdy mówi że w razie czego będzie pasował do chłopca też a pościel czy śpioszki kupuje w kolorze kremowym w paseczki ale lubię osobiście kolor kremowy
Tak sobie myślę że mamy miesiąc po miesiącu termin....na listopad ...grudzień ...i styczeń 
No to super że jest dobrze no i że już w domku jesteś. Grunt to pozytywnie myśleć
A co do szpitala to oczywiście że najważniejsze jest traktowanie i to jak leczą, a co do wyżywienia chyba nigdzie nie dają nam tak dobrze zjeść jak w domu
Cieszę się że brzuszek już widać, u mnie już widać i widać
moja siostra się śmieje że mój brzuszek do przodu tak rośnie i rośnie
ale fajnie cieszę się że nie na boki, mąż mi powiedział że jak za mną idzie to nie powiedziałby że jestem w ciąży ,....ale za to z profilu nie ma wątpliwości hiihihih. Jutro idę do lekarza i tak się zastanawiam co powie .....czy się ze mną już umówi na konkretną datę porodu...ah...A co do wózeczka to akurat dziś dzwoniła Pani że jest już do odbioru
zamówiłam kolor czarno-fioletowy ale ten fioletowy taki jaśniutki taki delikatny, na zdjęciach mi się podoba ciekawe jak na żywo ihhihiih nie no na pewno śliczny będzie, nie wiem czy już dziś mąż po niego nie pojedzie bo mówi że popróbowałby już chętnie prowadzenie wózka w domu
A Ty mówisz że babcia Cię wprowadza w niepewność
a babcie mają swoje teorie na temat ciąż, moja mi na początku ciąży powiedziała że dziewczynka a mojej kuzynce że chłopak, nie wiem jak to robi ale kuzynce się sprawdziło, no mnie chyba raczej też, ale trafia tak jak mówią na usg więc chyba ma nosa
A co do kolorku to wiesz jak też sobie pomyslałam że jak będzie chłopczyk to też może w takim kolorze wózka jeździć i uważam że jakbyś miała mieć dziewczynkę to też może. Mam śpiwór granatowy dla Milenki także staram się kupować różne kolorki, bo nie chciałam żeby miała wszystko różowe, mam więc różne kolorki beżową czapeczkę kupiłam, śpioszki różowe, pomarańczowe, kremowe w paski fioletowe także myślę że będzie ciekawie a pościel do łóżeczka chcę kremową, chociaż łóżeczka jeszcze nie mamy ale pytałam mają na stanie łóżeczka więc nawet jakbym była w szpitalu można kupić. A Ty teraz po powrocie do domku szczęśliwa bo nie ma to jak w domu 
Cześć no ja niestety nie pomogę bo ja jestem zdecydowana na szpital w Rydułtowach, ale z tego co wiem to koleżanki są zadowolone z Jastrzębia.