** KWIETNIOWE SŁONECZKA**2008 (2)

10/10/09 16:18:37

Hejka!!! Ha ha no ładnie, zostałam przyłapana na gorącym uczynku :oops: :lol: Nie myślałam, że ktoś mnie jeszcze pamięta ( Rusta :sw: ), nie było mnie tu baaardzo długo... Ale to miłe, że mnie wywołałaś bo zbieram się, żeby do Was napisać, tylko tak właśnie było mi dziwnie, bo fajna ekipa z Was no i obawy miałam czy uda mi się jakoś "wpasować" :wink: . Postaram się, bo warto!!!! Super kobitki jesteście! Maniutka dobrze, dzięki, dziś mamy 18-tke :$%^: Zdrowe i żywotne z niej dziecię, bardzo ładnie się rozwija fizycznie, jest bradzo sprawna, za to z mówieniem u nas gorzej :( . Mówi pare słów dosłownie, na szczęście bardzo dużo już kuma więc sie nie martwię za bardzo, pocieszam, że dwujęzyczna to może mieć poślizg... Długo nie zaglądałam ani nie pisałam bo życie mi w ciągu roku dostarczyło tyle wrażeń, że jakoś nie starczyło czasu ani chęci na nic innego poza borykaniem się z codziennością... Problemy w pracy, remont mieszkania, przeprowadzka, od niedawna brak pracy (dlatego zajrzałam- nadmiar czasu no i mieszkanie już w miarę urządzone :lol: ). Teraz mnie znów "wciągnęło" forum więc już sie mnie nie pozbędziecie :twisted: Rusta chciałam obejrzeć filmik ale ten mój śpi i jak tylko włączyłam obudził się żeby mnie uciszyć :evil: później lukne sobie :) A tak w ogóle to super z tym zlotem, hehe, moi rodzice mają działkę w Karolinowie, znam te tereny od lat :) No i właśnie pojechali na grzyby na weeknd, może spotkają na spacerze dziewczyny, normalnie im napiszę, że jakby spotkali wesołą ekipe z dziećmi mają je koniecznie ode mnie pozdrowić :lol: Ło matko ale napłodziłam, nieźle jak na pierwszy raz po przerwie :oops: Pozdrawiam wszystkie mamusie i słoneczka :yea: hmmm... właśnie włączyłam podgląd i coś chyba suwaczek mam nieaktualny, trza sobie będzie przypomnieć suwaczki, zdjęcia i wszystkie inne przyjemności :aa: ciekawe czy dam rade..

** KWIETNIOWE SŁONECZKA**2008

01/07/08 12:03:59

hejka:) ale macie fajowo z tym zlotem!!! bardzo chetnie bym sie z wami wybrala, ale jak juz przyjezdzam do Polski to tylko do moich rodzicow bo spragneni wnusi. Czytalam wczorajsze wpisy - cos chyba bylo w powietrzu bo moja tez byla troche nieznosna do tego w nocy czesto sie wybudzala, a zazwyczaj ladnie spi :roll: My ja kapalismy tez kolo 22 i szla spac kolo 23, potem cyc kolo 6 i spanie do 9.... Teraz przestawiamy ja na wczesniejszy termin, kapiel kolo 20 i ok 21 spanko, a niedlugo bede chciala w ogole przestawic ja na kapiel 19.30 i o 20 lulu :lol: Mam nadzieje ze sie uda. Lece bo Maniutka sieobudzila i wola mame strasznie glosno!!! W czwartek idziemy do pediatry, zobaczymy ile przybrala na wadze :roll: wydaje mi sie ze jest troche jednak za szczupla i pewnie w koncu trzeba bedzie zaczac dokarmiac.... Pozdrowionka!!!

** KWIETNIOWE SŁONECZKA**2008

19/06/08 13:55:40

Hej dziewczynki! Pamietacie mnie jeszcze? Nie bylo mnie straasznie dlugo, po porodzie byla mama, potem jak wyjechala musialam poukladac dzien bez niej no i jak juz w miare wychodzilam na prosta - moj madry mezus zlamal sobie zebro i obojczyk (jezdzil na rolkach w ramach programu odchudzajacego :roll: ) No i mialam dwojke dzieci w domu, :roll: i nici z pogadania na forum :ddd: Teraz mam nadzieje ze juz bez zadnych przeszkod powroce :$%^: Niestety nie nadrobie waszych postow, choc bardzo bym chciala, za to zaraz znikam do galerii poogladac przeslodkie kwietniowe slonka. Marija jest przekochana, grzeczniutka, pieknie sie usmiecha i zaczyna "gadac" :puk: Caly czas jedziemy tylko na cycku, ale troche sie martwie, bo przybrala tylko 1 kg przez 2 miesiace (waga urodzenowa 4170, przed tygodniem 5190 :roll: ), jak przybieraja wasze dzieciaczki na cycu? No i martwi mnie ze nie za bardzo jej sie chce podnosic glowki w pozycji na brzuszku, jak probuje z nia cwiczyc to jest placz :cry: Jak ja trzymam na rekach to ladnie potrafi sztywno juz utrzymac glowke, ale na tym brzuchu to tragedia.. lezy zabka moja i tylko sie denerwuje jak jej pokazuje co ma robic... A pediatra kazala cwiczyc... Macie jakies rady? Pozdrwiam was serdecznie i niniejszym oglaszam powrot na lono forum :) lece bo dziecie mnie wzywa :smo:

