młode mamusie... - roczniki 87,88,89...

29/01/09 21:12:52

Asix20 luty juz tuz tuz :P anulla1988 nio wiem i teraz sie modle by nei zapal jakiejs infekcji :) a o robercie nei chce rozmawiac na forum :) nie wiadomo kto to czyta :P

młode mamusie... - roczniki 87,88,89...

29/01/09 20:26:25

(przepraszam :P ) ktoras mowila ze mi bylo ciezko... ojj ciezko byoo ziezkoo pierwsze dni plakalam non stop pozniej ak sie rozkleilam to szok :( a dzis mi mama powiedziala ze jej lekarz na osobnosci powiedzial ze watpi by Dawdek przezyl :? no ku*wa jak bym to wczesniej uslyszala to bym zabila debila....ale moze lepiej ze nie slyszalam? ciezej by mi bylo z ewnoscia ale ja wierzylam ze bedzie dobrze chciaz ciezko strasznie bylo :( ehh asiur on faktycznie ma reke :shock: nie chciala bym by mnie taka "maa" raczka tuila :P

młode mamusie... - roczniki 87,88,89...

29/01/09 10:43:46

Witam :) no to tak na szybko napisze ze WRACAMY DZISIAJ DO DOMKU :D ale sie ciesze :) jak dziecko ktore dostalo nowa fajna zabawke :P albo i lepiej :D czekamy teraz na moja mame i wracamy :D (znaczy teraz jestem w domku u cioci pakuje rzeczy i pisze Wam ta wspaniala nowine :D ) Dziewczyny ni powiem bo nerwów sie najadam i strachu tez zwlaszcza jak mi dziecko na rekach mdlao i przelatywao przez nie... brrrr nie chce juz tego pamietac :? teraz najwazniejsze ze jest juz zdrowy i w koncu wracamy do domku :) ehh odezwe sie wieczorkiem jak juz sie zaklimatyzuje w domku :D :P buzzile dla pociech :***

Nowy Targ, Zakopane i okolice??

28/01/09 21:39:37

Witam Smile Na poczatku powiem ze jest juz lepiej duzzzzzzzo lepiej Very Happy ale zacznijmy od poczatku.... 2 stycznia 2009 roku a wlasciwie z 1 na 2 stycznie Dawidek jest strasznie niespokojny w nocy budzi sie co chwile oraz placze, nei chce jesc ani nic... jedynie na rekach troche pospi wiec cala noc chodzilam dookola pokoju bychociaz on sie pzespal (wtedy nie wiedzialam ze w ogole cos sie dziee z jego zdrowiem, nie kaszla nie kichal nic ) i tak do samego rana okolo 5 moja mama weszla do nasdo pokoju i pyta co sie dzieje wiec mowie co i jak ze cala noc nie spi i placze a ona mi mowi (ponoc po oddechu poznaa) ze t napewno zapaenie puc i trzeba do lekarza dzwonic by przyjechaa. Tak wiec do 8 czkaam i dzwonie do niej i mowie co i jak ze Dawid ma prawdopodobnie zapalenie pluc a ona mi mowie ze bedzie kolo 12 Confused no ale coz czekalam. Okolo 12 przyszla doktorka i mi mowi ze may ma zapalenie leweg pluca ale nei est pewna czy trzeba isc do lekarza, mowie jej ze Dawid od jakiejs godziny ma dziwne dusznosci i nic nei chce jesc ani pic a tym bardziej lezec jedynie jka Go nosze Sad no to mi mowi ze da nam skierowanie do szpitala. tak wiec czekalam chwile (moze z 30-40 minut na mame by mnie odwiozla bo ja nei mam prawka Confused ) z minuty na minute coraz gorzej Dawid mi sie przeewa przez rece w drodze do szpitala prawie mi mdlal ;( w szpitalu keka do izby przyjec jak jasny h*j ale moja mama ooczywiiscie do wszytskich ze tu dziecko mdleje (bo faktycznie juz nie bylo ciekawie) wiec nas od kopa puscii babka w reejestracji szybo ( Shocked ) sie ogarnela i zaatwiala wszystko skierowali nas do sali 006 i poszlam tam z maym tam musialam go rozbieraz znowu badanie i co sie okazuje? ze w ciagu neicalej godziny zapaenie lewego pluca przerodzilo sie w bardzo ostre zapalenie obustronne pluc oraz dusznosci ktore mogly spowodowac zgon dziecka ;( ;( no ale nie mowmy o tym. od razu dosta jakis zaszczyk i na sale ja zostaam z malym na noc (z reszta non stop tam z nim bylam) przez caa noc jedna pieegniarka byla z nami w sali bo ja juz nie wiedzialam co robic a myy nic, mimo antybotyku oraz innych zaczszykow... dosta tlen by mol spokojnie oddychac, no ale i tak nei chcial sam spac wiec druga noc nie spalam tylko go nosilam... choc powiem szczerze bylo bardzo ciezko Sad w dzien na obchdzi lekarz mi mowi ze jest tragicznie z dzieckiem i bedzie cud jak maly z tego wyjdzie ;( potem oczywiscie znowu placz (moj) pielegniarka mi pomagala z dzieckiem bo ja juz sama sily nie mialam. Jemu naomiast dawali kroplówkę by sie nei oodwdnil, dostawa rowniez wdechy (nazw zadnych nie pamietam ) ktore pomagaly mu w jakis tam sposób Mu oddychac. druga noc w szpitalu byla jeszcze gorsza... may mial goraczke 39,4 dali mu cos na obnizenie naszczescie pomoglo nad ranem kolo 4 zasnal na jakas 1 lub 2 wiec i ja sie chwile przespalam Very Happy przy obchodzi lekarz mi powiezial ze niest ciut lpiej niz dzien wczesniej i przeprosil za slowa wypowiedziane dzien wczesniej Smile no i pozniej juz bylo lepiej Very Happy zaczal powoli pic. Malo bo malo ale zawsze cos po jakims tygodniu Dawidek zaczal jesc pozniej jadl coraz wiecej i pil rowniez. powoli zaczal chodzic choc bal sie jeszcze bo nei mial za duzo sily i tak przez 2 tygodnie 19 stycznia mielismy isc do domu (tak nam w niedziele 18 powiedzieli) ale Dawido zwymiotowal i nie chcielismy isc ani oni nas puszczac pozniej zaczela sie biegunka, wymioty, biegunka i tak wkoło.. po pau dniach lekarz mi mowi ze Dawid ma znowu zapalenie pluc i konieczna jest seria badan secjalistycznych czy czasem nie ma mukowiscydozy... dlatego nas przeniesi do Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Rabce tak wiec od czwartku jestesmy w instytucie i od pierwszego dnia robia nam specjalistyczne badania w tym czy innym kierunku... wyniki? NIE MA ZADNEJ MUKOWISCYDOZY tutejszy lekarz powiedzial ze to poprostu zwykle zapalenie pluc ktore dluzej sie leczy, zrobili nam rowniez badania na alergie bo Dawidkowi wyskoczylo jakies uczulenie (chyba uczulenie) ale rowniez nei ma ani na pokarm ani na podstawowe rzeczy (jakies kurze pylki itp.) dzisiaj ekarz mi mowi ze moje jutro lub w piatek pojdziemy do domku Very Happy ehh przepraszam za taki "króciutki " post ale chcialam Wam napisac co i jak bo ewnie sie martwilyscie Smile JAK SIE WAM NIE CHCE TO NIE MUSICIE CZYTAC Razz pozdrawiam buzziolki Very Happy

młode mamusie... - roczniki 87,88,89...

