Ktosinka, dziękuję.
Ktosinka, dziękuję.
Czy mogę do Was dołączyć na nowym forum? Jeśli tak, to w jaki sposób? A jeśli nie - to i tak dziękuję za ostatni miesiąc.
Czarnula, no właśnie z samochodem mam przeboje - raz ruszy, raz nie - więc w dalsze trasy na razie się nie wybiorę.A mechanik twierdzi, że wsio w pariadkie. I bądź tu mądry. A ostatnio błotnik mi się zerwał i jechałam z tym obijającym się o asfalt baniakiem 10 km na godzinę żeby gdzieś z głównej drogi zjechać. Korek się od razu zrobił, dobrze, że miałam zasunięte szyby, bo bym się nasłuchała epitetów. Na światłach jakiś niecierpliwy wyskoczył ze swojego samochodu i uświadomił mnie mało uprzejmie że mam problem. No, przecież dla własnej przyjemności z tą obłędną prędkością nie jechałam. Agatka i Paulinka, jak mi się coś popsuje to już następnego na pewno nie kupię. Za drogi interes a ja w sumie siedzę w domu z dzieckiem więc nie jest mi niezbędny.
Drzewka, dzięki za rady odnośnie podnoszenia główki, będę próbować (tzn nie ja, tylko Sucharek). Hania08, jak znajdę trochę czasu, to zrobię suwaczek. Kupiłam dzisiaj laktator, co odbieram jako swoją porażkę (siostra dwie pociechy wykarmiła bez tego wydatku i, choć młodsza, to jest moim guru w sprawach dzieci). Bardzo chciałabym raz na jakiś czas gdzieś wyjść, bo Łukaszek daje mi popalić i czuję, że czasami muszę odreagować. Mężowi nie spodobał sie mój zakup (money, money, money). Może faktycznie mogłam go sobie darować. Biłam się z myślami juz od kilku tygodni i po wczorajszym hardcorze nie wytrzymałam. U nas tylko ja mam prawo jazdy i wyjazd na większe zakupy do takiego np. Tesco przekładałam z tygodnia na tydzień, bo akurat wtedy gdy S. był w domu to Małemu zebrało się na jedzenie. Dotychczasowy patent ze spacerem tez się przestał sprawdzać, bo, jak pisałam wczoraj, coraz częściej zdarzają sie awaryjne powroty. No i nawet jak samochód zaczął szwankować i trzeba go było oddać do warsztatu to kombinowałam jak zgrać w czasie godziny pracy mechanika, męża i karmienie Łukasza (tym bardziej że on je, je i je). Może głupio sie tłumaczę... Skoro mam już ten laktator, to czy mogłybyście mnie oświecić w sprawie ilości odciąganego mleka? Ile odciągacie na jeden raz? Za pierwszym razem odciągnęłam 90ml, chyba za mało? Ile czasu to mleko może stać w lodówce a ile w zamrażarce? No i w czym je zamrażacie? Słyszałam o jakichś woreczkach, ale nie wiem gdzie je można dostać. Inka, wszystkiego naj z okazji urodzin. Wszystkim Malutkom gratuluję miesięcznic. Mamo Leonka, w ZG mieszkam od paru lat. Kawon był miejscem, do którego zabrał mnie mój mąż na tzw. okazanie, czyli przedstawienie mnie swoim znajomym na początku naszej kohabitacji. Stresujące to było bo zebrał z 15 osób. Możemy się gdzieś kiedyś spotkać jak wpadniesz do ZG.
Narzekałam, że dziecko mi śpi tylko na spacerze to mam teraz za swoje. Od dwóch dni nawet na spacerze czuwa i jak już jestem odpowiednio daleko od domu, zaczyna wrzaski. Dzisiaj wychodziłam z nim dwukrotnie, bo pogoda śliczna, ale przezornie kręciłam się koło domu. No i powtórzyła się sytuacja z wczoraj, czyli super szybki powrót. Jestem megawykończona. Łukaszek w końcu zasnął. W ciągu całego dnia spał godzinę. Testuję od paru dni Infacol, ale na razie nie widzę efektów. Jeśli chodzi o podnoszenie główki z leżenia na brzuchu, to Łukaszowi kiepsko to idzie. Jak go położę na brzuchu, wygląda jak zraniona łania. Na nic zdaje się doping matki, machanie maskotką i tym podobne. Mam nadzieję, że z czasem będzie lepiej. Agawik, dziękuję za rady – od wczoraj testuję twoje sposoby na suchą skór głowy. Czarnula, ja jestem z Zielonej, ale żem nowa, to się nie narzucam. Padam na pysk. Dobranoc.