** KWIETNIOWE SŁONECZKA**2008

01/05/08 12:10:03

Hej dziewczynki :) Mam zaszczyt poinformowac was ze nasza Iczka77 urodzila wczoraj synka!!!!! "Witam. Wiec jeszcze zalapalam sie na kwiecien :) Wczoraj 30.04 o 18:50 urodzilam Tobiasa - 3,6 kg. Dlugi porod niespodziewanie zakonczony cesarka. Warto bylo jednak pocierpiec dla Tego Skarba. Pozdrawiam" :$%^: A ja rzadko sie pojawiam, mam nadzieje ze w koncu uda mi sie wygospodarowac troche czasu. Mariji ciagle jeszcze nie odpadl pepek choc juz ledwo sie trzyma na szczesce i mysle ze do konca tyg odpadnie... Poza tym mialam jakies dziwne krwawienie i bole i poszlam do ginki - okazalo sie ze nie wyczyscilam sie do konca i dostalam leki na obkurczanie macicy i antybiotyk :( Mam nadzieje ze samo wycieknie bo nie chce lyzeczkowania :roll: a jesli za 2 tyg nie bedzie czysto to pewnie mnie to lyzeczkowanie czeka... Gratuluje wszystkim rozpakowanym w miedzyczasie, pozdrawiam!!!!

** KWIETNIOWE SŁONECZKA**2008

23/04/08 12:43:10

Hej dziewczynki :) Mam chwilke wiec wpadlam opisac przebieg porodu mojego klocka (jak wynika z tabelki moja Marijka najwieksza kluska jak na razie :shock: czekamy az ktos nas przebije :lol: ). 1 kwietnia poszlam na badanie do szpitala, rozwarcie ledwie na palec, wody w porzadku - podlaczyli mnie pod ktg a ze tetno dzidzi wariowalo od 110 do 180 juz mnie ze szpitala nie wypuscili... To byl wtorek, do piatku mialam po kilka ktg dziennie, czasem wychodzily lepsze czasem gorsze - w piatek mialam stress test (podlaczyli mnie pod oksytocyne zeby zobaczyc jak sie dzidzia bedzie zachowywac pod wplywem delikatnych skurczy), test wyszedl w porzasiu. Juz myslalam ze mnie wypuszcza, bo skurczybykow brak ale niestety - w sobote mialam termin i juz mnie wypuscic nie chcieli... W niedziele mialam wywolywanie "naturalne" - olejek rycynowy na noc do popicia i rano lewatywka (wcale nie taka straszna ta lewatywka) , mialam surczybyki, ale zanikaly i pojawialy sie, wiec wychodzilam sciezke po korytarzu byle cos sie zaczelo dziac... Niestety nic se nie zadzialo - do srody :) Od rana od 4 mialam skurczybyki co 10,20 min, czasem c pol godziny. Od 15 co 10 min od 17 co 5,4 min no a o 19 zaczal sie hardcore :twisted: skurcze co 2,3 min, bardzo mocne. Badanie wykazalo rozwarcie "luzno na palec" :twisted: myslalam ze sie wsciekne!!! Kazali mi chodzic ale jak chodzic w takich bolach? Troche chodzilam, troche lezalam, w czasie skurczu (minuta skurczu i minuta odpoczynku) kurczowo trzymalam sie lozka i probowalam oddychac tymi krotkimi oddechami. O 23 rozwarcie dopiero na 2 palce :cry: , dostalam jakies zastrzyki na "oglupienie" i lwatywke znow, poszlam pod prysznic i spowrotem do lozka. O 2 w nocy chyba rozwarcie na 3 cm wiec przeniesli mnie do boksu i czekalismy na 4 cm. O 3 juz byly wiec lekarz przebil pecherz plodowy. Pytali sie czy chce znieczulenie, ale powiedzieli ze po przebiciu pechrza moze szybciej bedzie sie rozwierac wiec zdecydowalam ze poczekam z godzinke i zobaczymy. Pozniej przyszedl mezus, wiec bylo mi latwiej znosic te skurczybyki co 2 min, potem po 6 przyszla znajoma polozna i jakos mi lzej bylo to wszystko przezyc. Po obchodzie o 8 przyszla moja kochana pani dr - rozwarcie bylo juz na 7 cm, podlaczyli mi oksytocyne -mimo, ze dostalam jeszcze leki przeciwbolowe przy skurczach pod oksytocyna juz prawie wylam z bolu :roll: A potem juz poszlo szybciutko, zanim sie obejrzalam zalozyli mi nogi na podporki i rodzilismy :lol: chyba pol szpitala ze mna rodzilo :heh: Kluska wzostala wypchnieta o 10.05 - 4170 kg jak juz wiecie, wiec bylo co "wypychac" :lol: Nie bylo lekko, ale rzeczywiscie o calym bolu sie zapomina. Mam nadzieje ze moja opowiesc nie przestraszyla jeszcze nie rozpakowanych mamus- naprawde nie ma sie czego bac, jestesmy silniejsze niz nam sie wydaje!!! :okk: W srode po dwoch godzinach skurczow co 2 min nie moglam sobie wyobrazic ze wytrzymam dluzej niz do polnocy - i prosze, wytrzymalam do 10 rano i jeszcze mialam sile urodzic :wink: Mialam fantastyczna opieke w szpitalu i super towarzystwo, wiec nie bylo tak najgorzej - niestety po porodzie i ja i mala mialysmy jakis enzym zapalny czy cus podwyzszony i czekali az Mariji spadnie. Urodzilam 10.04 a wyszlam dopiero 16.04. wiec juz pod koniec swirowalam, ale najwazniejsze, ze wszystko ok :) Kochane kwietnioweczki czekajace na rozpakowanie - powodzenia i szybkiego plum!!! Przepraszam, ropisalam sie straszne ale nie wiem kiedy znow wpadne- mam nadzieje ze niedlugo bo musze zdjatka powklejac mojej kluseczki. Iczka - dziekuje za przekazywanie informacji :) teraz ja czekam na info od Ciebie :lol: