Może nie powinnam tu tego pisać ale gdzieś muszę...właśnie pokłuciłam się ze swoim narzeczonym..Nie wiem czy jestem bardziej zła na niego czy bardziej mi jest przykro ze nie ma Go przy mnie i nie mam wpsarcia i zrozumienia od niego. Kurcze stwierdził że mam humorki i się czepiam...a ja nawet nie mam siły z łóżka wstać. Ze wszystkimi domownikami normalnie sie dogaduje....jest nawet lepiej niż było...nikt nie uważa że mam humorki ( co najwyżej ze leń się ze mnie zrobił) tylko z nim cały czas jakieś sprzeczki...a najgorsze jest to że zaczął na mnie głos podnosić.
Jest mi strasznie źle...wygląda na to że nie jesteśmy gotowi jako para na dzidzie.
Czemu tak jest że faceci są czasem tacy dziwni...
To że jestem w ciązy potwierdził mi tylko test ciążowy zrobiony w domu. Wprawdzie lekarka mnie badała i stwierdziła że coś czuję ale nie można jednoznacznie stwierdzić czy to ciąża. Nie zrobiła USG ( a napewno był to już 5 tydzień)
Spotkałam się z taką opinia że lekarze w tak wczesnej ciąży jej nie potwierdzają bo wiele kończy się poronieniem ( największy % do 6 tc)
Masakra
jestem z Lublina, dokładnie ze starej Kaliny
jest ktoś jeszcze z tych okolic??
Wiem...mam nadzieje że ta dr wkońcu sie zajmie mną tak jak trzeba bo to nie jest zabawne...byłam już u dwóch lekarzy i żaden nie powiedział mi nic konkretnego.
A tak wogóle to jak sie czujecie??
Pozdrawiam