* * * * * STYCZNIÓWKI 2008 - zaczynamy nowy rok * * * * *

28/01/09 22:13:51

Dziewczynki jestem i nie zapomniałam o Was.....ale jakoś tak.....nastroju brak a o czasie to już nie wspomnę Przyznaję że nic nie doczytałam........ :( NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZONKA DLA WSZYSTKICH ROCZNIAKÓW I ZDRÓWKA DLA WSZYSTKICH CHOROWITKÓW U nas ...... ach szkoda gadać.......Martynia po zapaleniu płuc stanęła już na nogi i od dzisiaj zaczęła chodzić do przedszkola. Z Maksiem siedzę jeszcze w domu.....bo mu dłużej schodzi to za nic zapalenie, bo łobuz za nic w świecie nie chce się inhalować. Mało tego od poniedziałku próbujemy się zarejestrować do lekarza i jak dzwonię od 7.30 do 8.30 to ciągle zajęte, a jak Maras po pracy podjeżdza o 8.30 do przychodni, żeby osobiście zarejestrować to już miejsca nie ma.....już mi siły opadają...... No nic jutro znowu będę próbować....... A swoją drogą to doceniam, że mam własną firmę, bo kto by mi dał 3 tygodnie zwolnienia....., a może by i dali tylko potem zaraz sami zwolnili. :( Mnie głowa daje w kość. Była znowu u neurologa. Niepokoją go te ataki bólu i mam skierowanie na kolejną TK. Ataki są okropne......pojawia się nagły ból znikąd, robi się ciemno przed oczami i mam wrażenie że zaraz rozsadzi mi mózg. Czasami aż wyję z bólu. Już opadam z sil. A czarne myśli mi mówią, że pewnie zamiast krawiaka jakiś guz tam siedzi i mnie zżera.... Zoabczymy co pokaże drugi tomograf...... Do tego przypałętała się deprecha silna. Nawet powędrowałam do specjalisty.....a no zobaczymy co z tego wyjdzie....... Ale muszę bo w tych nerwach na wszystkich i na wszystko się drę........sama sobą jestem przerażona Jakby tego było mało Maras nas w weekend wywiózł do swoich rodziców. Niby to odpocząć miałam.........ale moja teściowa przeszła samą siebie. Najpierw słuchałam ciągłych uwag i poprawek co źle robię przy Maksiu - i ciągle jeden tekst "A w telewizji to mówli że......." i tu padały przykłady co mi wolno z dzieckiem robić a czego nie. Potem się nasłuchałam że po co ja tyle tych leków biorę.... że "w telewizji teraz mówią......", a czemu noszę taką kurtkę, a taką czapkę, a czemu nie jem surówki tylko grzyby, a po co się maluję, etc....... Już w sobotę moja cierpliwośc była na granicy, gdy strzeliła nam mowę, a po co nam wogóle na to wszystko dwa psy i gdzie my mamy rozum..... Maras starał się ją usprawiedliwiać, a że to babcia, a że wiek (55 lat), etc....dopóki mu nie nałożyła na talerz surówki, której on nie chciał, posłodziła mu herbatę i kazała wypić, no bo juz posłodziła ( od 6 lat pije gorzką) i wszystko tonem rozkazującym. Mamy zrobić, mamy słuchać - ona wie najlepiej..... Wybuchłam jak pozwoliła Maksowi bawić się kontaktami, rzucać jabłkami o podłogę, włączać i wyłączać telewizor i dłubać psom w oczach. Najpierw delikatnie zwracałam uwagę, że wolę żeby tego nie robił. No to usłyszałam, że ona nie jest od tego żeby ją ustawiać i będzie robiła to co chciała......i dalej swoje....wtedy Maras zrobił jej jazde, przedstawił jej nasze zasady wychowania Maksa....spakowalismy sie i domu...... Nie lubie takich sytuacji ale po prostu miałam dosyć.......choroba dzieci, opóźnienia w pracy, chory łeb, depresja i na to jeszcze zrzędząco - rządząca teściowa - to był dla mnie kres wytrzymałości. Teraz jeszcze jestem na etapie szukania dorywczo niani na weekendy....w razie W. Na przyszły tydzien mam poumawiane dziewczyny. Teraz już wiecie czemu tu nie zaglądam, bo pewnie bym ciągle zrzędziła i marudziła.....a po co to Wam. Każda z Was ma mnóstwo swoich porblemów zeby jeszcze czytać o problemach obcej baby. Moze to wróce jak z tego wszystkiego wyjdę................jeśli wyjdę :( Calusy dla Was i Waszych szkrabów

['] Emine & Julian ... aniołki naszej Saganki

20/01/09 21:16:18

Jest lepiej....Ania sciaga pokarm i karmią mała specjalistyczna butelka wiec nie powinna sie od cyca odzwyczaic. Po kapieli mieli mała przyniesc Ani na godzine do 1,5 i potem z powrotem na naswietlanie. Trzymajmy kciuki, żeby jutro wynik był prawidłowy a kobietki wróciły do domu

['] Emine & Julian ... aniołki naszej Saganki

20/01/09 15:27:10

Ania na razie do jutra zostaje w szpitalu. Mała jest naświetlana lampami bo ma za wysoki poziom birilubriny (żółtaczka). Dzisiaj ją naświetlaja, jutro rano pobranie krwi i jak wynik bedzie w normie to domu jak nie to dalej Aneczka z lekkim dołem, bo praktycznie o niczym nie chcą jej informować. Obsługa straszna......położone totalna znieczulica. Jak sie Ania popłakała jak zabierali małą na naświetlanie, to zapytała jej sie czego wyje, że ma isc sobie popatrzeć na druga strone na intensywną terapie i poplakac. Na to Ania jej odpowiedziała, że włąsnie tam straciła dwojke dzieci w 24 tygodniu. To ta suka do niej "ze dzieci w 24 tygodniu to nie dzieci, i gdyby tak urodziła swoje to by je sama odłączyła od respiratora" No ku^&%&^%&%&^. jAK DO JUTRA SIE NIC NIE WYJASNI aNI RUSZA DO ORDYNATORA

['] Emine & Julian ... aniołki naszej Saganki

17/01/09 19:06:49

Ja tylko na chwile bo źle sie dzisiaj czuje.... Ania Wam wszystko odpisze jak wrocą kobietki do domu. Dominika jest śliczna wazy 3250 i jest 51 cm dłuha

* * * * * STYCZNIÓWKI 2008 - zaczynamy nowy rok * * * * *

15/01/09 11:33:15

Ja tylko z życzonkami bo żem sama na polu boju :roll: