Kochana przede wszystkim tule cie mocno... ja stracilam ciaze na jej poczatku...ale nie o tym chcialam napisac...kiedys sprzedawalam po starszej corce ciuszki i odkupila je ode mnie pewna kobieta... czekala na swojego synka... ze chciala sie szybko sformalizowac zakup dalam jej swoje gg... ja tez sobie zapisalam zajakis czas zobaczylam bardzo smutny opis... z prosba o modlitwe za rafalka... odezwalam sie bo nie potrafie przejsc obojetnie obok bolu drugiego czlowieka... okazalo sie ze maly ma mnostwo wad... rozszczep podniebienia, wade serca i jeszcze inne problemy.... lekarze zdiagnozowali zespol Patou... Asia czekala na wyniki .... malenki zyl,walczyl a ona patrzala na niego i wiedziala ze niedlugo zgasnie... miala wyrzuty sumienia ze w zwiazku z problemami zdrowotnymi po porodzie nie moze byc tyle ileby chciala przy nim.... po miesiacu rafalek odszedl do nieba... to byla kolejna strata asi wczesniej poronila 6 miesieczna ciaze blizniacza....caly czas z nia pisalam...dodawalam otuchy... asia zaszla w kolejna ciaze, nie potrafila sie nia cieszyc...na poczatku krwawila 2 tyg...malenka byla za mala wedlug wieku plodu...ciaza nie byla radoscia...bo pamietala ze miala urodzic zdrowego rafalka na ktorego czekali dla ktorego szykowala pokoj,kupowala ubranka...z ktorym ciaza sie cieszyla...w styczniu urodzila moja mala imienniczke..cala,zdrowa i wcale nie mniejsza niz swiadczyl o tym wiek plodu... asia pamieta o rafalku,bardzo przezywa kazda miesiecznice urodzin,smierci....chodzi na cmentarz... ale teraz ma martynke i odnalazla swoj sens zycia...ma swoj upragniony cud po dwoch ogromnych stratach...
wierze ze i u ciebie zaswieci slonce....musisz przezyc zalobe taka dluga jaka jest ci potrzebna...prosze nie miej zalu do meza...on przezywa inaczej zalobe...nie zmuszaj go do noszenia czerni, nie wymagaj by plakal... on chce zyc.... a zalobe na pewno nosi w sercu,tylko mezczyzni zwykle sa wychowani w wierze,ze nie powinni plakac,pokazywac slabosci,,,bo musza byc silnym oparciem dla kobiety...ja wiem ,ze on pamieta waszego jasia,kocha go i jest mu trudno zyc bez niego.... ale wie, ze mimo bolu trzeba sie pozbierac,wziasc z zyciem za rogi i isc dalej ku nowej nadziei...
wiem ze przyjdzie czas moze nie teraz,moze za pare miesiecy,moze za rok,dwa kiedy tez latwiej bedzie ci patrzec na male dzieci, utulic chrzesnice...i pomyslec o kolejnym dziecku...wierze ze jasio bedzie was chronil, bedzie najlepszym opieku´nem dla swojego rodzenstwa....i wiem,ze patrzy na was z gory... i jest mu smutno widzac twoje lzy...
uwierz znajdziesz nowe sily by zaczac zycie inaczej niz planowaliscie...inaczej niz mialo byc...bez jasia fizycznie przy was...tak samo znajdziesz sily by walczyc o nowe male zycie pod swoim sercem...nie bedzie to juz taka radosnia,spokojna,sloneczna ciaza jak z jasiem....bo bedzie pelna strachu,niepokoju i zlych mysli...ale dasz sobie z tym rade i zostaniesz wspaniala mama ziemskiego dziecka...ja w to wierze...i wiem ze kiedys i ty uwierzysz...