Wrześniówki 2011 :)

24/02/12 18:48:47

potrojnamamusia, ja kupiłam z kolei z tej smaje linii kaszkę mannę waniliową i też niby po 4. mscu... hmmm... leży i czeka, bo przecież manna to gluten, a to dopiero po 5. mscu, więc nie wiem, jak im wyszedł 4 miesiąc z tym glutenem... wolałam się wstrzymać...

Wrześniówki 2011 :)

20/02/12 20:40:49

Oj, jak mnie dawno tu nie było... Dla nowych koleżanek - mam na imię Agnieszka, jestem z Warszawy, w prezencie na 26. urodzinki dostałam mojego synunia Aleksandra (tak naprawdę pierwszy cykl, kiedy mogliśmy się starać :P)...urodził się SN 7.09.2011 r (termin był na 10.09), bez znieczulenia, szybki poród, dla mnie wspaniałe przeżycie - ból do zniesienia, a świadomość, że wkrótce przyjdzie na świat - nie do porównania! urodził się o 8:45 (na porodówkę trafiliśmy o 5 rano), 3350 g, 55 cm... I ja się dołączam do mam, które przestały sypiać w nocy razem ze swoimi dziećmi... przez pierwsze miesiące pięknie zasypiał o 20 i budził się 3-4... jakieś 2 tyg. temu nagle z płaczem zaczął się wybudzać i zasypiać tylko na rękach, tak że spał w moich ramionach pół nocy... nie chciał jeść, pić... tylko buczał... po kilku nocach minęło, ale budził się nawet co 1,5 h.. twedy zaczęłam dawać kaszę po kąpieli i raz w nocy jak się budzi... no i(odpukać :P) budzi się tylko raz teraz... kasza działa cuda :) ale on taki długi, a chudy - 25. centyl (w pewnym momencie, jak miał ok. miesiąca spadł nawet <10. centyla), więc nie zaszkodzi jak trochę przytyje... ale bynajmniej nie zauważyłam, by jakoś gwałtownie przybrał... co do paczek - ja z bobovity zamawiałam 7.01., a bebilona i bebiko jakoś niedawno... w końcu się wkurzyłam i zadzwoniłam na tą ich infolinię, co z moją paczką bobovity i pani sprawdziła i powiedziała, że już ją popycha i razem z nią z bebilona i bebiko dorzuca (nie wiem, czy widziała, że już o nie wypełniałam parę dni wcześniej)... to było w środę - dziś przyszły wszystkie razem :) w bobovicie sdeserek jabłko ze słodką marchewką, saszetka kaszy i herbatki oraz poradnik (fajny), w bebilonie - saszetka mleka '2' i poradnik wszystko w teczuszce na rzep, z bebiko 4 saszetki mleka '2' (przyda się na wyjście, bo to porcje na jeden posiłek)... tak więc, jak długo czekacie na paczkę z bpbo, proponuję zadzwonić i się przypomniec - dostaniecie błyskawicznie... co do hippa, to zarejestrowałam się na stronie, ale póki co nic (prócz tej pierwszej paczki,m co przyszła ze zgłoszenia w szpitalu)...