28/01/09 21:33:39

Witam :) Na poczatku powiem ze jest juz lepiej duzzzzzzzo lepiej :D ale zacznijmy od poczatku.... 2 stycznia 2009 roku a wlasciwie z 1 na 2 stycznie Dawidek jest strasznie niespokojny w nocy budzi sie co chwile oraz placze, nei chce jesc ani nic... jedynie na rekach troche pospi wiec cala noc chodzilam dookola pokoju bychociaz on sie pzespal (wtedy nie wiedzialam ze w ogole cos sie dziee z jego zdrowiem, nie kaszla nie kichal nic ) i tak do samego rana okolo 5 moja mama weszla do nasdo pokoju i pyta co sie dzieje wiec mowie co i jak ze cala noc nie spi i placze a ona mi mowi (ponoc po oddechu poznaa) ze t napewno zapaenie puc i trzeba do lekarza dzwonic by przyjechaa. Tak wiec do 8 czkaam i dzwonie do niej i mowie co i jak ze Dawid ma prawdopodobnie zapalenie pluc a ona mi mowie ze bedzie kolo 12 :? no ale coz czekalam. Okolo 12 przyszla doktorka i mi mowi ze may ma zapalenie leweg pluca ale nei est pewna czy trzeba isc do lekarza, mowie jej ze Dawid od jakiejs godziny ma dziwne dusznosci i nic nei chce jesc ani pic a tym bardziej lezec jedynie jka Go nosze :( no to mi mowi ze da nam skierowanie do szpitala. tak wiec czekalam chwile (moze z 30-40 minut na mame by mnie odwiozla bo ja nei mam prawka :? ) z minuty na minute coraz gorzej Dawid mi sie przeewa przez rece w drodze do szpitala prawie mi mdlal ;( w szpitalu keka do izby przyjec jak jasny h*j ale moja mama ooczywiiscie do wszytskich ze tu dziecko mdleje (bo faktycznie juz nie bylo ciekawie) wiec nas od kopa puscii babka w reejestracji szybo ( :shock: ) sie ogarnela i zaatwiala wszystko skierowali nas do sali 006 i poszlam tam z maym tam musialam go rozbieraz znowu badanie i co sie okazuje? ze w ciagu neicalej godziny zapaenie lewego pluca przerodzilo sie w bardzo ostre zapalenie obustronne pluc oraz dusznosci ktore mogly spowodowac zgon dziecka ;( ;( no ale nie mowmy o tym. od razu dosta jakis zastrzyk i na sale ja zostaam z malym na noc (z reszta non stop tam z nim bylam) przez caa noc jedna pieegniarka byla z nami w sali bo ja juz nie wiedzialam co robic a myy nic, mimo antybotyku oraz innych zastrzykow... dostal tlen by mogl spokojnie oddychac, no ale i tak nie chcial sam spac wiec druga noc nie spalam tylko go nosilam... choc powiem szczerze bylo bardzo ciezko :( w dzien na obchdzi lekarz mi mowi ze jest tragicznie z dzieckiem i bedzie cud jak maly z tego wyjdzie ;( potem oczywiscie znowu placz (moj) pielegniarka mi pomagala z dzieckiem bo ja juz sama sily nie mialam. Jemu natomiast dawali kroplówkę by sie nie odowdnil, dostawal rowniez wdechy (nazw zadnych nie pamietam ) ktore pomagaly mu w jakis tam sposób Mu oddychac. druga noc w szpitalu byla jeszcze gorsza... may mial goraczke 39,4 dali mu cos na obnizenie na szczescie pomoglo nad ranem kolo 4 zasnal na jakas 1 lub 2 wiec i ja sie chwile przespalam :D przy obchodzie lekarz mi powiezial ze niest ciut lepiej niz dzien wczesniej i przeprosil za slowa wypowiedziane dzien wczesniej :) no i pozniej juz bylo lepiej :D zaczal powoli pic. Malo bo malo ale zawsze cos po jakims tygodniu Dawidek zaczal jesc pozniej jadl coraz wiecej i pil rowniez. powoli zaczal chodzic choc bal sie jeszcze bo nei mial za duzo sily i tak przez 2 tygodnie 19 stycznia mielismy isc do domu (tak nam w niedziele 18 powiedzieli) ale Dawido zwymiotowal i nie chcielismy isc ani oni nas puszczac pozniej zaczela sie biegunka, wymioty, biegunka i tak wkoło.. po pau dniach lekarz mi mowi ze Dawid ma znowu zapalenie pluc i konieczna jest seria badan secjalistycznych czy czasem nie ma mukowiscydozy... dlatego nas przeniesi do Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Rabce tak wiec od czwartku jestesmy w instytucie i od pierwszego dnia robia nam specjalistyczne badania w tym czy innym kierunku... wyniki? NIE MA ZADNEJ MUKOWISCYDOZY tutejszy lekarz powiedzial ze to poprostu zwykle zapalenie pluc ktore dluzej sie leczy, zrobili nam rowniez badania na alergie bo Dawidkowi wyskoczylo jakies uczulenie (chyba uczulenie) ale rowniez nie ma ani na pokarm ani na podstawowe rzeczy (jakies kurze pylki itp.) dzisiaj ekarz mi mowi ze moze jutro lub w piatek pojdziemy do domku :D ehh przepraszam za taki "króciutki " post ale chcialam Wam napisac co i jak bo pewnie sie martwilyscie :) JAK SIE WAM NIE CHCE TO NIE MUSICIE CZYTAC :P pozdrawiam buzziolki :D