****** WRZEŚNIOWE SŁONECZKA 2012 ****

20/01/12 23:59:22

Witam ponownie... nie mogłam sobie darować, normalnie musiałam Was podczytać - to jak powrót do przeszlości (takiej niedalekiej) i to jakiej cudownej przeszłości... Daga23, przeczytałam o Twoich wątpliwościach ws. konfliktu serologicznego i widzę, że nikt Ci nie odpisał, zatem MOŻESZ BYĆ SPOKOJNA!!! nie wiem, po co mama Cię nastraszyła (hmm... przecież swoich grup krwi nie zmienicie ;/), tym bardziej że Twojemu maleństwu nie grozi ani upośledzenie, ani żadne poważne choroby, którym nie można zapobiec! Ja mam dokładnie tą samą grupę krwi co Ty - A RH - i mój Piotrek, tak samo jak Twój mężczyzna, od razu powiedział, że krwi nie pobierze (boi się - rozumiem, bo ja też, choć po ciąży i tych wszystkich badaniach jakoś inaczej do tego podchodzę, choć każde badanie to była istna panika z mojej strony...ehhh, a jadąc do porodu najbardziej bałam się założenia wenflonu - i co - nie bolało jak sobie wyobrażałam - jakby dłuższe ukłucie do pobeirania) i koniec! tyle, że nie ma się co kłócić!! w moim przypadku żaden z dwóch moich lekarzy (po 3 mscu zmieniłam prowadzącego) nie zapytał nawet o grupę krwi tatusia (zdziwiło mnie to, ale wytłumaczyłam sobie najprościej jak można - po prostu od razu zakładają, że skoro mama ma Rh -, to lepiej zapobiegawczo przyjąć, że konflikt może wystąpić). Faktycznie w pierwszej ciąży zagrożenie jest niewielkie, ponieważ w krwi mamy nie ma przeciwciał do krwi dziecka (gdyby odziedziczyło czynnik RH + po tatusiu, jeśli on takowy ma, jeśli ma Rh -, konflikt nie występuje... bo konflikt jest tylko wtedy gdy mama ma Rh -, a dziecko może mieć Rh +, wtedy system odpornościowy mamy może potraktować dzidziusia jak intruza i go zwalczać). A takie przeciwciała tworzą się normalnie, gdy dojdzie do kontaktu krwi matki z krwią dziecka (na pewno odbywa się to przy porodzie, stąd zawsze kolejne ciąże są 'zagrożone' konfliktem, bo w krwi mamy tworzą się wówczas te przeciwciała i wprawdzie nie zagrażają już temu dzidziusiowi, ale mogą zaktywować się przy kolejnej ciąży, jeśli ten następny dzidzzius miałby krew z RH +). W pierwszej ciąży profilaktyka sprowadza się jedynie do badania raz w każdym trymestrze, czy we krwi mamy nie wykryto przeciwciał odpornościowych (w pierwszej ciąży może dojść do kontaktu krwi matki z krwią dziecka np. w przypadku odklejenia się trofoblastu - czyli fasolki - póżniejszego łożyska - ciąża może przetrwać, ale we krwi mamy mogą sie już namnarzać przeciwciała - jest to jednak proces długotrwały, a lekarz szybko zobaczy ewentualne odklejanie na USG i podejmie odpowiednie kroki, więc spokojnie). Ja jakoś na luzie podchodziłam do tych badań na obecność przeciwciał i zawsze wychodziło, że brak...a jak się okazało po porodzie Aleksander odziedziczył właśnie czynnik Rh po tatusiu (przy okazji wiemy, że Piotrek ma czynnik RH +) - w przypadku, gdy mama ma Rh -, pobiera się dziecku krew (u nas pobrali mu z pępowiny - tam jest krew dziecka) zaraz po porodzie, właśnie żeby zobaczyć czy nie ma czynnika Rh +, jak u nas, i czy nie powstały w takim wypadku w trakcie porodu u mamy przeciwciała, które jak pisałam mogłyby się aktywować przy drugiej ciąży, wówczas podaje się mamie immunoglobulinę anty D (zastrzyk w tyłek - nie boli) w przeciągu 24 godzin od porodu - to zatrzymuje te tworzące się pzreciwciała, aczkolwiek zawsze przy drugiej ciąży powinno się profilaktycznie częściej kontrolować czy nie ma tych przeciwciał... mnie tylko zdziwiło, że pomimo, że miałam do porodu kilka dokumentów potwierdzających grupę krwi (z każdego tego badania), to jak już było po, to położna przyszła pobrać mi krew (jak już Mały był ze mną, to nawet nie zwróciłam na to uwagi - ja, panikara igłowa po prostu nie zwróciłam na to uwagi - oto magia pierwszego spotkania z maleństwem!) i jak się okazało, zrobili mi tylko właśnie grupę krwi, chyba dla własnego bezpieczeństwa... Przepraszam za wywód, ale mam nadzieję, że trochę Cię uspokoiłam...konflikt to bardzo poważna sprawa, ponieważ 'głupie' przeciwciała mamy mogą doprowadzić do niedokrwistości maleństwa, gdyż zwalczają jego czerwone krwinki, a to niestety może skończyć się tragicznie... jednak tylko w sytuacji, gdy ciąża nie podlega żadnej kontroli, jest któraś z kolei (a przy pierwszym porodzie nie podano immunoglobuliny), a mama nie robi obowiązkowych badań! przy obecnym stanie wiedzy nt. działania konfliktu, raczej wyeliminowano właśnie najgorszy scenariusz, więc możesz być spokojna! no i nie kłoć się ze swoim mężczyzną, zrozum go - strach jest silniejszy niż zdrowy rozsądek, tym baddziej, gdy zagrożenie jest 'mgliste' i takie 'na papierze'), a jak widzisz, wcale jego kłucie nie jest konieczne!!!!! Życzę Wam wszystkim spokojnych i radosnych wizyt u lekarza i idealnych wyników badań! Jeśli pozwolicie będę do Was zaglądać :)

****** WRZEŚNIOWE SŁONECZKA 2012 ****

19/01/12 15:21:33

Witam Dziewczynki, chciałam Wam wszystkim serdecznie pogratulować!!! jestem wrześniówką 2011 i teraz dzięki temu najszczęśliwszą osobą na świecie!!! Dokładnie rok temu pierwszy raz zobaczyłam moje małe szczęście - miało 4,5 mm i w sumie bardziej widziałam pęcherzyk ciążowy niż malucha, ale serduszko usłyszałam!!!! Już miesiąc później zobaczyliśmy piękne małe rączki, główkę i nóżki pięknie odpychające się od ścianek!!! cudo! chętnie przeżyłabym to jeszcze raz!!!Ale teraz poświęcam moją całą uwagę małemu Aleksandrowi...jest kochany i przesłodki!!! Termin miałam na 10.09., urodził się 7.09 i bardzo dobrze wspominam całą ciążę i poród... jeżeli któraś z Was jest z Wawy i potrzebuje pomocy przy porady, co gdzie i jak załatwić, co polecam a co odradzam - piszcie, służę pomocą... ja musiałam odkrywać wszystko sama :) Życzę Wam wszystkim spokojnych radosnych już 8 miesięcy i szybkich, bezproblemowych i łagodnych porodów!!! Powodzenia fasolki!!!!

Wrześniówki 2011 :)

02/12/11 13:31:54

a no i muszę się Wam, Dziewczynki, pochwalić jak u nas ładnie spanie wygląda - w tą noc przed wizytą u pani dr Mały spał od 21 do 6 bez przerwy... i był wtedy tylko na cycu... nawet teraz pomimo kataru spał gdzieś od 21 <po kąpieli do tej 21 co chwilę siię wybudzał przez katar i już myślałam, że nas czeka ciężka noc, ale w końcu porządnie zasnął> do 3 i później od razu usnął po cycu i obudził się o 8.... ufff.... Jena, ładnie Ci baba zrobiła ;/ u nas też tak było na początku na spacerach, bałam si e odejść za daleko... ale teraz najpierw popatrzy, powierci się trchę i idzie spać.. i później już w domu tak śpi w ubraniu, tylko Go rozpinam i czapkę zdejmuję... i tak potrafi spać 3 godziny...:)[/code]